Ciepło, zimno... a co z płytami?

Świąteczny czas już na dobre zagościł się w naszych mieszkaniach, a także zakupowej świadomości. Powoli zamawiamy prezenty, szykujemy się na odpoczynek przy kominku i słuchanie ulubionych płyt. Jednak… czy zmiany temperatury szkodzą nośnikom? Czy niebezpieczny jest mróz, który może dotknąć naszą przesyłkę w czasie transportu? A może wysoka temperatura w pokoju z regałami? Czy jest się czym przejmować?

Hu hu ha! Nasza zima zła

Wiele towarów, które zostają wysłane zimą może odczuć negatywne skutki transportu, zwłaszcza, jeżeli popełnimy kilka poważnych błędów. Jako najlepszy przykład warto podać elektronikę, dobrym przykładem będą wzmacniacze czy gramofony. Dostając paczkę, bardzo często nie możemy się doczekać, aż ją odpakujemy i sprawdzimy nasz nowy sprzęt. Kurier brnie przez zaspy śniegu (tutaj przyznam, że ostatnimi laty to dosyć abstrakcyjny obraz), w mrozie, wręcza nam paczkę, a my nie czekając na nic zabieramy się za rozpakowanie i jak tylko ujrzymy wtyczkę sieciową czym prędzej wkładamy ją do gniazdka. Wielokrotnie kończy się to awarią, którą będziemy obwiniać sprzedawcę lub firmę kurierską. Problem tak naprawdę był po naszej stronie, nie należy włączać takich urządzeń elektronicznych nim nie nabiorą temperatury pokojowej. 

Czy jednak płyta winylowa wlicza się w spis rzeczy objętych ryzykiem zimna? Odpowiedź jest prosta – nie. Chłód i mróz nie szkodzą płytą winylowym. Nawet największe mrozy nie zniszczą naszej płyty. Mrozy musiały by być zdecydowanie wyższe, by narazić nasze nośniki na szwank. Przy czym należy zaznaczyć, że musiałoby dojść wtedy do uszkodzenia mechanicznego spowodowanego np. uderzeniem. Zamarznięta płyta miałaby wtedy dużo mniejszą odporność mechaniczną, stałaby się po prostu krucha. Na szczęście jest to jedynie sytuacja teoretyczna. Realny problem może się pojawić dopiero wtedy, gdy nasza płyta zawilgotnieje podczas swojej podróży, a to może się stać gdy zostanie narażona na opady śniegu, marznącego deszczu lub po prostu będzie leżała w wodzie. Nie jest to jednak problem temperatury, a cieczy, która zawsze jest niebezpieczna dla okładek.

Uf jak gorąco!

Ze skrajności w skrajność, tym razem upały, zarówno te towarzyszące gorącym miesiącom jak i tworzone w naszych domach przez ogrzewanie. Tutaj problem jest już realny oraz niebezpieczny dla nośnika. Płyta winylowa staje się plastyczna w temperaturze około 80 stopni Celsjusza. Należy zaznaczyć, że do niewielkich deformacji może już dojść w dużo niższej temperaturze, wynoszącej nawet 40-50 stopni Celsjusza. Ta pierwsza temperatura wydaje się nierealna w osiągnięciu. Przynajmniej tak mi się wydawało, nim zostawiłem na chwilę płyty na zewnętrznym parapecie podczas spotkania ze znajomymi. Kojarzycie obraz „Trwałość pamięci” Salwadora Dali? Miałem płytę właśnie w tym stylu...

Podobnie może stać się, gdy zostawimy płytę winylową w samochodzie w czasie silnych upałów. Taka płyta jest później nie do uratowania. Co jednak z naszymi systemami ogrzewania? Wewnętrzne parapety wykonane z PCW pomimo swojej trwałości powinny być montowane minimum 15 cm od źródła ciepła jakim jest grzejnik. Taki parapet jest o wiele grubszy od płyty winylowej, a pomimo tego - jeżeli będzie zlokalizowany tuż obok grzejnika - potrafi się po latach pofałdować! Uważam to za wystarczający argument za odsunięciem naszego regału od grzejnika. Tematu trzymania płyt winylowych przy kominku uznaję w tej sytuacji za oczywisty... Każde źródło ciepła ogrzewające nasze domy to potencjalny zabójca kolekcji.

Trzymajcie się ciepło w ten świąteczny czas i uważajcie na swoje płyty!

Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.