Warner Brothers Records

Warner Brothers – jeśli nie spędziłeś ostatnich kilkudziesięciu lat w ciemnej jaskini, ta nazwa nieomal na pewno obiła Ci się już o uszy. Z pewnością widziałeś sporo filmów i kreskówek wyprodukowanych przez tą jedną z najpopularniejszych wytwórni filmowych na świecie. Ale Warner Brothers to marka, za którą obok Królika Bugsa, Kaczora Duffy’ego czy Speedy Gonzalesa stoją muzycy pierwszej kategorii. W tym artykule dowiesz się jak powstała muzyczna dywizja Warner Brothers, jak radziła sobie na przestrzeni lat i jak ma się dziś. Poznasz wielu niezwykle ciekawych muzyków, którzy swą przeszłość i teraźniejszość związali z WB i dowiesz się, co należy zrobić, jeśli samemu chciałbyś zostać jednym z nich. Zapraszamy.

Nim bohaterem naszej opowieści stanie się tytułowa Warner Brothers Records, poświęćmy jeden paragraf Warner Brothers Studios – firmie, od której wszystko się zaczęło.

Potrzeba chwili

Warner Brothers Studios powołana została do życia w roku 1918, przy Sunset Boulevard w Hollywood, Los Angeles. Jej nazwa nie mogła być bardziej adekwatna, jako że inicjatorami całego „zamieszania” byli czterej bracia Warner: Jack, Sam, Albert i Harry. Ci żydowscy imigranci z Polski przybyli do USA już kilkanaście lat wcześniej i niemal od razu rozpoczęli działalność na niwie filmowej. Warner Brothers Studios miało być ukoronowaniem ich wysiłków. I tak też się stało. W ciągu kilku kolejnych dekad WBS stało się jedną z najpotężniejszych kompanii filmowych na świecie. W latach 20-tych wydało pierwszy w pełni udźwiękowiony film, „Lights of New York”, a także pierwszy film, który mógł równocześnie pochwalić się dźwiękiem i kolorami – „Noah’s Ark”.

W czasie drugiej Wojny Światowej Warner Brothers wydali co najmniej kilkanaście ekstremalnie popularnych filmów, z których na szczególne wyróżnieje zasługuje „Casablanca” – do dziś uznawana za jeden z najlepszych filmów wszech czasów. Wczesne lata rozwoju firmy to także kreskówki ze znanymi wszystkim postaciami takimi jak wspominany wcześniej Bugs, maskotka firmy, Duffy, Speedy czy Diabeł Tasmański. Co ciekawe, większość tych postaci znalazła się w rękach braci Warner dopiero po przejęciu firmy Looney Tunes. To jej właściciel Leon Schlesinger wraz ze swoimi kreatywnymi współpracownikami stał za ich stworzeniem. Na razie to tyle na temat produkcji filmowych. Wróćmy do najdroższej nam tematyki i zastanówmy się, dlaczego Warner Bros. w ogóle potrzebował wytwórni muzycznej…

Spór o śpiewającego aktora

W roku 1957 cieszący się ogromną popularnością aktor Tab Hunter zdecydował się na spróbowanie swoich sił na rynku muzycznym. Test, przynajmniej z komercyjnego punktu widzenia, wypadł bardzo pomyślnie. Jego największy hit, „Young Love”, dotarł na szczyt listy przebojów. Z profitów cieszyła się wytwórnia Huntera Dot Records. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że w tym samym czasie Tab Hunter związany był ekskluzywnym kontraktem z Warner Bros. Pictures! Grę dla Dot Records umożliwiał mu fakt, że Warner Bros, najzwyczajniej w świecie nie posiadał wytwórni muzycznej. Gdy więc już niemal wszyscy inni liczący się producenci filmów utworzyli swoje „fabryki muzyki”, także i Warner Bros. zdecydował się na taki krok. I tak właśnie w 1958 do życia powałana została Warner Bros. Records.

