Polerujemy płyty winylowe z rys!

Chodząc po giełdach płytowych, sklepach lub po prostu przeglądając fora internetowe co jakiś czas dobiegają mnie słuchy o polerowanych płytach. Oczywiście te płyty to nie popularne tytuły, które bez trudu można znaleźć w każdym sklepie, to prawdziwe rarytasy! Czy więc opowieści o wypolerowanych z rys płytach są prawdziwe? Sprawdźmy!

Ten artykuł będzie nietypowy. Inaczej niż dotychczas nie będę bazował na moim dotychczasowym doświadczeniu i wiedzy, a pozwolę sobie na pewien eksperyment. Tekst jest podzielony na dwie części: teoretyczną, napisaną przed podjęciem próby polerowania płyty oraz część praktyczną, którą stanowi relacja (na gorąco) z przeprowadzonego zabiegu.

Inwazyjne polerowanie

Na samym wstępie należy zadać sobie pytanie o sens takiego przedsięwzięcia. Polerowanie rysy na winylu polega na spolerowaniu materiału znajdującego się w sąsiedztwie uszkodzeń, by wyrównać powierzchnię i później nadać jej odpowiednią gładkość i połysk. Już sama definicja - w kontekście winyli - pokazuje bezsensowność tego zabiegu. Polerowanie jest przecież czynnością inwazyjną, mechaniczną...

Płyta winylowa nie jest gładką powierzchnią, każda ze stron posiada spiralny rowek, którego zwoje zaczynają się przy zewnętrznej krawędzi i kończą się w okolicy labela. Spolerowanie tej powierzchni oznacza - przynajmniej w teorii - uszkodzenie rowka. Czemu więc w ogóle podejmuję próbę wykonania rzeczy z góry skazanej na niepowodzenie?

Rysy kopertowe

Sprawa nie jest jednak tak beznadziejna. W tym momencie wypada przyjrzeć się samemu uszkodzeniu. Na pewno należy zrezygnować z polerowania rys głębokich, takich, które ostatnio naprawialiśmy za pomocą wykałaczki oraz igły. Jednak oprócz nich istnieją jeszcze bardzo irytujące rysy nazywane kopertowymi: powstałe przez wkładanie płyty do papierowych kopert przeznaczonych do przechowywania płyt lub też przez nieumiejętne obchodzenie się z płytą czy też jej intensywną eksploatację. Co do zasady nie wpływają one na odsłuch, jedynie bardzo szpecą wygląd płyty, skutecznie zaniżając zarówno jej walory, cenę jak i zmniejszając radość z jej posiadania. I to w tych przypadkach właśnie upatruję sens polerowania płyt.

Rowek

Jeżeli kopertówki nie wpływają w żaden sposób na odsłuch oznacza to, że znajdują się na niezapisanej powierzchni nośnika, nie ingerując tym samym we właściwą część rowka, w której znajdują się informację. Oznacza to, że spolerowanie tej powierzchownej części rowka nie spowoduje jego uszkodzenia, ponieważ jego najważniejsza część znajduje się głębiej. Mając już jeden - przynajmniej w teorii - problem za sobą, zajmijmy się kolejnymi, a jest ich kilka.  

Standardowe polerowanie jest kilkuetapowe. Polerując tworzywa sztuczne, np. pokrywy do gramofonów zaczyna się od papieru ściernego o gradacji dobranej do stopnia zniszczenia. Przyjmijmy, że wartością wyjściową jest gradacja 800, a ostateczną, kończącą ten etap, gradacja 2500. Uważam jednak, że rysy kopertowe powstałe na powierzchni płyty nie wymagają przeprowadzania tego etapu, są zbyt delikatne. Wyeliminuję go również z tego powodu, że papier ścierny podczas pracy się zużywa zostawiając swoje drobinki na polerowanej powierzchni - dlatego tak ważne jest częste przemywanie polerowanej powierzchni. W przypadku płyty winylowej drobinki mogą dostać się do głębszych partii rowka uszkadzając go.

Polerowanie rys pastą polerską

Ograniczę się z tych powodów jedynie do polerowania pastą polerską używaną na sam koniec procesu polerowania, zwykle oznaczaną jako "finish". Oczywiście sama pasta polerska też ma swoje wady, ponieważ dostaje się w każdą szczelinę, tym samym na pewno znajdzie się nawet w najgłębszych partiach rowka płyty winylowej. Postaram się zminimalizować jej działanie w tym rejonie rowka przez użycie takiej ściereczki - lub innego przedmiotu - która nie ma długiego włosa. Pozwoli to polerować jedynie zewnętrzną powierzchnię rowka, bez uszczerbku dla pozostałych stref.

Jak widać zadanie wcale nie jest proste. Jednak wizja białego kruka w idealnym stanie jest na tyle kusząca, że pomimo powyższych przeciwności zdecyduję się przeprowadzić ten test. Użyję do tego oczywiście mało kosztownej pozycji - nie będzie to na pewno pierwsze wydanie "Go Right" Andrzeja Kurylewicza czy też inny poszukiwany tytuł.

Jaki może być efekt polerowania winyla?

Zanim jeszcze przejdę do części praktycznej, która pokaże efekty mojego eksperymentu, chcę zwrócić jeszcze uwagę na kilka ważnych aspektów. Polerując zewnętrzną powierzchnię nośnika usuwamy tym samym tę część, która chroni zapisany materiał. Oznacza to, że taka płyta będzie dużo bardziej podatna na uszkodzenia, które tym razem nie będą już tylko wizualną ujmą, lecz wpłyną na sam dźwięk. Płytę po takim zabiegu należy bezwzględnie i dokładnie umyć. Nie możemy sobie pozwolić na pozostawienie na niej nawet odrobiny pasty polerskiej czy też pozostałości po polerowaniu.

