Na czym słuchano płyt w Ameryce?

Gramofony produkował cały świat, powstawały zarówno w kapitalistycznych krajach świata jak i w socjalistycznej części globu. W Europie najczęściej znajdziemy odtwarzacze produkcji miejscowej oraz japońskiej, w Japonii zdecydowanie dominuje sprzęt krajowy, a jak wyglądał rynek gramofonów w USA? Na czym słuchano płyt?

Produkcja zagraniczna

Amerykanie nie zamknęli się na rynek zewnętrzny, co więcej – sprzętu produkcji europejskiej oraz japońskiej było tam pod dostatkiem. Patrząc po aktualnych ofertach sprzedaży używanych odtwarzaczy w USA, można znaleźć wiele wysokich modeli, które nie tylko są tańsze niż w Europie, ale i czasami w ciekawszych wersjach! Jakie europejskie gramofony dominują? Jest bardzo dużo Duali, sporo Garrardów, Thorensów, Lenco. Proporcje są nie jednak przypadkowe, Dual eksportował ogromne ilości gramofonów w każdy zakątek świata, USA nie było wyjątkiem. Sytuacja ma się bardzo podobnie z gramofonami japońskimi, każdy szanujący się producent oferował na tym rynku swoje produkty. Ówczesny rynek był tak duży, że wiele produktów powstawało głównie dla niego. Wszystko za sprawą… sieciówek! Wiele znanych firm produkowało odtwarzacze dla danej marki sklepów, sygnując je logiem wybranym przez właściciela sieci punktów sprzedaży. Pamiętacie czasy, gdy wszyscy wzdychali do nowego modelu gramofonu zamiast głośnika bezprzewodowego? Ja nie, musiał być to jednak wspaniały okres! W tych marketowych gramofonach tkwi jednak jeden szkopuł. Rzadko kiedy były robione w Ameryce, produkcje zlecało tańszej sile roboczej… wtedy byli to Japończycy.

Krajowe cuda

Nie znajdziemy ich w Europie za wiele, prawdopodobieństwo spotkania rasowego Amerykanina na polskim rynku jest równie duże jak znalezienie sprawnej, nowej wkładki do Bambino! W Polsce widziałem ledwie kilkanaście egzemplarzy, z czego za czasów świetności trafiły tutaj tylko dwa z nich, pozostałe to niedawno ściągnięte nabytki. Czym jednak cieszyli się amerykańscy audiofile w latach świetności płyt winylowych? Wymienić wszystkich przedstawicieli rynku nie sposób, przyjrzyjmy się tym najbardziej zasłużonym, ciekawym czy wręcz niecodziennym!

Rek o kut

Poznawanie amerykańskich gramofonów rozpoczniemy od firmy, która swoją siedzibę miała w Nowym Yorku. W latach 50-60. produkowali jedne z najbardziej niesamowitych sprzętów na rynku. Za każdym razem, gdy w moje ręce trafia gramofon z tego okresu, zdaję sobie sprawę, jaki to był wspaniały czas w historii sprzętu audio. Każdy producent wyróżniał się, nawet dla średnio-zainteresowanego hobbysty pomylenie modeli danych marek nie było możliwe, różnice wzornicze były zbyt duże. Rek o kut jest przykładem jednych z najbardziej charakterystycznych linii wzorniczych. Ten sprzęt po prostu pachnie Ameryką, jest nią do bólu przesiąknięty. Gdy wyobrażam sobie codzienne życie w Stanach Zjednoczonych lat 60., widzę Chevy Impale zaparkowanego przed małym domkiem na obrzeżach miasta, a w nim melomana rozgoszczonego w fotelu, który swoich ulubionych płyt na gramofonie Rek o kut. Jakie modele napędzały sprzedaż marki? Głównie dwa: B12 oraz Rondine. Zarówno pierwszy jak i drugi występował w wielu wersjach. Wszystkie łączyło kilka cech charakterystycznych – idlerowy napęd, masa stali i drewna oraz wzornictwo. Jedni go pokochają, a inni znienawidzą, opcji pośrednich nie ma. Moim ulubieńcem jest Rondine Delux. Ciężki, wysoki talerz, na którym spoczywa czerwona slipmata, obok ogromny przełącznik – niczym kurek od kuchenki gazowej! W dodatku to ramię, którego headshell chyba nie bez powodu przypomina amerykańskiego krążownika.

QRK

Pozostając w obrębie gramofonów, które wzorniczo się kocha lub nienawidzi, nie sposób pominąć QRK. Produkowali głównie gramofony przeznaczone do zastosowań profesjonalnych – dla radia, studiów nagraniowych oraz wszędzie tam gdy potrzebny był sprzęt najwyższej klasy. CCA – właściciel marki QRK – pod koniec lat 60. wykupił wcześniej wspomnianą firmę Rek o Kut! Nie sposób sobie wyobrazić lepszej rodzinki marek w katalogu firmy. QRK wzorniczo nigdy mnie nie zachwycał, gdyby ktoś mi próbował wmówić, że to sprzęt wojskowy – długo bym się nie opierał i zapewne uwierzył. Jest jednak coś, co mnie urzeka w tych gramofonach. Model 12-C posiada przełącznik do sterowania napędem niczym manualna skrzynia biegów w samochodzie! Za to model Galaxy posiada dosłownie kosmiczny wyświetlacz prędkości obrotowej!

