Winylowy digging - jak się do niego przygotować i gdzie szukać?

Najfajniejszą częścią winylowego szaleństwa jest bezsprzecznie słuchanie muzyki. Niestety, płyty nie wpadają nam same w ręce. Trzeba troszkę im pomóc, włączyć komputer i pogrzebać w sieci albo wyruszyć na miasto i udać się w odpowiednie miejsce, będąc przy tym dobrze wyposażonym.

Niezbędne akcesoria

Nim założymy wygodne buty i ruszymy na miasto, potrzebne nam będzie kilka akcesoriów. Już na samym wstępie trzeba zaznaczyć, że z pozoru te rzeczy mogą wydawać nie tylko niepotrzebne, ale nawet przez niektórych zostaną uznane za śmieszne. 

Często mówi się, że sklepy płytowe to "winylowe jaskinie". Nie bez powodu - nierzadko jest w nich ciemno, a oświetlenie choć klimatyczne, to skutecznie utrudnia rozpoznanie stanu płyty. Nawet jeżeli sklep jest dobrze oświetlony światłem dziennym, warto mieć przy sobie małą latarkę z zimnym, dosyć mocnym światłem. Nieraz zdarzyło mi się kupić płyty, które w takiej jaskini wyglądały idealnie, ale w domu okazywało się, że pełno na nich kopertówek, większych rys czy też na pierwszy rzut oka niewidocznych przetarć. Od pewnego momentu swojej przygody z czarnym krążkiem zacząłem nosić ze sobą małą latarkę. Na samym początku dziwnie na mnie patrzono, ale po pewnym czasie niektórzy sprzedawcy sami podebrali mój patent. Oczywiście można skorzystać z latarki wbudowanej w telefonie. 

Drugi gadżet jest szczególnie potrzebny, gdy kupujemy płyty na pchlich targach, rynkach, bazarach oraz wszelkiego rodzaju wyprzedażach garażowych. Możemy tam trafić na płyty idealnie czyste, jak i z kilkudziesięcioletnią warstwą kurzu. Pod takim kurzowym kocykiem kryje się często płyta w bardzo dobrym stanie, ale niestety niekiedy możemy trafić na zniszczony egzemplarz. Przecieranie takiej płyty rękawem bluzy jest nie tylko nieeleganckie, ale i może uszkodzić sam nośnik. Z tego powodu noszę ze sobą małą karbonową szczoteczkę. Świetnie pomaga w rozpoznaniu stanu nośnika i nie zajmuje dużo miejsca w torbie. 

Kiedy już kupimy naszą zdobycz, to mamy kilka opcji. Niektórzy są wyznawcami mocnego dzierżenia swojego nabytku w ręku. Inni korzystają ze zwykłych bawełnianych toreb, a jeszcze inni mają specjalne torby na winyle. Sam korzystam z bawełnianej torby lub torby na ramię, ale płyty wkładam dodatkowo w kartonowe pudełka. Sposób jest tani oraz praktyczny. Nie daje co prawda takiej wygody, jak dedykowana winylom torba, ale nie zawsze mamy ją pod ręką. 

Czy potrzebujemy jeszcze jakichś akcesoriów? Poza funduszami warto mieć jeszcze jedną rzecz: smartfon z dostępem do Internetu oraz aplikację Discogs. Wielu sprzedawców nie przepada za tym elementem. Zawsze gdy wyjmuję telefon w sklepie, by sprawdzić informację na temat płyty, zerkam kątem oka na sprzedawcę. Zwykle dostrzegam dwie reakcje: obojętność oraz nerwowość. Pierwsza informuje mnie, że trafiłem do dobrego sklepu, druga zapala mi ostrzegawczą lampkę w głowie. Nie twierdzę, że każdy sprzedawca, który nerwowo zerka na klienta z telefonem w ręku, ma niecne zamiary. Niektórzy po prostu mają staroświeckie podejście do tego hobby. 

Prywatnie mam swoje winylowe marzenie miejskiego diggera - "kieszonkowy" gramofon zasilany akumulatorem, do którego można podłączyć słuchawki i od razu przesłuchać swój egzemplarz. Rzecz przydatna w miejscach, gdzie taki odsłuch jest niemożliwy. Moim wyśnionym modelem jest gramofon marki Sony, model PS-F9. Zachwyca wyglądem oraz, co najważniejsze, spełnia wszystkie powyższe kategorie. Tak przygotowani możemy pewnie kroczyć ścieżką ku nowym krążkom.