Mając już wybrane narzędzia oraz materiały do naszego procesu - pasta polerska finish oraz ściereczka o bardzo krótkim włosiu  - warto ustalić sposób polerowania. Uważam, że w grę wchodzi jedynie ruch wzdłuż rowka, nie jest on na pewno doskonałą metodą ale jedyną, która minimalizuje możliwość uszkodzenia rowka. Polerowanie w poprzek lub wykonywanie ruchów kulistych, obrotowych mogą pozaginać rowki. Ścierkę do polerowania naciągnę na płaską i twardą powierzchnię, pozwoli mi to rozłożyć siłę na większą powierzchnię, co mam nadzieję zminimalizuje możliwość uszkodzenia rowka. Nie będę stosował dużej siły, a czas samego polerowania uzależnię oczywiście od uzyskiwanych efektów. Nie pozostaje mi nic innego jak przystąpić do dzieła!

No to polerujemy!

Poza ściereczką, do samego polerowania postanowiłem użyć gąbki do makijażu, ponieważ wydawało mi się, że jest bardzo gęsta, nie posiada wystających włosków i nie spowoduje dodatkowych uszkodzeń. Niestety pomysł okazuje się nietrafiony, bo poza kruszeniem się gąbka stawia zbyt duży opór, nawet pomimo używania pasty. Najlepszym sposobem rozprowadzania pasty było używanie ściereczki oraz... własnego palca. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to zdrowe dla naszej skóry, jednak czego nie robi się dla płyt!

Pierwszą płytę, którą postanowiłem uratować był 7' Jerzy Grunwald - En Face. Biorąc pod uwagę bardzo dużo drobnych kopertówek oraz jedno większe ich skupisko, płyta grała dobrze.

W celu najlepszego odzwierciedlenia efektu postanowiłem podzielić płytę na dwie połowy: pierwsza, bazowa pokaże stan wyjściowy a druga, zilustruje efekt końcowy. 

Sam proces polerowania jest bardzo monotonny oraz żmudny. Wydawać by się mogło, że polichlorek winylu jest delikatnym materiałem, który bardzo łatwo uszkodzić. Tak w zasadzie jest, o ile używamy materiału ostrego, twardego. Już pierwsze 2 minuty delikatnego polerowania pokazały, że płyta winylowa jest twardym zawodnikiem i łatwo rys nie odda. Zwiększyłem siłę oraz intensywność. Efekty pojawiały się wolno. Po około 10 minutach pracy uznałem, że efekt jest zadowalający.

Niestety nie udało mi się uchwyć na zdjęciu momentu przejścia z części bazowej do wypolerowanej, ponieważ taka sztywna granica nie istnieje. Płyta posiadała kilka większych rysek czy też niedoskonałości, które zaburzają w pewien sposób obraz wypolerowanej powierzchni. Niemniej jednak trzeba powiedzieć wprost - rysy zniknęły, a te które zostały są znacznie delikatniejsze.

Dla porównania przedstawiam zdjęcie części bazowej zrobione w takich samych okolicznościach oraz pod zbliżonym kątem - tak, by ukazać jak najlepiej stan faktyczny. 

Niestety jest to proces bardzo pracochłonny, wymagający ostrożności, gdyż tak naprawdę nie wiadomo czy nie uszkodzimy w jakiś sposób płyty, a jeśli już dojdzie do takiej ewentualności, wyjdzie to dopiero po czasie. 

Zainspirowany tym efektem sięgnąłem po jeden z albumów Deodato w japońskim wydaniu. Płyta gra świetnie, z małą ilością defektów w dźwięku, niestety posiada kilka większych zarysowań stanowiących jedno skupisko. Prawdopodobnie efekt jakiegoś ziarenka piasku lub innego materiału. Poniżej przedstawiam zdjęcie wyjściowe. Przyznajcie, wygląda paskudnie.

Niestety w tym wypadku nie udało się usunąć tak intensywnych rys, uległy one "zatarciu", straciły na intensywności, czego co prawda na zdjęciu nie widać tak dobrze jak w rzeczywistości, ale jednak - poprawa jest.

Zdjęcie co prawda nie obrazuje efektu, rysa jest jednak dużo delikatniejsza, widoczna jedynie pod światło.

Polerowanie a jakość dźwięku

Pora na punkt kulminacyjny. Czy są zmiany w dźwięku? Czy rowek przetrwał? Czy płyta nadaje się do użytku? Odpowiadając bez zbędnego ociągania - w mojej opinii nie zmieniło się nic! Nie wiem czy jestem bardziej zdziwiony uzyskanym efektem, szczęśliwy, że jest taka możliwość czy też... przerażony, że mogę trafić na taką płytę w przyszłości!

Na sam koniec chciałbym zaznaczyć, że ten tekst ma charakter eksperymentalny i nie należy go traktować jako zachęty do takiego działania - brak zmian w odsłuchu nie znaczy, że płyta nie została uszkodzona przy polerowaniu.

Odsłuch prowadzony był na jednej wkładce z igłą eliptyczną. Z tych też względów ostrzegam przed próbą przeprowadzenia tego samemu z racji możliwości uszkodzenia nośnika. Pamiętajcie też, że robicie to na własną odpowiedzialność! Nie próbujcie na drogocennych płytach! ;)

Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.