Motown Records – brzmienie młodej Ameryki

Historia wytwórni, której sukces przyczynił się do kulturowej rewolucji w USA, a której nazwa funkcjonuje jako określenie odrębnego gatunku muzycznego.

Berry Gordy Jr. urodził się 28 listopada 1929 roku w Detroit, Michigan. Był siódmym z ośmiu dzieci Berry’ego Gordy’ego Sr. i Berthy Fuller Gordy. Obraz typowej mieszczańskiej rodziny klasy średniej wyróżniały szczególnie silne więzy rodzinne. Ojciec cieszył się ogromnym szacunkiem Berry’ego Juniora. Chłopak dorastał przestrzegając surowego kodeksu moralnego. Nie przeszkodziło mu to jednak w podjęciu ogromnego ryzyka – opuszczenia szkoły w celu podjęcia kariery… boksera. Berry liczył na szybką gotówkę, ale jego karierę przerwał w 1950 nabór do amerykańskiej armii na wojnę w Korei. Do Stanów wrócił w 1953. Wkrótce poślubił Thelmę Coleman i zaczął odkrywać w sobie nowy talent – do muzyki. Pisał piosenki i otworzył nawet sklep muzyczny 3-D Record Mart, w którym sprzedawał głównie muzykę jazzową. Nie okazał się sukcesem i Berry zmuszony był próbować od nowa. Rodzinne koneksje pozwoliły mu poznać piosenkarza Jackie’ego Wilsona, dla którego napisał wraz z siostrą piosenkę „Reet Petite”. Okazała się, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, sporym sukcesem roku 1957. Berry zdał sobie sprawę, że na pisaniu piosenek może nieźle zarobić. Dla Wilsona napisał jeszcze m.in. „Lonely Teardrops”. „All I Could Do Was Cry” powstało z kolei z myślą o królowej soulu Etcie James. Zarobione pieniądze przeznaczał na inwestycje, których celem było przeniknięcie do bardziej opłacalnego finansowo sektora rynku muzycznego – produkcji. Jeszcze w 1957 spotkał się z The Miracles i wieloma innymi zespołami strefy Detroit. Za pożyczone od rodziny 800 dolarów założył wytwórnie Tamla Records i Motown Records (od przydomku miasta Detroit – Motor City/Town).

Tak rozpoczęła się legenda Motown – wytwórni, której sukces przyczynił się do kulturowej rewolucji w USA, a jej nazwa funkcjonuje jako określenie zupełnie odrębnego gatunku muzycznego. Osiągnięcia Motown, Berry’ego Gordy’ego i jego artystów spotykały się z zachwytem i zazdrością. Te emocje nie docierały jednak za żelazną kurtynę i w Polsce muzyka Motown wciąż nie jest tak popularna, jak na to zasługuje. Tym bardziej namawiamy do lektury dalszej części artykułu. Zaręczamy, że nazwisko każdego artysty, jakie się w nim pojawi, to temat na osobną książkę.

Pierwsze sukcesy Berry’ego i spółki

Pierwszym singlem wydanym przez Tamla Records był „Come to Me” Marva Johnsona z 1959. Jeszcze tego samego roku „Money (That’s What I Want)” Barretta Stronga dotarło do 2. miejsca listy przebojów Billboard R&R chart. Wśród zakontraktowanych artystów znaleźli się wspomnieni The Miracles z liderem Williamem „Smokey” Robinsonem. Do ich wczesnych hitów dla Motown należą przede wszystkim „Got a Job” i „Bad Girl”. Po spotkaniu z Gordy’m, Smokey zaczął pisać piosenki. Wkrótce został wiceprezesem firmy. Jego córka i syn otrzymali imiona Tamla i Berry.

Tamla i Motown radziły sobie świetnie i już po kilku latach niemal cała rodzina Gordy’ch pracowała nad ich sukcesem. Jeszcze w 1959 Gordy Jr. zakupił posiadłość, która stała się siedzibą jego firmy. Na jej drzwiach śmiało powiesił slogan „Hitsville USA”. Zapewne wówczas nawet on sam nie mógł zdawać sobie sprawy, jak bardzo okaże się trafny.

