Dark – Round the Edges (1972)

To płyta wyjątkowa z wielu względów. Zapisała się w annałach muzyki rockowej choćby dlatego, że jest jedną z najbardziej nieosiągnalnych. Oryginalny longplay został wydany w zaledwie 50-60 egzemplarzach. Jest więc dziś praktycznie nie do zdobycia. Także muzyka zawarta na nim: surowa, posępna i tajemnicza spodoba się miłośnikom rockowych poszukiwań i gitarowych szaleństw.

Enigmatyczny zespół pochodzi z Wielkiej Brytanii i na koncie ma wydany w 1972 roku album Round The Edges.

A sama muzyka… Większość kompozycji opartych jest na podobnym schemacie. Czysta gitara i sekcja w tle tworzą podkład pod melodyjny, choć nieco beznamiętny głos wokalisty i gitarzysty Steve’a Gilesa. Przeciwwagą są fragmenty instrumentalne, gdzie gitary wykorzystujące efekty typu fuzz oddają się szaleńczym improwizacjom. Jest dużo riffów i solówek. 8-minutowy Live for Today jest najlepszym przykładem tej mieszanki. Pod koniec utworu gitarzyści naprawdę dają czadu (na drugiej gitarze gra Martin Weawer). W solówkach często wykorzystywany jest też efekt wah-wah, przez co jest jeszcze ostrzej, drapieżniej i bardziej psychodelicznie (Maypole). W RC8 sekcja bardzo ładnie zahacza o bluesowe rytmy, co jest świetnym punktem wyjścia dla zmagań gitarzystów. Ich unisona przypominają mi odrobinę patenty Wishbone Ash. Płyta kończy się mocnym Zero Time z psychodelicznymi atrakcjami gitarowymi w tle.

Kompaktowe wydania płyty zawierają 4 bonusy z przebojowym In The Sky na czele.

Pasjonat muzyki progresywnej i psychodelicznej, jazzu, americany oraz płyt winylowych. Od zawsze życzył Dylanowi literackiej Nagrody Nobla. W pewien upalny wieczór założył Psychosondę.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.