Zielona strona winyla - czy winyle są przyjazne dla środowiska?

Ocieplenie klimatu, ginące gatunki, znikanie lasów deszczowych, topniejące lodowce, huragany, powodzie... Jeśli ktoś nie siedzi odcięty od informacji w jaskini, to nieraz słyszał wiadomości, które coraz częściej wskazują, że człowiek znalazł się na rozdrożu: albo będzie kontynuował działanie zgodne z filozofią nieograniczonego wzrostu ekonomicznego, bez względu na koszty środowiskowe, albo, jeśli chce przetrwać jako gatunek, będzie musiał zmienić cały paradygmat myślenia. Gdzie w tym wszystkim znajdujemy się my - miłośnicy czarnego krążka?

Man thinks 'cause he rules the earth he can do with it as he please
And if things don't change soon, he will
Oh, man has invented his doom
First step was touching the moon

                          Bob Dylan – Licence to Kill

   Wszyscy znamy to uczucie. Od kilku miesięcy czekamy na zapowiedziane limitowane wydanie ukochanego artysty. Odliczamy dni do premiery. Wreszcie jest! Jeśli, jak ja, nie ufacie poczcie ani kurierom i nie wierzycie, że odpowiednio zadbają o wasz skarb, to osobiście wybierzecie się do sklepu muzycznego. Ciasno zafoliowane dzieło sztuki położycie ostrożnie na siedzeniu pasażera i na każdych czerwonych światłach będziecie zerkać na nowy nabytek. A później będzie już tylko lepiej. Cichy pokój, kubek herbaty (albo czegoś mocniejszego), rozpakowanie płyty, położenie na talerzu, igła rozpoczyna swoją wędrówkę i wreszcie rozlega się czysty, głęboki, niepowtarzalny dźwięk...

   Czy jednak winyl to tylko niewinna pasja, audiofilskie niekwestionowane prawo, przyjemność dla wybranych? Czy też w cieniu kryje się coś poważniejszego, co każe głębiej zastanowić się nad naszą pasją? Czy nasze zamiłowanie do czarnego krążka ma wpływ na środowisko naturalne? W świecie, w którym nie da się już zaprzeczyć ociepleniu klimatu, kiedy z dnia na dzień widzimy coraz więcej anomalii pogodowych i słyszymy wiadomości o katastrofach w dalekich (ale coraz bliższych) częściach świata, nie możemy unikać takich pytań.

Mister Vinyl jako czarny charakter

Something’s wrong, shut the light
Heavy thoughts tonight
And they aren't of Snow White
Dreams of war, dreams of liars
Dreams of dragon's fire
And of things that will bite
Sleep with one eye open
Gripping your pillow tight

                              Metallica - Enter Sandman

   Chociaż streaming pozostaje najpopularniejszym sposobem słuchania muzyki, to od kilku lat możemy zaobserwować wzrost sprzedaży muzyki na tradycyjnych nośnikach. Od 2007 roku sprzedaż płyty winylowych wzrosła o ponad 1400%. W 2018 w samej tylko Wielkiej Brytanii sprzedano około 4 miliony LP. Jak na razie ten trend utrzymuje się i w niedalekiej przyszłości raczej się to nie zmieni. Zapotrzebowanie na winyle, szczególnie wśród młodych ludzi, jest coraz większe. W 2013 zwiększyło się o 30% w porównaniu z rokiem poprzednim, w 2014 o 40%, w 2015 o 50%. W 2018 roku sprzedano 16 milionów płyt!

   Ludzie chcą kupić coś, co będą mogli trzymać w rękach. Mamy dość zer i jedynek, chmur i transferów. Chcemy dotykać, czuć zapach i smak, cieszyć oczy formą i pięknem. Po prostu chcemy, żeby życie znowu było proste.

   Przygodę z płytami zaczęliśmy od płyt szelakowych. Szelak to odmiana naturalnej żywicy pozyskiwanej z wydzieliny owadów zwanych czerwcami, żyjących w Indiach i Tajlandii. Ten ekologiczny, ale niestety kruchy i nietrwały materiał, królował od końca XIX wieku do lat 50-tych XX wieku. Wtedy prym przejęły płyty winylowe, opierające się na PVC – polichlorku winylu (stąd potoczna nazwa czarnego krążka). Winyle są trwalsze, tańsze, łatwiejsze do formowania, mniej łatwopalne, mają niską temperaturę topnienia i niewielkie właściwości elektrostatyczne. Dlatego bardzo szybko wypchnęły z rynku płyty szelakowe.

