Czy marketowe gramofony niszczą płyty?

Zdarza się, nawet najlepszym. Tak można by skomentować nasze nieudane zakupy. Trzeba stawić im czoła i co najważniejsze – wyciągnąć dobre wnioski. W szczególności gdy na szali stawiamy dobro naszych płyt. Czy warto odtwarzać płyty winylowe na najtańszych gramofonach dostępnych aktualnie w sprzedaży?

Winda

Element, który odpowiada za miękkie lądowanie igły na powierzchni płyty, jest nie do przecenienia. Zwykło się mówić, że stan płyty winylowej ocenia się po jej rozbiegówce. Jeżeli ta jest naruszona to płyta była wielokrotnie odtwarzana lub też… odtwarzana na niskiej jakości sprzęcie. Szybkie opadanie igły na powierzchnię płyty można porównać do wbijania gwoździa (nawet jak nam to nie wychodzi, to i tak uszkadzamy powierzchnię). Niestety tanie gramofony zazwyczaj mają jedynie namiastki prawdziwych mechanizmów windy. To zarówno źle brzmi jak i skutkuje katastrofą dla płyt.

Ramię

Jeden z najważniejszych elementów gramofonu. Wiele osób uważa, że zadaniem gramofonu jest nie przeszkadzać, precyzując – zapewnić jak najlepsze warunki dla samej wkładki, od której zależy dźwięk. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem w pełni, ale nie sposób sprzeczać się z tym, że gramofon musi wkładce pomagać, a nie być dla niej ciężarem. Jednym z głównych wyznaczników dobrego ramienia jest łożyskowanie i geometria. Ruch ramienia zarówno w płaszczyźnie poziomej jak i pionowej musi odbywać się z jak najmniejszymi oporami. W innym wypadku ramię wraz z wkładkę zacznie działać jak dłuto. Będzie stopniowo uszkadzać rowek płyty. 

Jest jeszcze kwestia geometrii samego ramienia. To dzięki dobrze dobranym parametrom płyty winylowe zachwycają nas swoim brzmieniem przez cały czas jej trwania, a nie jedyne skrawkami – na samym początku, tylko w środku lub przy końcu. Nie zapominajmy również o antiskatingu. Co łączy wszystkie te elementy w kontekście tanich gramofonów? Każdego z nich tam… nie znajdziemy.

Dobra wkładka

Samej wkładki wraz z igłą nie należy upatrywać tutaj jako głównego powodu nieszczęścia dla naszych płyt. Nie są to wkładki najlepszej jakości, jednak jeżeli dostatecznie często wymieniamy igłę, to nie powinny niszczyć płyt. Wszystko jest tutaj jednak hipotetyczne, ponieważ powtarzalność produkcji tych igieł jest na tyle mała, że może trafić nam się egzemplarz, w której sam diament jest wklejony krzywo. Podobnie ma się ze sztywnością zawieszenia w takich igłach. Rozstrzał jest często duży. Przez to niektóre igły potrafią być wysoko nad płytą, inne dosłownie unosić się tuż nad nią. Pozostaje jeszcze problem dużego rozstrzału nacisków pod jakimi pracują. W jednym egzemplarzu może być to wartość X, a w innym różnić o 2-3 gramy!

Zawodna automatyka

Gdyby problemów było jeszcze mało należy się przyjrzeć samej automatyce takiego gramofonu. Wydawałoby się, że nie może ona zaszkodzić naszym płytom. Muszę się zgodzić, pod warunkiem, że wymienimy wyjątki takie jak powrócenie ramienia bez podnoszenia windy do góry, opuszczenie igły na modulowanej części rowka czy też zacięcie jej samej powodujące nieustanne przeskakiwanie igły.

To tyle... Na sam koniec zostawiam krótkie pytanie. Chcecie to zrobić swoim płytom? 

Voice Shop

Komentarze

Zaloguj się, aby móc komentować.
Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.