Ekspresowa organizacja

Organizacja nowej wytwórni przebiegła błyskawicznie. Siedzibę urządzono nad należącym do studia filmowego warsztatem obróbki mechanicznej na 3701 Warner Boulevard w Burbank, Kalifornia. Prezesem mianowano byłego szefa Columbia Records Jamesa B. Conklinga, a za Artist and Repertoire odpowiadać mieli Harris Ashburn, George Avakian i Bob Prince. Warner Bros. Records natychmiast „odbiła” Taba Huntera i rozpoczęła poszukiwania nowych artystów.

Pierwsze koty za płoty

W pierwszych latach istnienia wytwórni kierownictwu WB trudno było o optymizm. Nowe single Taba Huntera nie cieszyły się takim powodzeniem, jak jego nagrania dla Dots Records. Większość pozostałych artystów także stanowili śpiewający aktorzy, których single tylko sporadycznie docierały do wysokich pozycji na listach przebojów. Numerem „4” był „Kookie Kookie Lend Me Your Comb” Eda „Kookie” Burnsa, a „64” miejsce osiągnął „Beach Time” Roba Smitha. Sporym sukcesem okazał się album z muzyką ze słynnego wówczas serialu detektywistycznego Warner Bros „77 Sunset Strip”. W 1959 dwa względnie popularne single zdołał zarejestrować Tab Hunter – „(I’ll Be With You in) Apple Blossom Time” oraz „No Fool like a Young Fool”. Jak na wytwórnię z tak solidnymi finansowymi podstawami były to jednak sukcesy mocno dyskusyjne.

Rock and rollowa nadzieja za milion dolarów

Początkowo Warner Bros. Records z uporem ignorowała rosnącą popularność rock and rolla, stawiając na muzyką popularną i starszych słuchaczy. Gdy już jednak raz podjęto decyzję o zmianie polityki, postanowiono pójść zupełnie na całość i wysupłać z głębokich kieszeni okrągły milion dolarów na 10-letni kontakt z ekstremalnie popularnymi Everly Brothers, których umowa z poprzednią wytwórnią, Cadence, właśnie wygasła. Autorzy takich hitów jak „Wake Up Little Susie” czy „All I Have to Do Is Dream” zgarnęli za podpis na umowie więcej niż ktokolwiek przedtem. Już jako „as w talii” Warner Bros. wydali w kwietniu 1960 singiel „Cathy’s Clown”, który okazał się największym przebojem w całej ich karierze. Wkrótce ich notowania zaczęły jednak szybko spadać. W kolejnych latach zdołali dostarczyć wytwórni wiele popularnych nagrań, ale żadne z nich nie osiągnęło takiego sukcesu jak wcześniejsze hity dla Cadence Records. Rockowy gwiazdozbiór Warnera powiększył też Bill Haley & His Comets. Haley nagrał w latach 50-tych dla Decca Records wiele popularnych kawałków. W 1960 jego styl wydawał się już jednak trochę staroświecki i w Warner Bros. nie zdołał osiągnąc kolejnych sukcesów. Częściowo wynagrodziły to poczynania Connie Stevens. Znana z „Hawaiian Eye” aktorka w 1960 po raz pierwszy trafiła na listy przebojów solo za sprawą piosenki „16 Reasons”. Sporym sukcesem cieszyła się także jej kolejna piosenka – „Too Young to Go Steady”. A listę śpiewających aktorów, którym udało się zaistnieć zarówno na ekranach telewizorów, jak i estradzie powiększył również Jimmy Durante. Jego cover „September Song” z 1963 dość nieoczekiwanie zawitał na listach przebojów i zachęcił go do dalszych nagrań. Te pomniejsze sukcesy nie zmieniły jednak złej sławy wytwórni w pierwszych latach jej istnienia, kojarzonej głównie ze spadającymi gwiazdami. Prócz Huntera, Haleya i Everly Brothers na komercyjnej „równi pochyłej” po dołączeniu do WB znalazł się pianista i organista jazz/r&b Bill Doggett, autor słynnego „Honky Tonk”, a także duet pop/r&b Dick and Dee Dee czy kolejny śpiewający aktor James Darren, który swoje najlepsze muzyczne lata spędził w Colpix Records.