Badania przeddiggingowe

Tak naprawdę zanim wyruszymy na łowy, potrzebujemy jeszcze jednej rzeczy - wiedzy! Niekoniecznie chodzi o informacje o samych wydaniach, chociaż jest ona bardzo przydatna. Musimy wiedzieć, gdzie się udać. Źródeł wiedzy o dobrych miejscach do poszukiwań płyt zaczerpniemy w niezastąpionym Internecie. Warto szukać tam informacji o odbywających się w okolicy giełdach. Niekoniecznie muszą to być giełdy płytowe! Oczywiście bez trudu znajdziemy tam ciekawe tytuły i warto na nie zaglądać. Pozostałe giełdy mają w sobie pewną dozę niepewności - możemy tam znaleźć płyty winylowe lub nie. Jeżeli ekscytuje Cię możliwość znalezienia ciekawostek płytowych na giełdach niekoniecznie związanych z muzyką, jest to propozycja dla Ciebie. Jakiego typu mają to być giełdy? Najliczniejsze są giełdy rozmaitości, które często występują pod konkretną nazwą. Np. łódzka giełda samochodowa słynie z pewnej rzeczy: można tam kupić wszystko, poza samochodem. Oczywiście przesadzam, bo samochody są tam spotykane, stanowią jednak nieznaczny procent całości oferowanego towaru. 

Warto zrobić sobie spis okolicznych wydarzeń i przeprowadzić wizję lokalną. Najlepszym sposobem jest bezpośrednie udanie się na taką giełdą, czasami jednak warto zasięgnąć opinii. Na facebookowych grupach zrzeszających mieszkańców danego miasta na pewno znajdzie się pomocna dusza. Niektóre giełdy mają niewielki rozgłos. Są małymi, lokalnymi (osiedlowymi) spotkaniami mieszkańców i informację na ich temat znajdziemy tylko w tych miejscach. Ostatnimi czasy popularność zyskują bazarki osiedlowe, organizowane w domach kultury, bistrach, kawiarniach. Często opierają się na wymianie rzeczy, bez możliwości sprzedaży.

Internet jest co prawda doskonałym miejscem na poszukiwania, według mnie nic jednak nie zastąpi rozmowy z ludźmi. Na giełdach rozmaitości pojawiają się bardzo ciekawe osoby. Nieraz widok płyty winylowej trzymanej przez kogoś, daje dobry powód do rozmowy. Jeżeli tylko lubimy pogawędzić z nieznajomymi, jest to świetny sposób, by poznać nowe miejsca - antykwariaty, w których mogą być płyty, sklepy z używanymi rzeczami, o których nie ma słowa w sieci, czy też dowiedzieć się, że w czyichś domowych zakamarkach spoczywają imponujące kolekcje. Tutaj doskonale sprawdza się powiedzenie - kto pyta, nie błądzi.

Niepozorne miejsca

To jeszcze nie koniec miejsc, gdzie można zdobyć czarny krążek. Co prawda nie zdarzyło mi się kupować płyt w sklepie mięsnym (jeszcze:), znajdowałem je jednak w lombardach, komisach książkowych, wyspecjalizowanych galeriach czy też na ryneczkach, gdzie z reguły sprzedaje się jedynie warzywa i owoce. W niektórych miastach zaczynają pojawiać się znane z zachodu sklepy charytatywne. Są to świetne miejsca do regularnych odwiedzin. Nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się nowy towar. Niektóre ze swoich płyt kupiłem w popularnych sklepach z używaną odzieżą. Poza ubraniami oraz obuwiem bardzo często znajdują się tam działy z AGD czy też RTV, gdzie można znaleźć różnego rodzaju nośniki. Przez lata wsiąkania w to hobby nauczyłem się zaglądać w każde miejsce, gdzie jest tylko cień szansy na znalezienie płyt. Co jakiś czas znajduję potwierdzenie słuszności tego podejścia. Poza nowymi zdobyczami zyskuje się też coś, co przynajmniej dla mnie jest ważnym elementem tego hobby: poznaje się nowe miejsca i ludzi, gromadząc przy tym niezwykłe wspomnienia.

Często mówimy, że kolekcjonowanie płyt winylowych jest czymś więcej niż poszukiwaniem nośnika. Dla mnie to właśnie nowe doświadczenia oraz wyjątkowe historie, opowieści i wspomnienia, po których jeszcze lepiej słucha się tych płyt.

Komentarze

Zaloguj się, aby móc komentować.
Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.