   Niestety produkcja płyt winylowych to brudny, przemysłowy proces, w którym używa się szkodliwych materiałów. PVC po części wytwarza się z paliw kopalnianych: głównie gazu, ale również ropy, a skończona płyta zawiera też inne toksyczne składniki, jak pochodne węgla, metale ciężkie (które dodaje się do PVC jako składniki stabilizujące). Stare winyle mogą również zawierać kadm i ołów. Wyrzucona płyta rozkłada się kilkaset lat, wydzielając toksyczne plastyfikatory. Nie brzmi za dobrze, prawda? A to jeszcze nie wszystko.

   Współczesne płyty zawierają około 135 g PVC, co w przeliczeniu na ślad węglowy daje 0,5 kg dwutlenku węgla. Sprzedaż 4 milionów płyt oznacza 1,9 tysięcy ton CO2 (nie biorąc pod uwagę transportu i produkcji opakowań). Taki ślad węglowy wytwarza 400 osób w ciągu całego roku.

   Do tego dochodzi ekologiczny koszt samego procesu produkcji płyt. Wytwarza się je w prasie używającej pary. Jest to długotrwały proces kosztujący ogromne ilości energii oraz odpadów.

   Benn Jordan, producent jazzowy z Chicago, kiedyś nałogowy kolekcjoner, pisze na swoim blogu:

   „W procesie rozkładu PVC otrzymujemy śmiertelny gaz chlorowy i metale ciężkie. Bez użycia ołowiu jako stabilizatora, w miarę „starzenia” się kolekcji, twoja rodzina będzie wchłaniała toksyczne cząsteczki. (...) Recykling płyt winylowych jest praktycznie niemożliwy na poziomie konsumenta, natomiast w skali przemysłowej jest bardzo niebezpieczny i niewydajny.” (cała wypowiedź Benna Jordana tutaj: http://www.bennjordan.com/blog/)

   Natomiast Michal Sterba, dyrektor naczelny GZ Media – wytwórni płyt znajdującej się w Czechach, z której usług korzystają wydawcy z całej Europy, przyznaje: „Płyta winylowa nie jest najbardziej ekologicznym produktem na świecie. Duża ilość pary, chłodzenie, wątpliwy proces galwanizacji, zawartość PVC, które bardzo trudno się recyklinguje.”

   Jak widzicie sytuacja na pierwszy rzut oka wygląda dosyć mrocznie. Nie da się ukryć, że winyl, jako produkt, jest daleki od ekologicznych ideałów. Sieć atakuje nas złowrogimi tytułami. „Ciemna strona winyla”, „Dlaczego kolekcjonowanie winyli jest straszne dla środowiska”, „Jak straszna jest twoja winylowa obsesja dla świata”, etc.

   Co wrażliwsi z nas zerkają teraz z niepokojem na swoją ukochaną kolekcję, a niektórzy – ci bardziej bojowi, prychają z irytacją i nie zgadzają się na przedstawianie siebie, jako zacofanych barbarzyńców, oddających się mrocznym przyjemnościom w wyziewach toksycznych odpadów. Co jest zupełnie zrozumiałe - choć nie da się zaprzeczyć naukowym faktom dotyczącym szkodliwości PVC, to wiemy, że płyta nie jest plastikową reklamówką, którą użyje się raz i wyrzuci do śmieci, żeby później w odmętach oceanu dusiła delfiny albo wpijała się bezlitośnie w skrzydła kormoranów.

   Jako pasjonaci winyli wiemy, że płyta staje się często wieloletnim elementem naszej kolekcji. Stoi dumnie na półce, jako honorowy gość i dzieło sztuki, które podziwiamy, dotykamy, słuchamy i rzadko przychodzi nam do głowy, żeby wyrzucić je na śmietnik. A kiedy nawet chcemy się pozbyć jakiegoś albumu, to dajemy go w prezencie albo wystawiamy gdzieś na giełdzie. Tym samym jesteśmy tak naprawdę częścią procesu recyklingu.

   Jak to jednak wygląda w skali globalnej? Czy są inne, bardziej przyjazne planecie sposoby czerpania przyjemności z muzyki?

   Niektórzy uważają, że lepiej przerzucić się na słuchanie muzyki w formie cyfrowej – streaming.