Lata 1959-1972 – Era Detroit

W 1960 kolejny singiel The Miracles „Shop Around” okazał się być ich pierwszym „numerem 1” na Billboard R&B chart. Dla Tamli był za to pierwszym singlem, którego sprzedaż przekroczyła milion kopii. 14 kwietnia Motown i Tamla oficjalnie połączyły się, tworząc Motown Record Corporation. Już rok później Gordy Jr. mógł odznaczyć kolejne osiągnięcie – pozycję pierwszą na najważniejszej z list przebojów – Billboard Hot 100 – a to za sprawą „Please Mr. Postman” The Marvelettes. Nagle otworzył się prawdziwy „worek z hitami”. Między rokiem 1961 a 1971 Motown umieściło w pierwszej dziesiątce tej listy w sumie 110 (!) piosenek. Największym sukcesem cieszyli się tacy artyści jak Diana Ross & The Supremes, The Jackson 5, Stevie Wonder, Marvin Gaye, The Marvelettes i The Miracles. Nie można jednak zapominać o nieprawdopodobnym wkładzie songwriterów i producentów, do których poza Gordy’m Jr. należeli William „Mickey” Stevenson, Brian Holland, Lamond Dozier i Norman Whitfield. W latach 60-tych szef Motown założył jeszcze trzy duże wytwórnie – nazwaną na cześć…samego siebie – Gordy – przeznaczoną dla mniej znaczących artystów niskobudżetową V.I.P. oraz Soul. Dla Gordy nagrywali m.in. The Temptations, V.I.P. gościła The Spinners, którzy w następnej dekadzie stali się pod skrzydłami innej wytwórni, Atlantic, grupą topową, dla Soul grali m.in. Jimmy Ruffin i Gladys Kninght & the Pips.

Muzyka pierwszych lat działalności Motown charakteryzowała dynamiką i chwytliwymi melodiami. 2-3 minutowe piosenki R&B śpiewane i tańczone z energią przez afroamerykańskich wykonawców stały się jej znakiem firmowym. Choć początkowo Motown trafiała głównie do czarnoskórych odbiorców, błyskawicznie pokochała ją także reszta amerykańskiego społeczeństwa. W ten sposób Motown pomogła w zacieraniu bardzo wyraźnego wcześniej podziału na „białe” i „czarne” piosenki. Wkrótce miało się okazać, że zasługi Motown i jej artystów w walce o równouprawnienie czarnych były nie do przecenienia.

Lata 1972-1998 – Przeprowadzka do Los Angeles, nowe Motown

W 1967 songwriterskie trio Holland-Dozier-Holland opuściło Motown Records. Głównym producentem nowych hitów został Norman Whitfield. W międzyczasie Berry Gordy powołał do życia Motown Productions – podmiot zajmujący się opracowywaniem materiałów filmowych dla artystów wytwórni. Popularnością cieszyły się produkcje z Dianą Ross & the Supremes („TCB”) czy „Goin’ Back to Indiana” z The Jackson 5. Do największej zmiany doszło jednak w podejściu do nagrywania muzyki. W dużej mierze porzucono „korporacyjny” styl pracy nad muzyką, oddając w ręce artystów możliwość decydowania o ich albumach. Zaowocowało to nietypowymi jak na Motown nagraniami. Album Marvina Gaye’a „What’s Going On” okazał się ogromnym sukcesem nie tylko komercyjnym, ale także artystycznym. Magazyn Rolling Stones sklasyfikował go na 6. pozycji swojej listy 500 najlepszych albumów wszech czasów.

Lata 70-te to także złoty, „klasyczny” okres w twórczości Stevie’ego Wondera. Albumy takie jak Talking Book, „Innervisions”, a zwłaszcza „Songs in the Key of Life”, zapewniły mu trwałe miejsce w pierwszym rzędzie największych gwiazd amerykańskiej sceny muzycznej. W latach 70-tych dokonała się także przeprowadzka Motown do Los Angeles. Stopniowe przenoszenie działalności na Wschodnie Wybrzeże wynikało z chęci zbliżenia się do miejsca, gdzie w przemyśle rozrywkowym zapadają najważniejsze decyzje. W Los Angeles Motown Productions mogło w pełni rozwinąć swoje filmowe możliwości, produkując filmy z najpopularniejszymi artystami Motown w roli głównej. Diana Ross zagrała w „Lady Sings the Blues” o życiu legendarnej Billie Holiday. Można ją było podziwiać także z Michaelem Jacksonem w „The Wiz” oraz w „Mahogany”, w którym wciela się w rolę biednej afroamerykańskiej dziewczyny, która spełnia swoje marzenie o pracy w Rzymie jako projektantka mody. W latach 80-tych i na początku lat 90-tych Motown zdołał wypromować nowych niezwykle popularnych artystów, wśród nich Lionel Richie, Rick James, Commodores, DeBarge i Boyz II Men.

