Historia jednej płyty

W maju 1958 r. Philharmonia Hungarica zakończyła swoją drugą triumfalną trasę po Europie koncertem galowym w Wiedniu. Trzy dni później orkiestra, pod batutą Antala Doratiego, rozpoczęła specjalną serię sesji nagraniowych dla Mercury Records w słynnej Grosse Saal w Wiener Konzerthaus.

Trzy niezwykle czułe mikrofony dookólne zostały zawieszone tak, aby zapewnić optymalną równowagę między odtwarzaną muzyką a akustyką całej sali. Po zawieszeniu i przetestowaniu mikrofony te nie były przenoszone, podczas sesji nagrania nie były w żaden sposób modyfikowane ani kompresowane. Reżyserem nagrania była legendarna Wilma Cozart – żona szefa wytwórni Mercury – równie legendarnego Roberta Fine, który w tym nagraniu pełnił rolę inżyniera dźwięku.

Wilma Cozart i Robert Fine w studiu Mercury

Wspomniałem, że nagrania dokonano za pomocą trzech mikrofonów. Była to jedna z prób tworzenia trójkanałowego dźwięku przestrzennego. Ten sposób reprodukcji dźwięku nigdy nie stał się standardem, ale płyta stereo, o której opowiadam, łączy wszystkie trzy kanały i tworzy pełny zakres dynamiczny oraz pokazuje precyzyjne rozmieszczenie poszczególnych instrumentów, a także równowagę całego zespołu.

Tańce Respighi'ego to niewątpliwie jedno z najlepszych nagrań wczesnej epoki stereo, które do dzisiaj zadziwiają swoją doskonałością, a cała seria Mercury Living Presence jest niedościgłym do dzisiaj wzorem nagrań muzyki klasycznej.

Technika nagrywania Mercury Living Presence, powiązana z C. Robertem Fine, pochodzi z późnych lat 40. XX wieku (pierwsze oficjalne nagranie Mercury Living Presence zostało wykonane w kwietniu 1951 r.).  W pierwszym nagraniu Mercury z Chicago Symphony pod batutą Rafaela Kubelika, Fine zastosował jedną z innowacji, jaką było umieszczenie mikrofonu nieco za i nad podium dyrygenta. Ten sposób umieszczenia mikrofonu stał się dla Mercurego standardem. Od połowy 1956 r.  wszystkie nagrania Mercury Living Presence były realizowane w technice stereo, choć aż do połowy 1958 roku nie było możliwości wytłoczenia płyt stereofonicznych. Konfiguracją, jaką zastosował Robert Fine, były następujące mikrofony - Schoeps M 201 w środku i dwa KM56 po bokach. Wreszcie w 1959 r. Fine nabył wystarczającą liczbę M 201, aby używać ich wyłącznie na sesjach Mercury Living Presence. Ww wszystkich nagraniach z lat 1959–1964 użyto tych mikrofonów.

Poniżej wciąż dostępna, świetnie zrealizowana, reedycja najsłynniejszych nagrań serii Mercury Living Presence. Na okładce albumu jest rysunek legendarnych M 201, mikrofonów ręcznie wykonywanych w domu ich konstruktorów, pp. Schoeps.

Wojtek Padjas - prezenter RMF FM i właściciel sklepu Vinylspot  

Voice Shop

Komentarze

Zaloguj się, aby móc komentować.
Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.