Streaming – drugie dno

So she tells him she must go out for the evening
To comfort an old friend who's feelin' down
But he knows where she's goin' as she's leavin'
She is headed for the cheatin' side of town

                                                        Eagles - Lyin' Eyes

   Wydawać by się mogło, że streaming jest bardziej „zieloną” opcją. W latach 2015-2016, kiedy ten sposób słuchania muzyki stał się najbardziej popularny, ilość produkowanego dla przemysłu muzycznego plastyku spadła dramatycznie. Na przykład w 1977 roku w Stanach Zjednoczonych przemysł muzyczny zużył 58 milionów kilogramów plastiku. W 1988, który był rokiem szczytowym w produkcji kaset magnetofonowych ta ilość spadła do 56 milionów kilogramów. W roku 2000, w którym wyprodukowano największą ilość CD, ilość plastiku osiągnęła 61 milionów kilogramów. Wtedy nastąpiła rewolucja cyfrowa. Przemysł muzyczny przerzucił się na sprzedaż plików cyfrowych, a następnie streaming. Ilość zużytego plastiku spadła wtedy do 8 milionów kilogramów (dane ze Stanów Zjednoczonych w 2016 roku). Nie ulega wątpliwości: 60 milionów ton plastiku versus 8 milionów ton wydaje się malować przejrzysty obraz.

   Zakładając, że technologia cyfrowa pozwala nam na słuchanie muzyki w nieskazitelnej jakości (z czym zresztą nie do końca trzeba się zgodzić), pozwala na kopiowanie, ściąganie i streamingowanie bez użycia fizycznych nośników, musi więc z założenia być bardziej przyjazna środowisku.

   Czy tak jednak jest?

   Nie do końca. Przechowywanie danych cyfrowych wymaga ogromnych ilości elektryczności. Miliony muzycznych plików cyfrowych, które są słuchane przez miliony użytkowników, wymagają serwerów do magazynowania. A przecież pliki te muszą być na czymś odtwarzane. W ten sposób komputery, smartfony i tablety jeszcze bardziej dokładają się do zanieczyszczenia środowiska. Dla kontrastu: kiedy winyl zostaje  już wyprodukowany i sprzedany, jego wpływ na środowisko jest minimalny. A gramofon z reguły wymaga mniej energii elektrycznej niż komputer czy serwer.

   Spójrzmy znowu na statystyki. Dr. Kyle Devine, profesor muzyki na Uniwersytecie w Oslo, przeprowadził dogłębne badania nad ekologicznym kosztem formatów muzycznych. Stwierdził: „Z perspektywy zanieczyszczenia środowiska plastykiem, wiadomości są dobre: produkcja plastiku w produkcji nośników muzycznych od czasów świetności winyli zmniejszyła się. Jednakże wraz ze zrezygnowaniem z fizycznych nośników na rzecz streamingu, emisja dwutlenku węgla osiągnęła najwyższy poziom w historii przemysłu muzycznego.”

   Dr. Devine odkrył, że emisja gazów cieplarnianych w procesie produkcji winyli, kaset i płyt CD przez dekady pozostawała stosunkowo stała: od 140 do 160 milionów kilogramów rocznie w Stanach Zjednoczonych. Natomiast w 2016, kiedy głównym sposobem słuchania muzyki był już streaming, ilość emisji dwutlenku węgla wzrosła do 200 milionów kilogramów rocznie. Mówimy tutaj o okresie, kiedy produkcja fizycznych nośników była minimalna.

   Jak widzimy, to, że środowiskowy koszt streamingu jest ukryty, wcale nie oznacza, że go nie ma. Wprawdzie firmy streamingowe, takie jak Spotify, czy Apple Music zdają sobie sprawę z problemu i starają się zasilać swoje placówki i serwery czystą, ekologiczną energią, jednak na ten moment koszt streamingu pozostaje bardzo wysoki.

   No ale czy mamy jakieś rozsądne, ekologiczne alternatywy? Być może odpowiedź pojawiła się w Holandii. Słyszeliście o zielonym winylu?

Zielony Winyl

Now he walks in quiet solitude, the forest and the streams
Seeking grace in every step he takes
His sight has turned inside himself to try and understand
The serenity of a clear blue mountain lake.

