Steel Mill – Green Eyed God (1972)

Steel Mill należy do jedynej w swoim rodzaju grupy wykonawców: praktycznie zero informacji na temat historii kapeli, jedna płyta na koncie wydana w niskim nakładzie i… absolutnie kapitalna muzyka. Takich zespołów spotkacie na naszym blogu całe mnóstwo. Tym razem to szlachetny progrock z dęciakami i nieco jazzowym zacięciem. 

Historia szara jak zwykła mysz…

Źródeł grupy wypada szukać w południowym Londynie i miejscowości Wadsworth, skąd pochodził główny trzon zespołu (David Morris, John Challenger, Terry Williams, Derek Chandler i Colin Short). Trójka ostatnich grała wcześniej w zespole Roadrunners. Pierwszy singiel Green Eyed God został poprzedzony występami w lokalnych klubach, a także na festiwalu w Reading w 1971 roku. Pozytywne odebranie małej płytki przez niemiecką publikę sprawiło pewnie, że to właśnie tam ukazała się fenomenalna, jedyna płyta zespołu Green Eyed God (w Anglii pojawiła się na półkach sklepowych w 1975 roku, kiedy zespół dawno już nie istniał).

… muzyka złota, niczym najcenniejszy kruszec

Wystarczy posłuchać otwierającego, wielowątkowego Blood Runs Deep, by przekonać się, jaki muzyczny skarb został zakopany przez historię. Mocne rockowe wejście i całkiem przyzwoity riff, a po chwili złagodzenie przez jazzujący saksofon… czujemy się jak spacerowicze po nocnych zakamarkach Londynu, szukający w gęstej mgle przyjaznej przystani. Piękny motyw balladowy w środku utworu i powtórzona kilkakrotnie prośba wokalisty Take me along for the ride to punkt, do którego zmierza cały utwór. To prawdziwy rocker połączony z anielskimi melodiami.

Co jeszcze szczególnie przykuwa uwagę na tej płycie? Na pewno niepokojąco rozpoczynający się Black Jewel of the Forest z głównym riffem w stylu zeppelinowego How Many More Times, piękne łkająca gitara (czasami unisono z fletem) w niepokojącym Summer Child, czy orientalnie jazzujący Mijo and the Laying of the Witch z mocnym hardrockowym riffem w środku. Dla mnie jednak opus magnum całego albumu stanowi przepiękna ballada o sporym potencjale komercyjnym Turn The Page Over. Niesamowita melodyjność wokali, charakterystyczny fortepian na początku i piękna, czysta jak łza gitara, to tylko niektóre składniki tej czarownej układanki.

Zielonooki Bóg został ponownie wydany w 2011 roku pod tytułem Jawels of the Forest i wzbogacony o dwa bonusy, z których wyróżnia się Get On The Line tryskający energią, której nie powstydziłyby się garażowe zespoły psychodeliczne.

Pasjonat muzyki progresywnej i psychodelicznej, jazzu, americany oraz płyt winylowych. Życzy Dylanowi literackiej Nagrody Nobla. W pewien upalny wieczór założył Psychosondę.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  • psychosonda
    psychosonda 1 lutego 2013, 12:08

    Na pewno Green Tree Records, ale później zdaje się była ponowna reedycja.

    • Joan
      Joan 8 lipca 2016, 18:09

      More posts of this quyltia. Not the usual c***, please

  • psychosonda
    psychosonda 31 stycznia 2013, 21:21

    Na pewno Green Tree Records, ale później zdaje się była ponowna reedycja.

    • Magda
      Magda 8 lipca 2016, 17:20

      You’ve got to be kidding me-it’s so trnpsaarently clear now!

  • budyń
    budyń 30 stycznia 2013, 21:39

    Jaka wytwórnia wydała reedycję?

  • awajo
    awajo 28 stycznia 2013, 22:29

    Blood Runs Deep to prawdziwy rockers podchodzący nawet pod sabs