Psychodeliczny strach Daniela Dangera

Nazywanie i wrzucanie Daniela Dangera do „psychodelicznego” garnka jest problematyczne i długo się zastanawiałem czy prezentować tego artystę w Psychosondzie. Nie jest to typowy autor plakatów (raczej malarz/grafik), a jego twórczości nie można nazwać psychodeliczną w ścisłym znaczeniu tego słowa. Ale jeśli „psychodeliczność” zdefiniujemy jako projekcję dziwności, nadnaturalności, a nawet strachu jaki wywołuje, to „działalność” Daniela Dangera pasuje tu idealnie.

daniel danger 1

Jak rodzi się zainteresowanie sztuką? Z chęci dostarczenia paliwa wyobraźni i wzmożenia jej wysiłku? Możliwe, w każdym razie dla mnie twórczość Daniela Dangera jest elementem cholernie wzmacniającym artystyczne sterydy.

daniel danger 13

DD odkryłem stosunkowo niedawno. Widocznie nie umiałem go „zobaczyć”. Wielkie niedopatrzenie. Pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy była takam że są to niewydane ilustracje do książek Stephena Kinga. Mogę się założyć o dużą butelkę Burbona, że DD jest fanem prozy „szamana” z Bangor w stanie Maine…

daniel danger 4

Kim jest Daniel Danger? Niektórzy widzą w nim malarza par exellence, inni grafika i ilustratora o komiksowej poetyce wyrazu. Jego twórczość tworzy zrównoważoną mroczną całość. Prawdziwy mroczny przedmiot pożądania. Czarną perłę…

t

„Znajomość” z tym twórcą rozpocząłem od plakatu zapowiadającego występ zespołu The Black Keys (kto nie zna niech rusza na poszukiwania). Zrobił na wrażenie swoją tajemniczością i pustką, a jednocześnie bogactwem detali i kolorystyką utrzymaną w ciemnych barwach. Wspaniały wstęp do tego co prezentuje dalej…

Daniel-Danger-black keys

Dalej było jeszcze lepiej i ciekawiej. Wszystkie te prace zawierają w sobie tyle bogactwa, że można by nim obdzielić jeszcze trzech artystów.

Istnienie koloru jest zależne od światła tak jak kolacja nienarodzonego dziecka zależy od pępowiny. Złudzenie i trwoga wywołane przez „zmutowane” światło lub jego brak, , ma moc narzucania swojej woli myślom i kierowania złudzeniami wedle kaprysu swego psotnego umysłu…

daniel danger 6

daniel danger 18

Odrobina światła dochodzi z miejsca, którego właściwie nie daje się dokładnie ustalić. To światło jest potrzebne, aby mógł powstać cień, który baraszkuje jak dusza dziecka pomiędzy przedmiotem a abstrakcją.

daniel danger _psycho

daniel danger_wolfman

daniel danger_silent hill

Nie mam wątpliwości, że gdyby Hieronimus Bosch malował pejzaże Dzikiego Zachodu, to mógłby tu być fragment jednego z nich. W jakiejś chwili odczułem lęk powoli ogarniający i pełznący od żołądka w górę. Nie umiem opisać tego lepiej. Ta aura promieniowania „czarnego” zła. Obecność istot wywołujących wstręt, emanujących grozą wynikającą z okoliczności, które moglibyśmy nazwać ceremonią albo rytuałem… Tańcem ofiary i mordercy.

Seria następnych ilustracji uświadamia mi, że moje budujące lektury i filmy z dzieciństwa i chłopięctwa, które miały ten plus, że zamiast mnie oddalać od absurdów, dziwności, surrealizmu, grozy i niesamowitości skłaniają mnie do stwierdzenia, że jest to naturalny sposób przyswajania sobie niepojętej rzeczywistości.

daniel danger 16

z

Patrzę na prace Daniela Dangera i upewniam się, że pozostał on dzieckiem noszącym w sobie dorosłego „potwora”. Co w konsekwencji daje koegzystencję nie zawsze pokojową. Z co najmniej dwoma wyjściami na świat. W każdym razie wskazuje na usposobienie, które nie zrezygnowało z dziecięcego pojmowania rzeczywistości. Te ilustracje zapraszają do szukania w nich swoich „pomiędzy”. Budzą przyjemność związaną z rozszyfrowywaniem tajemnic i domysłów. Ta ciągła amerykańska prowincjonalna „ludyczność” obrazów DD sprawia wrażenie igraszek na krawędzi balkonu. Nabitego pistoletu leżącego na nocnym stoliku w zasięgu nieodpowiedniej ręki…

daniel danger 14

daniel danger 17

Światło księżyca spływa w nogi łóżka i rozpościera się jak wielka płaska, jasna plama. Nie śpimy i nie czuwamy. Na pograniczu snu i jawy mieszają się strumienie o różnych barwach i przejrzystości. Pojawia się uciekinier z jakiegoś koszmarnego snu, magia, legenda Golema, noc Walpurgii, mistyka…Człowiek dotarł na księżyc, ale pewien artysta potrafi sprowadzić księżyc na Ziemię.

Na zakończenie statek.  Piętnastu chłopa na umrzyka skrzyni… wyprawa po złote runo…Monsuny i passaty… Juliusz Verne… A może to koniec ideałów? Jak „Pequod” kapitana Ahaba osadzony na mieliźnie rzeczywistości? Barok niebieskawych i zielonych odcieni, wróżba dla tych co na morzu stawiają czoła krakenom, lewiatanom i syrenom..?

1

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.