Syd Barrett – The Madcap Laughs (1969)

Syd Barrett nie pasuje trochę do większości wykonawców prezentowanych w tym cyklu Psychosondy. Jako jeden z niewielu posiadał status gwiazdy. Był przecież założycielem i liderem jednego z największych zespołów świata – Pink Floyd. Okres świetności trwał jednak niedługo, szybko przemieniając się w okres zapomnienia. Mało kto zna solową twórczość Barretta. Nic dziwnego, blaknie w sposób oczywisty w cieniu wielkiego Pink Floyd. Jednak faktem jest, że to właśnie Barrett miał kluczowy wpływ na pierwszą płytę The Piper at the Gates of Dawnczy na tak fenomenalne single jak Arnold Layne czy See Emily Play.

Choroba psychiczna nie pozwoliła na dalsze współtworzenie Pink Floyd. W szeregi zespołu wkracza David Gilmour, a Syd Barrett nagrywa pierwszy solowy album The Madcap Laughs. Z psychodelicznego szamana przeistacza się raczej w barda z gitarą, któremu nieśmiało przygrywają muzycy sesyjni. Płyta jest bardzo nierówna: psychodeliczne No Man’s Land czy Golden Hair (do słów Jamesa Joyce’a) mają jeszcze to „coś” – ostatnie tchnienia geniuszu? Jednak zdarzają się na płycie typowe wypełniacze, a nawet słabe, niedopracowane kompozycje (Dark Globe, If It’s in You).

Smutna jest historia Syda Barretta. Jedną z największych piosenek związanych z Barrettem jest chyba utwór o nim samym (a nie jego samego) – wielkie Shine on You Crazy Diamond zespołu, z którego został wyrzucony u progu niewyobrażalnej kariery.

Pasjonat muzyki progresywnej i psychodelicznej, jazzu, americany oraz płyt winylowych. Życzy Dylanowi literackiej Nagrody Nobla. W pewien upalny wieczór założył Psychosondę.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.