Czy gramofon może wyginąć

Gramofon – gatunek zagrożony wyginięciem?

W ciągu ostatnich kilku lat znacznie wzrosła popularność płyt winylowych. Ten swoisty renesans, jak nazywają to fani czarnej płyt, odsunął chwilowo na bok obawy o koniec gramofonu, tak często swego czasu podnoszone. Czy gramofon naprawdę może niedługo wyginąć?

Niemal 6 lat temu, w październiku 2010 roku, na fanów gramofonów, jak grom z jasnego nieba, spadła wiadomość – firma Panasonic zaprzestaje produkcji swojej legendarnej marki gramofonów Technics. Pierwszy gramofon tej marki, model SP-10, pojawił się na rynku w roku 1969. Od tego czasu sprzedano miliony Technicsów, w tym legendarny wśród DJ-ów model SL-1200. Jednak w roku 2010 Panasonic postanowił całkowicie wycofać się z rynku gramofonów. Jako jeden z głównych powodów kierownictwo podało fakt, że większość z kluczowych dostawców części… zakończyła działalność.

Gramofon spada z piedestału

Niezbyt zachęcająca była to wiadomość dla fanów analogowego brzmienia, jeśli weźmie się pod uwagę spadające od późnych lat 80. wyniki sprzedaży gramofonów i płyt winylowych. Aż do wczesnych lat 70. dominacja płyty winylowej była niepodważalna. Wtedy na rynku pojawiła się kaseta magnetofonowa, która do roku 1980 zdobyła 19% rynku. Prawdziwa winylowa bessa zaczęła się jednak dopiero w roku 1984, kiedy to przemysł muzyczny podarował światu płytę CD – format, który miał zrewolucjonizować świat swoją wygodą i wytrzymałością.

Gramofon paskowy Rega RP 3

W przeciwieństwie do płyt winylowych, gramofony znacznie rzadziej odmawiają posłuszeństwa niż ich cyfrowe odpowiedniki. Tu popularny gramofon paskowy Rega RP 3. 

W roku 1990 płyty CD miały już blisko 46% rynku – mniej więcej tyle samo co kasety. Dla płyt winylowych pozostawiało to mniej niż 10%. W kolejnych latach było tylko gorzej. Młodsze pokolenia rzuciły się na muzykę cyfrową, która w 2010 stanowiła już połowę rynku (i to uwzględniając tylko legalnie pobieraną muzykę!), i ani myśleli kupować gramofony. Z kolei starsi słuchacze… już je mieli. Choć brzmi to dość zabawnie, niezwykle mała awaryjność gramofonów często zdaje się obracać przeciwko producentom tych urządzeń. W roku 1994 w Stanach Zjednoczonych sprzedano ledwie ok. 260 tysięcy nowych gramofonów.

Pierwsze prawo… pilota od telewizora

Gdy w latach 50. w Stanach zwykli śmiertelnicy po raz pierwszy otrzymali do rąk piloty do telewizorów, nikt nie miał wątpliwości, że staną się one ogromnym sukcesem. Oto telewizor, świątynia każdego szanującego się masowego konsumenta, wzbogacony zostało o niewielkie urządzenie pozwalające na zmienianie kanałów bez konieczności podnoszenia się z wygodnego fotela. Gdyby istniało prawo pilota od telewizora, brzmiałoby ono następująco: „Jeśli coś jest wygodniejsze niż dotychczasowe alternatywy, wkrótce stanie się nowym numerem jeden… do czasu aż pojawi się coś wygodniejszego”.

Właśnie dlatego najpierw odtwarzacze kaset, a następnie płyt CD pozbawiły gramofony większości udziałów w rynku. Masowy konsument zachwycony był faktem, że kaset i płyt nie trzeba było czyścić, nie wymagały odpowiedniego przechowywania, a zabrać je można było ze sobą w plener. Nie mówiąc już o muzyce „zaklętej” w pliku, która wcale nie ma formy fizycznej. Czy nie jest to spełnienie marzeń każdego miłośnika pilotów od telewizorów?

