PM2 Collective

PM2 Collective – Bob z Miasta Dylan (2015)

Czy polski zespół jest w stanie odnaleźć się w nurcie americana? Jak widać, tak. Poznajcie PM2 Collective i ich debiutancką płytę.

Przynajmniej kilka razy spotkałem się ze sceptycznymi opiniami na temat polskiego country. To tak, jakby w Ameryce nagrywali utwory Mazowsza  – słyszałem. Po części rozumiem to nieufne podejście. Choć wszystkie gatunki muzyczne krążą obecnie po całym świecie, country cały czas jest najmocniej związane kulturowo ze Stanami Zjednoczonymi. Dlatego wiele zespołów z innych krajów nie do końca potrafi pokazać ducha tej muzyki, zachowując autentyzm.

Na szczęście, udało się to chłopakom z zespołu PM2 Collective. Jeżeli ktoś mi nie wierzy, odsyłam was w do płyty „Bob z miasta Dylan”. Tym bardziej mi miło, że tak udany album ukazał się pod patronatem Psychosondy. Co prawda, obecnie trzymam w ręku edycję kompaktową, ale nie myślcie sobie, że patronat do niczego nie zobowiązuje! Entuzjastów winyli uspokajam, że niebawem materiał ten ukaże się na czarnym krążku w wersji anglojęzycznej.

PM2 Collective - Bob z Miasta Dylan (2015)

Muzyka PM2 Collective to nie jest zwyczajne, tradycyjne country, lecz jego alternatywna odmiana, americana, posiadająca także elementy bluesa, rocka i folku. Zanim jednak przejdę do samej zawartości płyty, na wstępie muszę chłopaków pochwalić za dwie rzeczy. Pierwsza to fakt, że „Bob z miasta Dylan” jest albumem koncepcyjnym, a to rzadkość w dobie losowo odtwarzanych playlist, pojedynczych singli i cyfrowych EP-ek. Dzięki temu od razu stawiam PM2 Collective wyżej od innych debiutantów. Zespół od początku wiedział, co ma nam do przekazania i ambitnie podszedł do swojego celu.

Druga pochwała należy się za teksty napisane po polsku. Nie nazwałbym siebie jakimś lingwistycznym patriotą, ale miło, że istnieją jeszcze zespoły, którym się zwyczajnie chce posiłkować z ojczystym językiem w momencie, gdy od dawna nie jest to wymagane. Zwłaszcza, że teksty z „Boba…” są przy okazji bardzo dobre i sprawnie prowadzą nas przez całą historię zawartą na krążku.

Głównym bohaterem opowieści jest młody chłopak Bob, zakochany w pięknej Laurze, córce włodarza Dylan’s Town, zwanego Pastorem. Miłość do dziewczyny okaże się dla niego zgubna, gdyż ojciec planuje wrobić młodzieńca w rozbój i doprowadzić na stryczek. Na swojej oficjalnej stronie zespół udostępnił całe opowiadanie, a kolejne piosenki można potraktować jako rozdziały. Przyznaję, że bardzo się przywiązałem do tej historii, a czytanie jej wraz z odsłuchiwaniem płyty to ciekawe doświadczenie. Brawo za stworzenie świetnego klimatu!

PM2 Collective Trzon zespołu PM2 Collective (od lewej): Wojtek Mieszczak, Piotr Wojtyczek, Marcin Mieszczak

Intro, czyli „Witajcie w Dylan’s Town” skutecznie skupia naszą uwagę. Od samego początku wiemy, że to nie będzie płyta, która ma jedynie grać cicho w tle. Przy spokojnym, gitarowym motywie zostaliśmy wprowadzeni w świat opowieści i nie możemy już z niego wyjść. Teraz pozostaje nam poznać dwójkę głównych bohaterów, czyli Boba i Laurę. Poświęcony im utwór nr 2 przypomina trochę repertuar The White Stripes potraktowany akustycznie. Bardzo dobry, pulsujący bas i rytmiczna gra gitary to główne zalety tej piosenki. Zupełnie inaczej prezentuje się „Stryczek”, który cechuje wolny rytm, ponure, pesymistyczne dźwięki i przejmujący wokal Piotra Wojtyczka. PM2 Collective płynnie przechodzi z jednego nastroju w drugi, a historia, którą zdecydowali się nam przedstawić jest doskonałym pretekstem do pokazania ich muzycznej wszechstronności.

Największym przebojem na płycie – i słowo „przebój” jak najbardziej tu pasuje – jest „Dzika banda”. Jego zaleta to przede wszystkim melodyjny refren, który od razu wpada w ucho. Od kilku dni sam się łapię na nuceniu chwytliwego “Hej, chodźmy już…”. Utwór promowany pierwszym teledyskiem zespołu zdobył uznanie na festiwalu w Mrągowie i jak najbardziej zasługuje na szeroki rozgłos. To jednak pozostaje w gestii naszych mediów, bo chłopaki z PM2 swoje już zrobili – napisali świetny numer i teraz trzeba go tylko grać. Radiowcy, do dzieła!

PM2 Collective PM2 Collective podczas koncertu

Szorstko i zadziornie robi się z początkiem utworu „Psota blues”. Tu z kolei bracia Mieszczak mają okazję mocniej szarpnąć w struny gitar. To dobry zwrot akcji, zarówno w warstwie muzycznej jak i fabularnej. „Psota” ze swoją werwą z pewnością rozkręci każdy koncert.

Piosenką, która z całego albumu najbardziej przypadła mi do gustu jest piękna, miłosna ballada „Nie zapomnij mnie kochanie”. Idealnie wyważony nastrój, wrażliwy wokal i przyjemna, a przy tym wcale nieskomplikowana kompozycja. Przyznaję, że dawno nie słyszałem tak udanej ballady w wykonaniu polskiego zespołu. Zwłaszcza druga część trafia prosto w serce. Po tym wyjątkowym kawałku wracamy do westernowych klimatów za sprawą „Powrotu” i „Rzeki zapomnienia”. Choć zespół nie ukrywa swoich inspiracji Bobem Dylanem i pewnie w każdym utworze wskazałby jakiś mały ukłon dla jego twórczości, według mnie właśnie „Rzeka…” jest najbardziej dylanowską pozycją na płycie.

Album zamyka łagodna, bujająca „Kołysanka dla wiecznych kochanków”. Utwór nie tyle nas usypia, co przenosi w zupełnie inny czas i wymiar. Ja od razu wyobraziłem sobie opuszczony cmentarz w Luizjanie, który zespół opisuje w swoim opowiadaniu przy okazji tej piosenki. Gdy wybrzmiały jej ostatnie dźwięki, postanowiłem, że kiedyś naprawdę tam polecę i odnajdę wspomniane, zbliżone do siebie nagrobki.

„Bob z miasta Dylan” to pozycja spójna, przemyślana i dojrzała. Wiem, że jest masa ludzi, do których ta muzyka trafi, i którzy uwielbiają klimat prezentowany przez PM2 Collective. Zespół ma szansę zajść naprawdę daleko, oby tylko twarde warunki rynku okazały się dla nich sprzyjające. Ja trzymam kciuki!

Zodiakalny rak, który mówi o sobie, że urodził się o kilka dekad za późno. Muzycznie od zawsze należy do lat 60-tych i 70-tych. Jego trójca święta to Kate Bush, David Bowie i The Rolling Stones. Obraca się wśród wielu gatunków muzycznych - obecnie jest pochłonięty wyławianiem pereł z morza muzyki rozrywkowej PRLu. Ponadto intresuje go archiktektura socmodernistyczna. Rodowity poznaniak.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.