Na komedię do Warnera

Przemysł fonograficzny to nie tylko nagrania muzyczne. Jeszcze kilka dekad temu ogromną popularnością cieszyły się wydawane na płytach winylowych występy satyryków. I Warner, trudno się dziwić, należał do liderów w dziedzinie „winylowej” komedii, trochę osładzając sobie muzyczne niepowodzenia. W 1960 do pierwszego miejsca listy przebojów ze swoim albumem dotarł Bob Newhart – „The Button-Down Mind of Bob Newhart”. To pierwszy w historii album gatunku stand-up comedy, który zgarnął prestiżową nagrodę Grammy w kategorii „Album roku”. Newhart z kolei pozostaje jedynym komikiem nagrodzonym Grammy w kategorii „Najlepszy nowy artysta”. Wkrótce po sukcesach Newharta do Warner Bros. dołączyli kolejni twórcy komedii, m.in. Allan Sherman i Bill Cosby.

Peter, Paul and Mary

Gdy mowa o artystach nagrywających dla Warner Bros. Records, grzechem byłoby nie wspomnieć o folkowym trio Peter, Paul & Mary. Odkryci w 1961 przez Alberta Grossmana, uczynili muzyczną ofertę WB dużo bardziej zróżnicowaną, osiągając przy okazji tak pożądany przez wytwórnię komercyjny sukces. W 1962 trafili na listy przebojów po raz pierwszy z oryginalną piosenką „Lemon Tree” oraz coverem utworu the Weavers „If I Had a Hammer”. Rok później dotarli aż do drugiego miejsca z utworem „Puff, the Magic Dragon”. Ta niewinna i urocza piosenka o dzieciństwie, wyobraźni i bajkowym smoku padła swego czasu ofiarą mody na poszukiwanie w piosenkach aluzji do… narkotyków. Kontrowersje nie przeszkodziły jednak grupie w osiąganiu kolejnych sukcesów, włącznie z numerem „1” grupy, wydanym w 1969 singlem „Leaving on a Jet Plane”. Był to ostatni wielki hit grupy przed rozpadem w 1971. Od tego czasu trio kilkukrotnie wróciło jednak do nagrywania. Muzyka Peter, Paul and Mary to niezwykła mieszanka różnokolorowych emocji i elegancji, która nigdy się nie starzeje i wciąż zaprasza do słuchania.

Warner/Reprise 1963-1967

W sierpniu 1963 roku Warner Bros. zdecydował się na przejęcie zadłużonej po uszy wytwórni Franka Sinatry Reprise. Niewielu przeczuwało wówczas, że ruch ten będzie początkiem wielkich zmian na lepsze. Połączenie dwóch wytwórni zmagających się z problemami, Warner z brakiem sukcesów, a Reprise z brakiem pieniędzy, miało dać nadspodziewanie dobre rezultaty. W pierwszych latach istnienia, mimo mariażu, obie zachowały odrębne kierownictwa. Pieniądze Warnera uratowały ją przed upadkiem, a powrót na scenę Franka Sinatry i komercyjne sukcesy jego córki Nancy pozwoliła jej na nowo rozkwitnąć. W późniejszych latach sukces zapewniali tacy artyści jak Kenny Rogers, Randy Newman, Joni Mitchell, Neil Young czy Arlo Guthrie. Z kolei dla Warner Bros. Records rok 1964 był słaby, ale nim jeszcze dobiegł końca, w grudniu wytwórnia zapewniła sobie nieco jaśniejszą przyszłość, podpisując umowę z Brytyjką Petulą Clark. Już kilka tygodni później zawędrowała ona na sam szczyt listy przebojów z cieszącą się niesłabnącą popularnością piosenką „Downtown”. Przez następne kilkanaście lat „Pet” Clark była jednym z najpopularniejszych wykonawców ze stajni Warner Bros., zachwycając publiczność takimi przebojami jak „I Know a Place”, „My Love”, „A Sing of Times” czy „Colour My World”.

