List do redakcji: winylowi dobrzy ludzie

Ujęła nas historia jednej z naszych czytelniczek - Julii. Jest ona dowodem na to, że wśród nas - miłośników winyli - są bezinteresowni, dobrzy ludzie. Przeczytajcie ten bardzo interesujący (i inspirujący) list.

Prawdopodobnie każdy winylowy kolekcjoner ma swoje „must have” albumy, które po prostu musi posiadać w domowym zaciszu. W moim przypadku nie było inaczej. Jako osoba sentymentalna często kupuję pozycje, które przypominają mi dorastanie, ważne osoby w moim życiu czy pewne zdarzenia. Jeden z nich pozyskałam w sposób nietypowy. Postanowiłam opisać sytuację i przedstawić ją innym. Dlaczego? 

W obecnych czasach przeładowani jesteśmy przykrymi informacjami. Warto więc czasem przeczytać historię o ludziach, którzy nas otaczają i potrafią sprawić radość ot tak. Niespodziewanie ja również spotkałam taką osobę. Zacznijmy jednak od krótkiego wstępu.

Jestem 26-letnią kobietą, pracuję i żyję „z miesiąca na miesiąc”. Jak duży odsetek młodych osób w Polsce  stać mnie na wypad na miasto i drobne przyjemności, ale o egzotycznych wakacjach w czasie pandemii czy własnym mieszkaniu mogę póki co zapomnieć. (Nie)stety zdiagnozowałam u siebie bardzo ciężką przypadłość – winylomanię. Od kiedy mój dobry znajomy zaszczepił we mnie słuchanie muzyki z użyciem gramofonu, zaczęłam wydawać swoje pieniądze na albumy. Na początku polowałam na tanie, aczkolwiek dobre egzemplarze. Mimo to były albumy, których tanio znaleźć się nie dało, a przecież „musiałam” je mieć.  

Dwie „perły”, które wywoływały u mnie duże emocje i przy których spędziłam wiele godzin odsłuchu to płyty Tata Kazika 1 oraz 2. Od ballad przypominających pierwsze miłości („Wróci wiosna baronowo”, „Nie dorosłem do swych lat” czy „Ty albo żadna”) po pieśni, które zawsze muszę zaśpiewać na rauszu („Celina”, „Baranek”, „Marianna”). Zaczął się research po Internecie w poszukiwaniu tych dwóch winyli. Ceny (na moją kieszeń) i dostępność mnie załamały, ale przecież muszę mieć chociaż jeden. Pisałam nawet do wydawcy SP Records z pytaniem, czy mają zamiar ponownie wznowić produkcję i sprzedaż. Niestety dowiedziałam się, że póki co nie mam na co liczyć. 

Myślałam, przeglądałam i w końcu kupiłam Tatę Kazika II rozkładając płatność na raty. Jakież było moje szczęście przy odbiorze! Szybkie zdjęcie i słuchanie. Naładowana emocjami (i trochę bez namysłu) napisałam post na jednej z grup dla kolekcjonerów. Były w nim informacje jak bardzo ważny jest dla mnie ten album. Pod koniec wspomniałam, że pozostaje jeszcze marzenie o Tacie Kazika I, ale przecież trzeba cieszyć się z tego co mam. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że ktoś wpadnie na inny pomysł….

Skontaktował się ze mną mężczyzna, który wyznał, że z chęcią kupi mi tę płytę, bo mój post go poruszył. W pierwszej chwili stanowczo odmówiłam, było mi głupio i dziwnie. Jednak po dłużej rozmowie okazało się, że czasem z żoną lubi sprawiać innym prezenty, a dla niego taki zakup naprawdę nie jest czymś wielkim. Chciałam oddać połowę kwoty, ale usłyszałam sprzeciw. „Po prostu wyślij mi maila i numer paczkomatu”. W głowie przewijały się różne myśli – od pozytywnych do podejrzeń oszustwa.

Pomyślałam wtedy – chyba dobro wraca. Od dawna pomagam innym robiąc paczki na święta, wspierając w trudnych sytuacjach. Stwierdziłam, że może to taki znak od losu i motywacja żeby dalej tak działać.

Winyl został dostarczony, nie wiedziałam jak dziękować. Po świecie chodzą anioły! Teraz jest to moje małe złoto, które będzie mi przypominać jak dobrze uszczęśliwiać i być uszczęśliwianym na tyle, ile nam los pozwala. Jeśli kiedyś dorobię się większych pieniędzy ktoś w gorszej sytuacji może liczyć na winyl ode mnie 🙂 .

Julia Cieślik
https://www.instagram.com/__mojra_/ 

Zdjęcie: Julia Cieślik 
Tytuł artykułu: redakcja 

Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.