Upcyklingowe improwizacje

W każdej winylowej kolekcji po pewnym czasie pojawia się stos niechcianych (np. zniszczonych) płyt. Sentyment sprawia, że zaczyna nam się piętrzyć niepotrzebna winylowa wieża. Okładki, o ile są w dobrym stanie, z powodzeniem posłużą do ozdoby mieszkania, jednak co z winylowymi krążkami? Jest dla nich drugie życie!

Imprezowy gadżet

Piątek, godzina 19:00, już niewiele czasu zostało do naszej domówki, a niespodziewanie okazuje się, że nie mamy już żadnego głębokiego naczynia do wsypania paczki chipsów. Użyć talerza? Postawić je w foliowej paczce? Wykluczone. Z naszej sterty niepotrzebnych płyt bierzemy jeden egzemplarz, nagrzewamy piekarnik do około 100 stopni Celsjusza i zaczynamy działać. Na blaszce do pieczenia układamy odwrócony do góry dnem odpowiedni, żaroodporny pojemnik. Na nim kładziemy płytę i zostawiamy na kilka minut w piekarniku. Następnie wyjmujemy naszą "zapiekankę" i w żaroodpornych rękawicach dociskamy płytę do formy. Po wystygnięciu mamy świetny imprezowy gadżet. Winylową miskę możemy dowolnie kształtować: wydłużać, rozszerzać, stworzyć gwiazdkę - na co tylko przyjdzie nam ochota. Jeżeli dysponujemy dwiema szklanymi misami o bardzo podobnej wielkości, możemy przy ich pomocy idealnie wyprofilować naszą płytę w gładkie naczynie. Jeżeli boimy się, że płyta przywrze do formy, możemy ją wysmarować olejem lub obłożyć folią do pieczenia.

Winylowy czasomierz

Czasu nie warto liczyć, chyba że tego dnia wybieramy się na winylową giełdę i chcemy być punktualni. Sklepowe zegary są jednak nudne. Tak się składa, że płyta przypomina tarczę zegara. Wystarczy zakupić mechanizm, wkręcić go w miejsce na szpindlu, zakręcić nakrętkę i założyć wskazówki. Nasz winylowy czasomierz jest gotowy. Jeżeli mamy duszę artysty, możemy przy pomocy odpowiedniego markera ozdobić go logo ulubionego zespołu, ornamentami, no i oczywiście cyframi. Dla bardziej "technicznych" osób mam jeszcze lepszą propozycję. Do lutownicy tzw. zwarciówki, zakładamy długi grot i przy jego pomocy wycinamy w płycie dowolne kształty. 

The Wall

W swojej winylowej jaskini, wypełnionej po brzegi płytami i sprzętem, nikt nie może nam zabronić małego szaleństwa. Dlaczego więc nie pójść na całość i nie wyłożyć jednej ze ścian, od podłogi po sam sufit, winylami? Wystarczy kilka godzin z poziomicą, miarką, ołówkiem oraz dobrym klejem i płytami kupionymi na wagę. Ważna jest tutaj precyzja. Zdarzyło mi się wykonać taką ścianę, więc mogę podzielić się doświadczeniem: po godzinach rozważań zadecydowałem, że płyty należy zakładać na siebie w 50%. Tam gdzie dolna warstwa ma miejsce na szpindel, powinna zaczynać się kolejna linia płyt. Wygląda to imponująco oraz zdecydowanie polepsza akustykę pomieszczenia.

Czas na kawę

Wszystkie poprzednie pomysły wymagały dłuższej chwili na zrealizowanie. Nie zapomniałem jednak o osobach nie lubiących się wysilać, chcących jedynie w spokoju posłuchać płyt, wypijając przy tym kufel zimnego piwa lub aromatyczną kawę. Nie chcąc przypadkowo zniszczyć okładki przesłuchiwanej przez nas płyty, warto zaopatrzyć się w odpowiednią podstawkę pod naczynie. Na rynku dostępne są podkładki imitujące płytę winylową - w mniejszym rozmiarze idealne pod filiżankę lub kufel oraz większe, z powodzeniem służące jako podstawka pod zastawę obiadową. Taki substytut nie ma się co równać z oryginałem - siedmiocalówka spełni to zadanie doskonale.

Zabawy z żywicą

Ostatnimi czasy bardzo popularne jest wykonywanie różnego rodzaju powierzchni z żywicy epoksydowej. Można stworzyć niepowtarzalny stół, stolik kawowy, podłogę oraz szereg innych różności. W środku można umieścić jakiś przedmiot - np. fani kawy wsypują jej ziarenka. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w takim stoliku, blacie czy nawet podłodze, znalazły się płyty winylowe, zużyte igły gramofonowe, a nawet części zużytego sprzętu. Po raz kolejny ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia.

Coś na ząb

Poza miłością do płyt winylowych, moją drugą słabością jest kuchnia włoska, a szczególnie pizza. Zarówno pizzę, jak i płytę darzę uwielbieniem (może chodzi o podobieństwo kształtów?:) Zaopatrzyłem się więc w specjalny nóż do pizzy, przypominający oczywiście... płytę.

Możliwości wykorzystania płyt winylowych oraz pomysłowość producentów tak naprawdę nie mają granic. Przy odrobinie wysiłku możemy stworzyć niepowtarzalny gadżet z rzeczy przeznaczonych do utylizacji. Dajemy drugie życie, wydawałoby się, niepotrzebnym przedmiotom, zwalniamy sobie odrobinę przestrzeni, a w dodatku oszczędzamy fundusze, dzięki czemu możemy sobie pozwolić... na kolejne pozycje do kolekcji!

Voice Shop

Komentarze

Zaloguj się, aby móc komentować.
Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.