Trader Horne – Morning Way (1970)

Muzyka folkowa ma w sobie coś ze spaceru najwspanialszymi, nieskazitelnymi zakamarkami świata. To głos historii, lokalnej kultury, tajemnicy i legendy. Dlatego dobrze jest czasami uciec ze zgiełku (rockowego) świata wprost na dziewicze pola powabnych melodii. Przejdźmy się zatem na taki spacer…

Trader Horne to spotkanie dwóch znanych na angielskiej scenie muzyków: pierwszej wokalistki Fairport Convention Judy Dyble oraz Jackie’go McAuley’a (wcześniej w zespole Them). Ich jedyny – nagrany w 1970 roku – album to pełna bajkowości, porywających melodii, staroangielskich legend i hippisowskiego ducha muzyka opowieść o przejściu ze świata dzieciństwa w dorosłość. Niejeden utwór z tej płyty miał przebojowy potencjał bliski temu, jaki osiągnął  duet Simon & Garfunkel. Z tym sukcesem stało się jednak inaczej, dziś płyta Trader Horne jest poszukiwana przez kolekcjonerów starych, trudno dostępnych nagrań z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Warto wspomnieć także postać flecisty Ray’a Elliota z Them, który towarzyszył zespołowi podczas nagrań.

Przebojami z tej płyty powinno stać się przynajmniej kilka utworów: rozpoczynający się charakterystyczną partią skrzypiec Growning Man, który naprzemiennie śpiewany jest przez muzyków niczym dialog kochanków, intymny i klimatyczny Better Than Today czy zaśpiewany z pełną pasją przez Judy Dyble In my Loneliness. Czasami muzycy wybierają bardziej kameralne, bluesowe klimaty (amerykański Down And Out Blues, w którym pobrzmiewa ducha The Mamas & The Papas), by w innym miejscu powrócić do dynamicznego folk-rocka (Sheena).

To naprawdę świetna płyta folkowa. Jeden tylko drobny element nie przekonuje mnie do końca – poszczególne utwory łączą króciutkie miniaturki, co rozbija nieco spójność tej rewelacyjnej płyty.

Po rozpadzie zespołu Judy Dyble pojawiła się na krótki czas w zespole Giles, Giles And Fripp, a Jackie McCauley kontynuował karierę solową.

Pasjonat muzyki progresywnej i psychodelicznej, jazzu, americany oraz płyt winylowych. Życzy Dylanowi literackiej Nagrody Nobla. W pewien upalny wieczór założył Psychosondę.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.