„Dziennik zimowy” Paula Austera

Paul Auster, twórca słynnej „Trylogii nowojorskiej” oraz współtwórca tak ważnych obrazów jak „Dym” czy „Brooklyn boogie” wydał właśnie swoją powieść autobiograficzną. Pomimo że, jak sugeruje sam Auster w tytule, mamy przed sobą dziennik, to gatunkowo zdecydowanie bliżej temu tekstowi do pamiętnika lub autobiografii. Zakładając, że Auster pisząc „Dziennik” ma 64 lata, można pokusić się o stwierdzenie, że mamy do czynienia ze swego rodzaju podsumowaniem życia oraz próbą sklasyfikowania tego, co się do tej pory wydarzyło i zrozumienia, dokąd te zdarzenia  przywiodły autora.

Dziennik Zimowy

Auster zebrał tutaj najważniejsze wspomnienia swojego życia. Nie skupia się jednak na faktografii, nie dba o linearność opisywanych sytuacji, nie interesują go wydarzenia, które byłyby osią typowej powieści autobiograficznej. Auster szkicuje swój portret w nieco innym stylu. Opisywane przez niego zdarzenia są często prozaiczne, banalnie codzienne i w większości same w sobie pozbawione większego znaczenia. Czytelnikowi mogą nie wydać się one ani ważne, ani nawet interesujące, ale mają fundamentalne znaczenie dla samego autora. To one bowiem go ukształtowały, to one doprowadziły go do miejsca, w którym znajduje się obecnie. To one przesądziły o jego losie. I jeśli Auster włączył je do „Dziennika”, to wyłącznie po to, aby stały się pretekstem do dalszych rozważań i podwaliną jego koncepcji filozoficznych. W istocie „Dziennik zimowy” jest esejem na temat ogólnej kondycji ludzkiej natury, eschatologii, cielesności, wpływu przypadku na kształtowanie się osobowości człowieka i jego całego życia.

Mimo czytelnikom

Można odnieść wrażenie, że tekst ten nie powstał dla czytelników. Powstał mimo czytelnikom. To sam Auster jest tu najważniejszy w każdym elemencie: jako autor, jako bohater i także jako odbiorca. To rzecz bardzo osobista, wręcz intymna. Rozmowa z samym sobą. Zastosowany przez Austera zabieg stylistyczny i prowadzenie narracji w drugiej osobie sprawia wrażenie, jakby to nie autor mówił do czytelników, ale jakby to osoby bliskie Austerowi zwracały się do niego relacjonując mu i interpretując jego życie oraz definiując jego osobę. Bo, jak zaznacza sam Auster:

Wszyscy jesteśmy obcy dla nas samych i jeśli mamy jakiekolwiek pojęcie, kim jesteśmy, to dzieje się tak tylko dzięki temu, że żyjemy w oczach innych

W oczach innych osób szuka więc odpowiedzi na najbardziej kluczowe pytania.

Interesującym zabiegiem formalnym jest także prezentowanie kolejnych zdarzeń, osób czy miejsc z życia autora jako kolejnych blizn na jego ciele – podkreślając tym samym, że każda z opisywanych w tekście sytuacji wywarła niezatarte piętno nie tylko na jego psychice, ale miała także bezpośredni wpływ na fizycznie zmiany na jego ciele. Ciało jest jednym z dominujących tematów w „Dzienniku”. Auster poświęca mu tyle miejsca, że niemal tworzy z niego osobnego bohatera tekstu. Traktuje jednak ciało dość nietypowo i metonimicznie – jako metaforę człowieka. Człowieka zredukowanego wyłącznie do zewnętrznej powłoki. Zmieniającej się, ewoluującej, starzejącej się. Doznającej urazów, przechodzącej choroby, powracającej do zdrowia, odczuwającej ból i rozkosz, wrażliwej na najdrobniejsze przyjemności i krzywdy.

Ważnym dla Austera tematem jest także kwestia przypadku jako siły rządzącej ludzkim losem. Przypadek jawi mu się jako główna siła napędowa jego życia, jako podstawowy i całkowicie niekontrolowany motor wszelkich zachodzących zmian. Wspominając swoje dawne lata pełne pomyłek, błędów, złych wyborów, niewłaściwych postaw, niespełnionych ambicji, ciągłych zmian adresów, kobiet bez miłości i miłości bez kobiet, Auster zdaje sobie sprawę, jak istotną rolę w kształtowaniu się jego losu odegrał przypadek oraz sytuacje zupełnie niezależne od jego czynów i woli. Dochodzi do wniosku, że jedyną możliwością wyjaśnienia jego aktualnej sytuacji (spełnionej, wieloletniej miłości, sukcesu literackiego czy osiągniętej po latach stabilizacji), w kontekście pasma klęsk z przeszłości, które przyszło mu przeżyć, jest właśnie szereg czysto przypadkowych i niespodziewanych zdarzeń, które sprawiły, że jego życie potoczyło się w zupełnie innym, lepszym kierunku. Nawet na śmierć patrzy, jako na dzieło przypadku, nieszczęśliwe zrządzenie losu. I stara się odsuwać od siebie myślenie o swojej śmierci w kategoriach konieczności.

Zgoda

Auster wydaje się być spełniony i pogodzony ze swoim życiem. Jest świadomy przemijania i nieuchronnie zbliżającego się końca. W „Dzienniku” widzimy go już jako biernego acz wnikliwego obserwatora, tłumacza i interpretatora. Nie ma w nim młodzieńczej chęci do działania, ale nie brakuje mu chęci i umiłowania życia. Odnalazł w życiu równowagę, która wyraźnie go cieszy, i której nie chce zbyt szybko utracić. Znajduj się w punkcie, z którego roztacza się doskonały widok na zachodzące wokół zmiany. Auster trwa w swoim ustabilizowanym, przepełnionym miłością życiu – wyraźnie rejestruje wszelkie ruchy zachodzące dookoła, ale jednocześnie znajduje się obok nich. Te zmiany go nie dotyczą. Podobny motyw obserwujemy w „Dymie, gdzie właściciel sklepu tytoniowego na Brooklynie codziennie o 8 rano robi „to samo zdjęcie” (ten sam kadr) fragmentowi swojej ulicy, chcąc w ten sposób utrwalić zachodzące zmiany.

W przypadku tekstów autobiograficznych często mamy do czynienia z próbami ingerencji w swój życiorys i autokreacji. W tym kontekście Auster stworzył antybiografię. Zrzuca wszystkie maski, wyzbywa się wstydu, jest szczery i bezpośredni. Na naszych oczach dokonuje wiwisekcji. Nie pozostało to bez wpływu na styl. Który jest jednocześnie żywy i bardzo sugestywny, a przy tym mocno intymny i wyraźnie nacechowany refleksyjnie.

Paul Auster: „Dzienniki Zimowe”, Wydawnictwo Znak

UWAGA PROMOCJA:
35% rabatu na wszystko przy dowolnym zamówieniu.

Kod rabatowy: PsychoSonda

Link dla użytkowników:
http://www.znak.com.pl/specjalna,oferta,promo_psychosonda?utm_source=Blog&utm_medium=Psychosonda&utm_campaign=0514_rabat35

Wybitny humanista, profesor psychodelii stosowanej na uniwersytecie Haight-Ashbury, wieloletni badacz transfiguracji percepcji, wędrowiec po odmiennych stanach świadomości, uczestnik wielu ekspedycji naukowych w poszukiwaniu winylowych skamielin, odznaczony orderem virtuti meskalini.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.