Nic co dobre nie trwa wiecznie

Choć, mimo zmieniających się na rynku warunków, Motown z powodzeniem promowała nowych artystów, w „sercu” firmy nie działo się dobrze. Na najwyższym szczeblu decyzyjnym dochodziło do nieustannych roszad personalnych, a Berry Gordy sprzedał w 1988 swoje udziały MCA Records i Boston Partners. Motown Productions odkupiła z kolei Suzanne de Passe, od lat jedna z najważniejszych osób w wytwórni, zmieniając je nazwę na de Passe Productions. W 1994, po kilku latach ostrych kłótni z MCA, Motown wykupiła korporacja PolyGram. Rok później PolyGram została wykupiona przez Seagram, która wcześniej nabyła MCA. Motown stała się w ten sposób częścią stworzonej przez Seagram Universal Music Group. W 2005 roku nazwa wytwórni została zamieniona na Universal Motown Records, ale już w 2011 powrócono do oryginalnej nazwy.

Co z artystami?

Mimo ogromnych zawirowań, Motown nigdy nie przestała tworzyć muzyki, kontraktując nowych artystów i utrzymując stały kontakt z częścią dawnych gwiazd. Stevie Wonder pozostaje jedyną z legend dawnych lat nieustannie związaną z Motown. Diana Ross i Smokey Robinson nagrywali dla innych, lecz wielokrotnie wracali do wytwórni, która uczyniła ich sławnymi. Do artystów młodszego pokolenia należą India Arie, lauretka Grammy do 2007 roku związana z Motown, oraz Erykah Badu, wciąż pozostająca częścią wytwórni. W rosterze znają się też takie nazwiska jak Kem Owens, B.Smyth czy Stacy Barthe.

Rozmawiając o wpływie twórczości Motown na nie tylko muzyczną rzeczywistość, Smokey Robinson powiedział:

Wtedy, w latach 60-tych, nie zdawałem sobie jeszcze sprawy, że nie tylko tworzyliśmy muzykę, ale także historię. Wiedziałem o naszej popularności, która docierała do najróżniejszych zakątków świata. Dopiero później jednak dostrzegłem wszystkie te mosty, które udało się nam przejść, wszystkie rasowe granice, które udało się nam przekroczyć. Dostrzegłem je, ponieważ sam szedłem tą drogą. Gdy przyjeżdżałem na południe we wczesnych latach Motown, widziałem publiczność posegregowaną na odrębne rasy. Później wszyscy oni zaczęli słuchać Motown. Gdy tam wróciliśmy, byli dużo bardziej zintegrowani. Tańczyli razem i trzymali się za ręce.

Motown Records była pierwszą amerykańską wytwórnią płytową niemal w całości zarządzaną przez czarnoskórych. Czarne brzmienie stało się w latach 60-tych brzmieniem całej młodej Ameryki, przybliżając do siebie wciąż pełne resentymentów społeczeństwo. Ale pomijając zasługi na tym polu, muzyka Motown to po prostu ogromna wartość artystyczna i bardzo ważna część historii muzyki. Wciąż śpiewane, coverowane, inspirujące kolejne pokolenia piosenki na długo pozostaną w elementarzu muzyki popularnej.

Z zawodu copywriter, tłumacz i webmaster wyspecjalizowany w nowych technologiach. W wolnym czasie chętnie sięgający także po te bardziej tradycyjne, w tym gramofony i płyty winylowe. Interesuje się sposobem, w jaki słowa wpływają na ludzi oraz potencjałem sieci do zmieniania naszych przyzwyczajeń. Muzycznie najbardziej interesuje go soul, funk i r&b.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.