Winylowe historie: Iron Butterfly

Przygodę z analogami na Psychosondzie zaczynamy obserwacją metamorfozy żelaznego motyla.

Otwieramy ostatnią płytę Iron Butterfly Metamorphosis (1970). Sama okładka zdaje się wiele mówić o tym, czym dla muzyków jest metamorfoza. Pierwsza strona to niepokojące zdjęcie trumien dobijających się do brzegu, świetlistego brzegu. Co na nim? Zobaczmy na stronę ostatnią: piękna kobieta otoczona ciepłym, psychodelicznym otoczeniem. Czyżby to artystyczna interpretacja eschatologicznej tajemnicy?


iron3

Ciężko pomylić głos Douga Ingle’a z kimkolwiek innym. Tylko on mógł swego czasu zaśpiewać In-a-gadda-da-vida honey, don’tcha know that I love you? Na Metamorphosis zespół w progresywnym uniesieniu miesza różne style, dzięki Ingle’owi wiadomo jednak od początku do końca, jaka płyta kręci się na talerzu. Jest slide guitar z południa Stanów w Easy Rider, są awangardowe eksperymenty w blisko czternastominutowym Butterfly Bleu, jest oczywiście klasyczny, znany z poprzednich płyt, przyciężkawy Iron Butterfly w New Day czy nawet soulujący Shady Lady. Na płycie gra dwóch gitarzystów, co zdecydowanie rozszerza horyzonty muzycznych wędrówek motyla (Best Year of Our Life). W końcu jest i miejsce na folkowo-psychodeliczną balladę Slower Than Guns, który okazuje się zaangażowanym, ekologicznym protestem.

iron2

Dobrze słucha się metamorfozy Iron Butterfly, czuć jednak trochę, że muzycy zgubili na tym albumie myśl przewodnią, charakterystyczną dla wybitnych albumów tamtych lat (do których zapewne warto zaliczyć zaśpiewać chociażby In-a-gadda-da-vida).

Iron Butterfly- Metamorphosis (USA, Atco 1970, SD 33-339)

 

Pasjonat muzyki progresywnej i psychodelicznej, jazzu, americany oraz płyt winylowych. Życzy Dylanowi literackiej Nagrody Nobla. W pewien upalny wieczór założył Psychosondę.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  • PIOTRG
    PIOTRG 10 grudnia 2013, 10:10

    ten blog to znakomity pomysł , wiele informacji zaskoczyło nawet mnie, który muzyką psychodeliczną interesuje się od kilkudziesięciu już lat będę tu częstym gościem, a dzisiaj podpowiadam zainteresowanie się amerykańskim zespołem AUB i jego albumem RESSUECTION

  • Matt
    Matt 27 września 2013, 23:27

    Swietny blog i interesujace wpisy. Naprawde warto tu zagladac. Twoje wpisy czyta sie szybko i na pewno bede tu wracal :)

    Zapraszam rowniez do siebie na http://www.iamrecordcollector.com :)

  • Dawid Szczepaniak
    Dawid Szczepaniak 17 września 2013, 21:20

    może jednak bardziej szczegółowo w końcu piszesz o wymierającym czasie VINYL’i :) Vinyl w duszy gra trzaskiem dodaje umysłowi drgań :) PZDR