Pilot do Telewizora

Jeśli kiedykolwiek ktoś cię zapyta, co ma wspólnego gramofon z pilotem od telewizora… bądź przygotowany ;)

Gramofonowy renesans

Okazuje się, że nie jest. Przez wiele lat statystyki sprzedaży odtwarzaczy nośników muzyki były zgodne z powyższym „prawem. W okolicach roku 2007 sprzedaż gramofonów i płyt winylowych osiągnęła najniższy poziom od dekad. Jednak wtedy wydarzyło się coś, czego niewielu się spodziewało. Młodzi konsumenci zaczęli z coraz większą uwagą przyglądać się płytom winylowym. Zmęczeni niską jakością dźwięku wygodnych formatów muzycznych, zainteresowani niezwykłym wyglądem płyt winylowych, dołączyli do starych wyjadaczy, którzy od roku 2007 zaczęli świętować Record Store Day – obchodzony w trzecią sobotę kwietnia dzień niezależnych sklepów z płytami.

Nastąpił efekt „kuli śniegowej”. Rozpędzała się powoli, na obrzeżach mainstreamowego rynku muzycznego. W końcu nabrała jednak takiego impetu, że nawet popularni artyści zaczęli wydawać swoje albumy także na winylu. Jeszcze w roku 2007 w Stanach sprzedano mniej niż 1 milion płyt. W roku 2015 było to już blisko 12 milionów. W tym samym czasie rekordy sprzedaży biły także gramofony. Sam tylko Pro-Ject (firma stojąca za popularnym modelem Pro-Ject Debut Carbon) sprzedał w roku 2015 ponad 100 tys. urządzeń. Z kolei budżetowy gramofon Jensen JTA-230 okazał się królem świątecznym zakupów na Amazonie.

Drugie prawo pilota od telewizora

Dlaczego po kilkunastu latach naznaczonych ciągłym ustępowaniem pola nowszym, wygodniejszym sposobom słuchania muzyki, sprzedaż gramofonów i płyt winylowych znowu poszybowała w górę? By odpowiedzieć na to pytanie, ukułem drugie prawo pilota od telewizora: „Nawet najwygodniejszy pilot na nic się zda, jeśli nie podoba Ci się telewizor”.

Sklepy płytowe

W latach największej posuchy to właśnie w niezależnych sklepach płytowych sprzedawano większość płyt winylowych

Słuchanie muzyki to wbrew pozorom czynność o wiele bardziej złożona niż wielu mogłoby się wydawać. Czasami potrzebujemy po prostu tła do jazdy samochodem czy posiłku. Innym razem chcemy w muzyce się rozpłynąć. Chcemy się na niej skupić, postawić ja na piedestale. O ile łatwiej zrobić to z gramofonem i płytami winylowymi, które zapewniają nie tylko znakomite doznania dźwiękowe, ale także wizualne. Duże, czarne płyty, piękne okładki, możliwość ułożenia krążka na talerzu gramofonu i powolnego opuszczenia ramienia. To wszystko sprawia, że słuchanie muzyki z gramofonu nabiera zupełnie nowego wymiaru. A jeśli dodać do tego możliwość ciągłego rozbudowywania naszego gramofonowego „ołtarza” o nowe głośniki, wzmacniacze, przewody czy wkładki, nietrudno domyśleć się, dlaczego tak wielu traktuje gramofony jako coś więcej niż tylko odtwarzacz muzyczny.

Co dalej stanie z gramofonami? Czy w przyszłości znowu staną się one najpopularniejszym odtwarzaczem muzyki? Mimo tego, że chciałbym powiedzieć „tak”, prawda jest taka, że raczej nie należy się tego spodziewać. Moim zdaniem popularność gramofonów jeszcze przez jakiś czas będzie wzrastać, po czym zatrzyma się na wysokim, stabilnym poziomie. Celu ich swoistego renesansu należy raczej upatrywać w stworzeniu dużej, prężnej niszy dla osób, którzy wierzą, że muzyka potrzebuje odpowiedniej oprawy. Dla tych osób jedyną rzeczą lepsza od gramofonu jest… lepszy gramofon. I tak pozostanie na długie, długie lata.

Z zawodu copywriter, tłumacz i webmaster wyspecjalizowany w nowych technologiach. W wolnym czasie chętnie sięgający także po te bardziej tradycyjne, w tym gramofony i płyty winylowe. Interesuje się sposobem, w jaki słowa wpływają na ludzi oraz potencjałem sieci do zmieniania naszych przyzwyczajeń. Muzycznie najbardziej interesuje go soul, funk i r&b.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.