Idź i Patrz (1985) – Elem Klimow

Dzisiejsza (Psycho)sonda na filmowej orbicie: Idź i patrz, czyli wizja apokalipsy drugiej wojny światowej w mocno symbolicznej polewie. Made in ZSRR.

Dramat wojenny

Filmy wojenne w uproszczeniu możemy podzielić na dwa typy, które choć prezentują zupełnie odrębne, często uzależnione od reżysera i czasu, postawy, są jednakowo aktualne dla współczesnego widza.

Pierwszy z nich skupia się na przedstawieniu wojny jako heroicznego zrywu społeczeństwa przeciwko złu, które reprezentowane jest przez najeźdźcę. Podział na „naszych” i „obcych” często doprowadza do kreowania fałszywej rzeczywistości, która uświęca i gloryfikuje jedną stronę, a potępia i oskraża drugą.

Drugi, do którego zalicza się Idź i patrz, to podejście rewizjonistyczne, czyli przedstawiające wojnę jako wyniszczające zło. Z nurtem rewizjonistycznym często spotykamy się np. w amerykańskich filmach traktujących o wojnie wietnamskiej. Dzieła takie przeważnie skupiają się wokół specjalnie wykreowanych bohaterów, którzy stają się przewodnikami po mrocznych zakamarkach muzeum okrucieństwa.

Aleksiej Kravczenko

Podróż w głąb piekła

I wyszedł drugi koń rydzy; a temu, który na nim siedział, dano,
aby odjął pokój z ziemi, a iżby jedni drugich zabijali, i dano mu miecz wielki.
A gdy otworzył czwartą pieczęć, słyszałem głos czwartego zwierzęcia mówiący:
idź i patrz!
I widziałem, a oto koń płowy, a tego, który siedział na nim,
imię było śmierć, a piekło szło za nim;
I dana im jest moc nad czwartą częścią ziemi,
aby zabijali mieczem i głodem, i morem, i przez zwierzęta ziemskie.*

Rzecz dzieje się w okresie drugiej wojny światowej na terytorium Białorusi. Główny bohater – szesnastoletni Floria (Aleksiej Kravczenko) – idąc za jasnym płomieniem młodzieńczego powołania porzuca rodzinne gospodarstwo i dołącza do oddziału partyzantów walczącego z niemieckim okupatnem. Wkrótce jednak wątłe ciało Dawida zostaje poszatkowane przez bezlitosnego Goliata i oddzielony od oddziału Floria rozpoczyna tułaczkę w poszukiwaniu utraconego domu, która z niewinnego dziecka uczyni z niego dojrzałego mężczyznę.

W Idź i patrz nie odnajdziemy klasycznego bohaterstwa i poświęcienia, nie przewidziano także miejsca na szowinistyczne wezwania do broni. Pójdziemy za to przez kolejne stopnie piekła i oczami głównego bohatera będziemy patrzeć na coraz brutalniejsze obrazy tej upiornej sztuki.

Ciężka psychodela i subtelność symboli

Elem Klimow stworzył dzieło, z którym, jeśli chodzi o poziom okrucieństwa, mało kto może konkurować. Nie sprowadza się to jednak do wrażeń czysto wizualnych. Aby osiągnąć stosowny dla tego filmu poziom świadomości, trzeba sięgnąć po znacznie bardziej złożoną formę artystyczną jaką jest psychodelia. Zdziwią się jednak bardzo ci, którzy sprowadzają ją tylko do feerii barw, która wybucha pod wpływem stosownych substancji. Filmowa psychodela objawia się w obcowaniu ze śmiercią, żądzą zemsty oraz potrzebą katharsis.

Rozważania nad naturą świata w sztuce sygnowanej marką Mateczki Rosji regularnie korzystają z symboli. Nie inaczej jest w przypadku Idź i patrz. Są one niezwykle wysublimowane i pieczałowicie wkomponowane w otaczające je okrucieństwo, dzięki czemu ich odpowiednia interpretacja w zacznym stopniu poszerza doznania artystyczne i naukę płynącą z seansu.

Filmowa psychodela

Teatr jednego aktora

Na osobny rozdział tej opowieści zasługuje gra aktorska nastoletniego wówczas Aleksieja Kravczenki. Z mimiki jego twarzy można czytać jak z otwartej książki. Wszelkie uczucia towarzyszące głównemu bohaterowi są odgrywane bez żadnej sztuczności. Słowa stanowią dodatek, który nie jest absolutnie niczym ograniczany. Szkoda, że ten aktorski wyczyn przeszedł bez echa.

* Wszystkim tym, którzy są po seansie chciałbym polecić recenzję autorstwa Igora (Pinotcheta), która wyczerpująco objaśnia symbolikę i nakreśla tło historyczne filmu.

Wchłania stare filmy, nowe filmy, muzykę, książki, obrazy, fotografie, wiersze, sny, przypadkowe rozmowy, architekturę, mosty, znaki drogowe, drzewa, chmury, zbiorniki wodne, światło i cienie. Po dyskusji z Einsteinem, uściskawszy serdecznie Szekspira, spytałby Kerouaca o drogę do drzwi Blake'a, za którymi czeka na niego Morrison. Pewnego słonecznego poranka zaprojektował i złożył Psychosondę.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  • Nettie
    Nettie 9 lipca 2016, 03:55

    At last! Someone with the insight to solve the preblom!