Krokodil – An Invisible World Revealed (1971)

Opuszczamy na jakiś czas słoneczne, zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych i naszą Psychosondę kierujemy do Szwajcarii. Tam czeka na nas psychodeliczno-folkowo-progresywny krokodyl.

Mało wiadomo o tym zespole (to pewnie będzie standard przy okazji kapel prezentowanych na tym blogu). Na swoich kilku płytach łączyli blues rockowe brzmienie z sitarem, harmonijką i skrzypcami. To właśnie dzięki ciekawemu instrumentarium udało im się stworzyć nieco nieziemski, orientalno-hipnotyczny klimat.

Do dzisiejszego posta wybrałem moim zdaniem najlepszy z dotychczasowo poznanych albumów Krokodil: An Invisible World Revealed. Już od pierwszych dźwięków Lady Of Attraction Krokodyle zapraszają nas do swojego klimatycznego jeziorka. Klimat kojarzy mi się trochę z pierwszą płytą Hawkwind, która jeszcze nie była nagrywana w kosmosie. Akustyczne brzmienie, „nietutejszy” wokal i bogate instrumentarium świetnie otwierają ten album. Jednym z ciekawszych utworów na płycie jest piętnastominutowy Odyssey In Om. Jeśli lubisz hipnotyczne brzmienia pierwszych płyt Santany, eksperymenty Georga Harrisona z sitarem albo oniryczne brzmienie fletu lub saksofonu – początek utworu jest dla Ciebie. Po blisko sześciu minutach pojawia się hardrockowa gitara i razem z harmonijką i sekcją rytmiczną fundują nam prawdziwy odjazd. Jedna z tych genialnych chwil, kiedy fragmentu płyty można słuchać bez końca.

Oprócz tego mamy sporo elektrycznej gitary i opartych na blues rocku utworów (Last Doors, Looking At Time), mniej bądź bardziej zakradających się w stronę psychodelicznych, odjechanych dźwięków. Naturalnie czuć również w nagraniach Krokodyli surowy klimat krautrocka. W rockowo brzmiących fragmentach albumu Krokodil bardzo przypomina pierwsze płyty Jethro Tull. Dodane do płyty bonusy prezentują właśnie bluesową odsłonę Krokodyla. Po prostu kolejna świetna, zapomniana płyta z tamtych lat. Mam nadzieję, że jakoś dotrzecie do tych nagrań, a wtedy gwarantuję, że przekonacie się o słuszności podjętego trudu:)

Pasjonat muzyki progresywnej i psychodelicznej, jazzu, americany oraz płyt winylowych. Życzy Dylanowi literackiej Nagrody Nobla. W pewien upalny wieczór założył Psychosondę.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  • Minnie
    Minnie 9 lipca 2016, 03:36

    Phnonmeeal breakdown of the topic, you should write for me too!