Gates

Gdy pierwszy raz zobaczyłem gramofon Gates CB-500 dosłowne powaliła mnie jego wielkość! 12’ płyta położona na talerzu wygląda… jakbyśmy na europejskim gramofonie umieścili winyl niewiele większy od rozmiaru singla. Swoje gramofony malowali na do bólu nudne odcienie szarości, wzorniczo najciekawsze są tam manipulatory. W modelu CB-500 najciekawszym elementem jest krwiście czerwony włącznik wraz z umiejscowioną obok niego dźwignią przełącznika prędkości - oczywiście oryginalna, jeszcze bardziej niż w QRK przypominająca dźwignię zmiany biegów. Piękność w brzydocie?

Neumann

Być może pomyślicie, że się nad wami znęcam, pokazując najbrzydsze gramofony jakie świat wymyślił, a Amerykanie nie mają gustu. Obiecuję, że to ostatni przykład takiego surowego wzornictwa. Na swoje usprawiedliwienie – musiałem! Napisać o amerykańskich gramofonach i nie wspomnieć o legendzie jaką jest Neumann? Nie sposób. Ich gramofony zawsze kojarzyły mi się z Lenco, tylko brzydszym i bardziej odjechanym. Dla przykładu – model PA2. Chasis pomalowane młotkową farbą w kolorze szarym, a talerz w odcieniu kości słoniowej, przybrudzonej upływem czasu. Do kompletu brakuje tylko warstwy kurzu. Czyż nie jest piękny? Szczególnie podoba mi się to futurystyczne ramię, którego headshell wygląda jak wzięty z gramofonu-zabawki. Jedyne, co mnie utwierdza w przekonaniu, że to na pewno tak miało być, jest obecność przełącznika wykonanego z tego samego materiału oraz w tym samym kolorze.

HH Scott

HH Scott 710-A wzorem piękności nie jest, jednak zdecydowanie bardziej przypomina europejskie i japońskie sprzęty. Co ciekawe, ramię nie jest po prawej stronie, a lewej, z tyłu gramofonu. Dlaczego? Nie wiem, ale podoba mi się to! Talerz wraz z stroboskopem przypomina mi za to wiele z modelów gramofonów Luxmana. Tylko te przełączniki – znowu – coś wspaniałego, ich niecodzienność nie wyraża się samym wyglądem, który przypomną te z amplitunerów, a bardziej ułożeniem oraz sposobem obsługi. Powiedzieć mogę jedno – podoba mi się to!

Empire

Prawdopodobnie najpiękniejsze gramofony, jakie wyprodukowano w USA, wychodziły właśnie pod marką Empire… a przynajmniej najładniejsze w ramach tego artykułu. Pomimo widocznego oraz dużego wpływu amerykańskiego wzornictwa tego okresu, wykorzystaniu morza stali, dużej drewnianej obudowy, te gramofony były poniekąd… delikatne oraz subtelne. Nie wiem, czy to za sprawą fazowanych krawędzi, ściętych narożników, szczotkowanej powierzchni, figlarnemu ramieniu, pięknie podświetlonym, dotykowym przełącznikom, a może po prostu jako całość tych wszystkich elementów? Empire produkował piękne gramofony, nie tylko w skali macierzystego kraju, a globalnie patrząc! Takiego Empire 698 chętnie użytkowałbym na co dzień.

Zenith

Nie, nie chodzi w żadnym razie o producenta wyrobów "aparatopodobnych", jakich u nas w kraju do dzisiaj jest dużo. Mowa o amerykańskiej marce gramofonów praktycznie nieznanych w Europie. Gdybym miał znaleźć europejskiego odpowiednika tych odtwarzaczy, wskazałbym Garrarda i BSR. Przyznajcie sami, taki Zenith MC9020 ma w sobie nutkę podobieństwa do Garrarda AT60? Manipulatory są wręcz łudząco podobne!

BIC

Przy tej marce robi się wyjątkowo europejsko oraz patrząc na poprzednie firmy… nudno. Model 980 wygląda jak dziesiątki innych gramofonów, jakimi świat był zalewany w latach 70. Trochę przywodzi mi na myśl produkty Philipsa. Zarówno talerz, slipmata, jak i ramię wydają się bardzo znajome. Na pewno warty odnotowania jest fakt, że wyposażono go w zmieniarkę, którą amerykanie kochali! To właśnie na tym rynku powstało najwięcej albumów wielopłytowych, gdzie strony ułożone są tak, że można odtworzyć kilka płyt tylko raz obracając całość na zmieniarce! Temu stwierdzeniu nikt nie zaprzeczy – kochano tam wygodę.

Acoustic Research

To propozycja wzornicza dla osób ceniących prostotę, oszczędna formę przy dużej dawce dobrego smarku i do dzisiaj nowoczesnym charakterze. Gdybym miał wskazać jedną markę amerykańskich gramofonów, która wzorniczo się nie zestarzała, a nawet więcej – dzisiaj bez problemu mogłaby być dalej sprzedawana, to właśnie Acoustic Research. Model XA produkowany w połowie lat 60. jest tego idealnym przykładem. Jeden przełącznik, prosty, talerz oraz s-kształtne ramię. Mieszanka Thorensa (ogólny wygląd) z Braunem (ramię). Takie połączenie na pewno może się podobać!

Voice Shop

Komentarze

Zaloguj się, aby móc komentować.
Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.