Musimy wspomnieć o jeszcze jednym wykonawcy Warner Bros. Lat 60-tych – Jerry’m Samuelsie, bardziej znanym jak Napoleon XIV. Jego piosenka „They’re Coming to Take Me Away, Ha-Haa!” uważana jest przez wielu za najdziwniejszy utwór, jaki kiedykolwiek dotarł do pierwszej piątki listy przebojów w USA. Jego sukces zainspirował album pod tym samym tytułem z całą gromadką równe nietypowek piosenek. Wysłuchanie ich to nasza kolejna muzyczna propozycja.

Przejęcie, przestawienia, podchody i lepsze czasy

O ile Reprise radziło sobie świetnie, postępy Warnera wciąż były dość skromne. Potrzebne były zmiany. Tymi okazało się w 1967 roku przejęcie wytwórni przez Seven Arts, Ltd. za bagatela 85 milionów dolarów. Znana teraz jako Warner-Seven Arts wytwórnia radziła sobie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Do Petuli Clark dołączyli tacy artyści jak Van Morrison, Harper Bizarre, James Darren, The Tokens czy The Neon Philharmonic. Jednak już 2 lata później Warner Bros. Records znów zmieniła właściciela – wraz z Reprise Records i zakupioną niedługo po przejęciu przez Seven Arts Atlantic Records trafiła pod skrzydła Kinney National Company. W 1970 Kinney wykupiła także Elektra Records. Tak powstał twór o nazwie Warner-Elektra-Atlantic – w skórcie WEA. W 1972 Kinney zmienił nazwę na Warner Communications, a w 1989 połączył się z Time Inc., rok później przyjmując nazwę Time Warner. WEA uwolniła się w pewnym momencie spod wpływu Time Warner, stając się niezależną firmą, znaną dziś jako Warner Music Group – jedna z trzech największych muzycznych korporacji na świecie obok Universal Music Group i Sony Music Entertainment.

Muzyka!

W tym gąszczu powyższych prawnych przepychanek można by wręcz zapomnieć, że przede wszystkim chodzi tu o muzykę. A to właśnie dla niej wszystkie te zmiany okazały się błogosławieństwem. Od lat 70-tych Warner Bros. Records rozpoczęła bowiem swoją drogę na szczyt. Z rockowymi artystami takimi jak Black Sabbath, Deep Purple, Grateful Dead, Alice Cooperem i The Faces w końcu odnosiła sukcesy na miarę oczekiwań. W 1973 można już było mówić o „zakorzenieniu się” na piedestale przemysłu muzycznego. I właśnie tam pozostaje do dziś jako część Warner Music Group. Do jej obecnych artystów należą m.in. Cher, Deftones, Disturbed, Eric Clapton, Green Day, GooGoo Dolls, Jason Derulo, Josh Groban, Muse, Stevie Nicks i wielu innych znanych na całym świecie.

Z zawodu copywriter, tłumacz i webmaster wyspecjalizowany w nowych technologiach. W wolnym czasie chętnie sięgający także po te bardziej tradycyjne, w tym gramofony i płyty winylowe. Interesuje się sposobem, w jaki słowa wpływają na ludzi oraz potencjałem sieci do zmieniania naszych przyzwyczajeń. Muzycznie najbardziej interesuje go soul, funk i r&b.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  • elem
    elem 28 lutego 2015, 16:54

    Ciekawy artykuł ale chyba czas na uaktualnienie. Po przejęciu pozostałej po EMI (która została wykupiona prze Universal) firmy Parlophone Label Group do grona artystów wydawanych przez WMG dołaczyli m.in. Coldplay i Pink Floyd. W tekście mało też wiadomości o Atlantic, a to przecież stajnia Led Zeppelin. Nowi, najpopularniejsi artyści to m.in. Ed Sheeran i Royal Blood.
    Świetny portal, sporo ciekawych artykulów do poczytania.
    PS.
    Literówka – Muse, nie Mues.

    pozdrawiam

    elem, audiomaniacy.pl

    • elem
      elem 28 lutego 2015, 17:00

      Ach, teraz dopiero zauważyłem artykuł o Parlophone, w którym jest opisana historia przejęcia EMI i PLG.
      Tak więc, uzupełnienie najnowszej historii WMG jest, tyle, że w innym mijejscu.

      pozdro dla wszystkich psychosondziarzy.