                                        John Denver - Rocky Mountain High

   Kilka lat temu osiem holenderskich firm postanowiło połączyć siły i stworzyć nowy typ płyty gramofonowej. Nazwali ją „Green Vinyl”. Chociaż w produkcji nie używa się polichlorku winylu, to postanowili zachować oryginalną nazwę, co jest zresztą zrozumiałe: fani winyla muszą mieć jakiś punkt zaczepienia.

   Nowa, alternatywna płyta, według swoich twórców jest bardziej ekologiczna. Z informacji na stronie wynika, że nie jest to produkt w stu procentach naturalny (jak np. naczynia z otrąb pszennych, które po użyciu można zjeść:), ale w procesie produkcji oszczędza się ponad 60% energii oraz minimalizuje się poziom odpadów (w porównaniu z produkcją tradycyjnej płyty winylowej).

   Obecne płyty produkowane są przestarzałymi metodami, które w zasadzie nie zmieniły się od czterdziestu lat. Pisaliśmy już o procesie wytwarzania i środowiskowych kosztach tradycyjnych winyli.

   W procesie produkcji ekologicznych płyt zmieniono proces tłoczenia na metodę formowania wtryskowego, co zmniejszyło diametralnie ilość czasu potrzebnego na wyprodukowanie płyty. Ponadto, używa się składników przyjaznych środowisku (firmy dopiero testują różne mieszanki plastiku) i zrezygnowano z użycia pary, co oszczędza ogromne ilości energii (60 do 70%).

   A co z jakością? Harm Theunisse, inżynier projektu w Symcon – jednej ze współtworzących „Green Vinyl” firm, mówi: „Kiedy taką płytę wyciągnie się z koszulki, nie ma mowy o napięciu statycznym, kiedy położymy ją na talerzu, nie słychać trzasków, ale puryści skarżą się, że nie pachnie, jak konwencjonalny winyl.”

   Choć twórcy tego projektu wypowiadają się o nim bardzo optymistycznie, to niestety natknęli się na kilka przeszkód. Adam Gałek, kierownik tłoczni winyli WM Fono, który zna branżę „inside out”, zapytany o opinię, powiedział: „Maszyna do wytwarzania takich płyt, oparta jest na bezpośrednim wtrysku tworzywa. Taki sam system wykorzystujemy przy produkcji płyt CD i DVD. Maszyna ta ma jednak dwa duże problemy. Jeden z nich to potężne gabaryty. Jednak drugi z problemów jest o wiele poważniejszy: tworzywo.

   Aby uzyskać płynne tworzywo, które zostanie podane do maszyny pod dużym ciśnieniem, nie można użyć polichlorku winylu. Te tworzywa, które testują, są wyjątkowo twarde i w efekcie mają bardzo zły wpływ na wytrzymałość igły. Zapis jest tak ostry i twardy, że w zasadzie wychodzi im płyta do ścierania igły.

   Jeśli uporają się z tym problemem, to ma to jakąś przyszłość, bo rzeczywiście przy tej produkcji idzie mniej energii i jest bardzo mało odpadu."

Po drugiej stronie

There must be some kind of way outta here
Said the joker to the thief
There's too much confusion
I can't get no relief

                                Bob Dylan - All Along The Watchtower

   Co o tym wszystkim myśleć? Świat się zmienia i choć czasami chcielibyśmy zostać w przeszłości, nie zawsze jest to możliwe. Nie chodzi o to, żeby zepsuć sobie codzienne, małe przyjemności, ale żeby konsumenci... przepraszam: pasjonaci i nostalgicy, jak my, zaciekawili się, pomyśleli nad opcjami, zastanowili się...

   Oczywiście nie ma co wpadać w paranoję. Myślę, że w miarę szczegółowo pokazałem, że produkcja płyt winylowych, choć szkodliwa, to ma minimalny wpływ na środowisko. Zgodnie ze statystykami nowe płyty winylowe odpowiadają za pół procenta globalnej produkcji PVC. Ale to nie zmienia faktu, że pojawiają się nowe, bardziej ekologiczne opcje.

   Nikt nie mówi, że mamy zrezygnować z naszych kolekcji, czy z kupna nowych płyt, na które nie przestajemy polować nawet w snach. Jednak powinniśmy być świadomi zmian.

   I być gotowi, żeby kiedyś odwrócić płytę na stronę B. Tę bardziej zieloną.

zdjęcie główne: Roman Kraft / Unsplash

Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.