Gramofon automatyczny czy manualny? Który wybrać?

W świecie miłośników gramofonów jest kilka tematów, które nigdy nie zostają wyczerpane. Dyskusje ciągną się na forach i grupach, a zwycięzcy jak nie było, tak nie ma. Jedni sprzeczają się jaki napęd jest najlepszy ze wszystkich, inni debatują o wyższości poszczególnych rodzajów przetworników, a kolejni toczą boje o automatyce. Czy gramofony automatyczne odtwarzają płyty gorzej od manualnych? Czy jest to tylko wymysł dla wygodnickich? Czy w końcu – warto kupić automatyczny gramofon?

Jak działa automatyka?

Praktycznie każdy producent, który wypuścił na rynek chociaż jeden automatyczny gramofon, zrobił w nim coś „po swojemu”. Oczywiście, gdy przyjrzymy się tym konstrukcjom bliżej, znajdziemy sporo wspólnych mianowników, które będą prowadziły do konkluzji – zasada działania jest bardzo podobna. Wyróżniamy gramofony automatyczne oparte na mechanice oraz na osobnych silnikach sterujących. W przypadku tych pierwszych koniem pociągowym całości jest silnik talerza, czasowo sprzęgany z automatyką, by wprawić ją w ruch. Jest to dobre rozwiązanie, podczas odtwarzania napęd oraz automatyka są rozłączone, nie mają na siebie wpływu. W przypadku gramofonów z automatyką opartą na osobnym silniku jest podobnie, przy czym tam napęd oraz automatyka stanowią dwa niezależne od siebie byty. Gramofon posiada dodatkowy silnik sprzęgnięty na stałe z automatyką, a załączany przez impuls elektryczny, wyzwalany po wciśnięciu przełącznika. Oznacza to, że praktycznie żadna automatyka w gramofonie nie wpływa na działanie napędu – o ile wszystko jest sprawne. 

Należy przyjrzeć się jednak ramieniu gramofonowemu, bo to właśnie z nim automatyka ma najwięcej wspólnych mianowników. Czy fakt, że automatyka steruje ruchem ramienia negatywnie wpływa na odtwarzanie płyt? Przecież ta cała nieraz skomplikowana konstrukcja składa się z wielu dźwigienek, popychaczy, przegubów, prowadnic, a czasami linek i cięgien. Każdy ten element wywołuje pewien opór podczas ruchu… czy nie wpłynie to negatywnie na odtwarzanie płyt, powodując szybsze niszczenie nagrań, igły oraz niższą jakość dźwięku? Oczywiście, że nie! Podobnie jak w przypadku relacji automatyki z napędem jest także w przypadku ramienia i automatyki. Całość połączona jest tylko w momencie ustawiania igły nad rozbiegówką oraz podczas powracania ramienia na podstawkę. Pomiędzy tymi momentami ramię stanowi osobny byt. Na tym etapie ustalań można stwierdzić – gramofon automatyczny od manualnego różni się jedynie funkcjonalnością, bez uszczerbku na jakości. 

Należy przyjrzeć się bacznie budowie samego gramofonu. Gramofony manualne są zazwyczaj zwarte, nie ma tam konieczności tworzenia skrzynek z przestrzenią, w której będzie można upchnąć całą automatykę. Taka wolna przestrzeń pod talerzem i ramieniem nie musi z góry oznaczać negatywnych następstw. Wszystko zależy od wykonania całości. Gruba górna płyta, stworzona z materiałów nie rezonujących, w znacznym stopniu będzie skutecznie maskowała działanie mechanizmów zlokalizowanych piętro niżej. Sprawa ma się zupełnie inaczej, gdy nasz gramofon wykonany jest z lichej jakości tworzyw sztucznych, a jego obudowa bardziej przypomina wnętrze gitary wzmacniając każdy niepotrzebny dźwięk – napędu czy łożyska.

Jak w szwajcarskim zegarku

Gramofon automatyczny, by nie niszczył płyt, musi mieć prawidłowo ustawioną oraz działającą automatykę, w innym wypadku może nas czekać kilka niemiłych niespodzianek. Jedną z nich jest nietrafienie przez wkładkę z igłą w rozbiegówkę. Szczęście w nieszczęściu - jeżeli igła ustawia się za rozbiegówką, gramofon zacznie odtwarzanie wtedy od którejś sekundy utworu, a po większej ilości odtworzeń pojawi się pykanie w tych miejscach. Dlaczego? Rozbiegówka pełni bardzo ważną funkcję, jest pierwszym miejscem styku igły z płytą, bierze na siebie trud lądowania igły, chroniąc tym samym modulowaną część rowka. 

Sprawa ma się dużo gorzej, gdy nasze ramię opuści się przed dotarciem nad płytę, lub też niefortunnie będzie spadać z rozbiegówki. Taki zbieg okoliczności może skończyć się wygięciem albo nawet złamaniem igły! Newralgicznym punktem pracy automatyki jest również przerywanie odtwarzania, zarówno te pod koniec nagrania jak i w jego trakcie, gdy to my wymuszamy stop. Niektóre gramofony maja tendencję, by wykonać ten manewr… bez podnoszenia do góry ramienia. Konkluzja jest prosta: gramofon automatyczny może być równy manualnemu jeżeli jest… sprawny, nic więcej!

Ramię w ramię

Nie oznacza to jednak, że tym artykułem przerwałem właśnie niekończącą się dyskusję nad wyższością świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Ta dyskusja będzie toczyła się do czasu, kiedy ludzie będą używać gramofonów i słuchać płyt winylowych. Czyli zawsze :) 

Jest jeden aspekt, który zawsze do mnie przemawiał na korzyść gramofonów manualnych. Możliwość wymiany ramienia oraz lepsze ramiona w gramofonach manualnych. W przypadku gramofonów automatycznych wymiana ramienia na inne, niż przewiduje producent, jest zawsze powiązana z przeróbkami, czasami dalece idącymi. Nie mówiąc już o tym, że czasami jest to zupełnie niemożliwe. W przypadku gramofonów manualnych sprawa jest dużo prostsza. Chcąc zamontować inne ramię ogranicza nas zazwyczaj jedynie otwór montażowy, a dokładnie jego odległość od szpindla. Nie oznacza to również, że tutaj nie spotkamy żadnych trudności. Niektóre przeróbki gramofonów są bardzo zaskakujące. Chcąc zamontować 12’ ramię musimy powiększyć… obudowę. Z tego też względu bardzo popularne do przeróbek są gramofony w których napęd stanowi integralną całość i bez trudu możemy go zaadaptować do nowej obudowy.

Gramofon automatyczny czy gramofon manualny? Jaki kupić? Na to pytanie ostatecznie nie odpowiem. Zadecydujcie sami! 

Voice Shop

Komentarze

Zaloguj się, aby móc komentować.
Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.