The Crazy World of Arthur Brown – The Crazy World of Arthur Brown (1968)

Demonicznie umalowane twarze, samopodpalenia na scenie, złowieszcza i niepokojąca muzyka – to nie opis jednego z wielu zespołów współczesnej sceny blackmetalowej. To czasy końca lat 60-tych, gdzie na scenie króluje samozwańczy bóg ogni piekielnych – Arthur Brown z zespołem Crazy World Of Arthur Brown.

I am the god of hell fire and I bring you FIRE…

O Brownie można śmiało powiedzieć, że to człowiek jednego przeboju. Jednak postać to na tyle barwna, że odcisnęła znaczące piętno na historii muzyki rockowej. Znane są sceniczne dokonania Browna, kiedy koncerty miały teatralny rozmach, a ogień pojawiał się na azbestowym ubraniu wokalisty. Ekscentrycznego muzyka dostrzegło ekscentryczne towarzystwo. Brown swoją charyzmą skupił wokół siebie wielu przedstawicieli artystycznej bohemy zmierzchu psychodelicznych lat 60-tych.

Cała płyta, która jest bohaterem tego posta, jest po prostu świetna. To hammondowe, żywiołowe granie najwyższych lotów. Nie ma tu co prawda gitary, ale zupełnie nie czuć jej braku. Nic dziwnego – za organami siedzi Vincent Crane – genialny klawiszowiec, trzon rewelacyjnego Atomic Rooster. W takich utworach, jak rozpoczynający album PreludeNightmare czy osławiony Fire, napędzani przez szalejące Hammondy czujemy prawdziwą moc tej płyty. W Spontaneus Apple Creation natrafiamy na eksperymentalną, kwaśną psychodelię po to, by w następnym Rest Cure oddać się słodyczy naszego ulubionego rodzaju muzyki. Płyta więc jest zróżnicowana, aczkolwiek charakterystyczne klawisze oraz jeszcze bardziej charakterystyczny wokal nie pozwalają ani przez moment zapomnieć, jakiego zespołu płyta jest w odtwarzaczu/na gramofonie. Tutaj dygresja, właśnie maniakalny, niekonwencjonalny wokal Browna może sprawić, że dla niektórych słuchanie tej płyty będzie nieco uciążliwe (miał się na kim wzorować King Diamond goszcząc często swoim wokalem w bardzo wysokich rejestrach). Znalazły się tu także dwa covery: I Put a Spell On You Screamin’ Jay Hawkinsa (dla mnie jeden z mocniejszych momentów płyty) i I’ve Got Money Jamesa Browna.

Płyta Crazy World Of Arthur Brown to opus magnum muzycznych dokonań Browna. Chociaż wielokrotnie brał udział w rozmaitych projektach, w oczach fanów nie zbliżył się do poziomu albumu z hitem Fire. Muzyk nadal koncertuje. Bardzo żałuję, że nie wybrałem się na koncert Browna w Polsce na Festiwalu Legend Rocka. Bo patrząc na zdjęcia muzyka z palącym się kaskiem jestem pewien, że musiał być niezły ogień.

Pasjonat muzyki progresywnej i psychodelicznej, jazzu, americany oraz płyt winylowych. Od zawsze życzył Dylanowi literackiej Nagrody Nobla. W pewien upalny wieczór założył Psychosondę.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.