Wkładka gramofonowa Music Hall Tracker - mocny gracz za niewielką cenę

Nowa wkładka gramofonowa do 300 zł - temat ten najczęściej przewija się w naszej skrzynce pocztowej, w facebookowym komunikatorze, czy też gdy spotykacie się z nami osobiście. Szukacie takiego produktu równie często, co samych płyt winylowych! Taką wkładkę wybieramy, gdy rozpoczynamy winylową przygodę, poszukujemy wkładki zapasowej lub przeprowadzamy swego rodzaju eksperyment poznawczy - gdy po prostu niedużym nakładem środków chcemy zmienić coś w swoim systemie.

Ciężki orzech do zgryzienia

Do niedawna miałem niemały problem, by zaproponować wkładkę, która będzie dobrym konkurentem dla AT95 oraz Ortofona OM10 marki Audio Technica. Obydwa te produkty mają bardzo dobrze wyrobioną na rynku opinię, są z nami już przecież kilkadziesiąt lat! Zdążyły sobie dzięki swojej niskiej cenie, sensownemu brzmieniu oraz eliptycznej igle zdobyć niemałe grono fanów. Niestety – co bardzo dobrze rozumiem - taki wybór nie był do końca satysfakcjonujący; wiele osób nie znalazło takiego charakteru brzmienia jakiego szukało, a oferowały go zwykle droższe wkładki.

Od niedawna, bo od kwietnia tego roku na polskim rynku sprzętu audio swoje pierwsze kroki stawia firma Best Price Audio, która w swojej ofercie ma na razie tylko jeden produkt, prawdziwą perełkę w niesamowicie niskiej cenie! Przeglądając profil Allegro nietrudno zgadnąć, że rozchodzi się o wkładkę gramofonową sygnowaną marką Music Hall i nazwaną Tracker.

Niedwuznaczne podobieństwo

Bardziej wprawni obserwatorzy świata audio na pewno zauważą ogromne podobieństwo tego przetwornika do Goldring Elan oraz Goldring Electra. Nic w tym dziwnego! Jest to dokładnie – z pomniejszymi różnicami w szczegółach obudowy – ta sama wkładka. Historia powstania Music Halla jest bardzo prosta i często spotykana w świecie audio. Bardzo mała część producentów jest samowystarczalna, praktycznie żaden z nich nie produkuje wszystkich komponentów samodzielnie. Z tego też powodu zamawia się produkty w innych przedsiębiorstwach, a jedynie ozdabia swoim logo. Music Hall w tym przypadku zamówił ten model wkładki u samego Goldringa. Produkt był z samego założenia dostępny jedynie z gramofonami Music Halla, nigdy nie był sprzedawany jako osobny produkt – jest to klastyczny OEM.

Na samym początku wspomniałem, że takie wkładki jak Audio Technica AT95 czy Ortofon OM10 są na rynku już kilkadziesiąt lat. Podobnie jest z wkładką Music Hall Tracker znaną bardziej jako Goldring Electra. Jej rodowód sięga lat 70. XX wieku. Pierwszym producentem tego przetwornika jest firma… Sanyo! Wkładka dostała wówczas od producenta oznaczenie MG29. Można więc śmiało powiedzieć, że ich konkurent swoimi korzeniami sięga do czasów świetności płyt winylowych.

Unboxing

Wkładka gramofonowa dostarczana jest w opakowaniu zastępczym, jest ono solidnej jakości i bez problemu zapewni bezpieczeństwo na czas podróży. Dużo bardziej interesująca jest sama zawartość. Pierwszy rzuca się w oczy przetwornik Music Hall Tracker, na którą założona jest eliptyczna igła oraz jej osłonka. W paczce znajdziemy również niezbędne elementy do zamocowania wkładki w headhsellu – po dwie śrubki, nakrętki oraz podkładki teflonowe. Długość śrubek jest uniwersalna, pozwoli na zamocowanie wkładki nawet w bardzo grubych, drewnianych headshellach. W przypadku gdy nasz headshell jest wyjątkowo cienki możemy odwrócić śrubki, tak by to nakrętki przykręcało się od góry. W zestawie brak instrukcji obsługi - nie stanowi to jednak przeszkody w samym użytkowaniu produktu.

Na sam początek opisywania tej wkładki warto spojrzeć na jej parametry techniczne:

  • Pasmo przenoszenia: 20Hz-20kHz±3dB
  • Balans kanałów: 2dB @ 1kHz
  • Separacja kanałów: 20dB @ 1kHz
  • Czułość: 5mV±2dB
  • Podatność statyczna: 16mm/N
  • Równoważna masa końcówki: 0.7 mg
  • Typ igły: eliptyczna (wymienna)
  • Odporność na obciążenie: 47 kOhm
  • Pojemność obciążenia: 150-400pF
  • Indukcyjność wewnętrzna: 560 mH
  • Opór wewnętrzny: 700 Ohm
  • Waga wkładki z igłą: 4.2 g
  • Siła nacisku: 1.5-2.0 g (rekomendowane 1.7 g)

Pasmo przenoszenia tego modelu jest standardowe dla większości wkładek gramofonowych ze szlifem eliptycznym, bo to właśnie on w największej mierze odpowiada za ten parametr, a dokładnie jego górną granicę. Dużo ciekawszym parametrem jest balans kanałów dla wartości 1kHz i wynoszący 2dB, w tym wypadku poza jakością igły oraz jej szlifem duże znaczenie ma konstrukcja samego przetwornika. 2dB w tej klasie cenowej to dobry wynik. Separacja kanałów to atrybut, który może dać nam zarys tego, jak wkładka dobrze będzie radziła sobie ze stereofonią - w tym wypadku to 20dB dla 1kHz. Parametr ten bardzo często jest pomijany przez fanów płyt winylowych przez co, gdy pierwszy raz porówna się go z danymi technicznymi jakiegokolwiek odtwarzacza płyt kompaktowych nasze wkładki wypadają dosyć blado. Nie należy się jednak tym przejmować, 20dB dla 1kHz to wynik nie tyle co dobry, a wystarczająco satysfakcjonujący i bardzo często spotykany – dokładnie tyle samo ma AT95. Czułość wkładki informuje nas jak duży jest sygnał wychodzący z gramofonu do przedwzmacniacza. 5mV to dosyć głośna wkładka, nie jest to oczywiście wartość tak duża jak w przypadku Dj-skich Ortofonów (Concord Club II posiada 8mV), czy też starych Shurów, gdzie napięcie wyjściowe mogło wynosić nawet blisko 10mV (Shure M44-7 posiada 9.5mV). Na tle swoich konkurentów Music Hall Tracker jest zdecydowanie głośniejszy. Podatność statyczna wynosząca 16mm/N na pierwszy rzut oka daje mało przydatnych informacji, większość producentów odeszła od podawania tego parametru statycznie, Japończycy oraz Europejczycy mierzą go teraz dynamicznie, niestety dla różnego sygnału, przez co tworzy się z tym wszystkim niemały bałagan, a cierpi… klient. 

Music Hall jest wkładką o średniej podatność dzięki czemu bez problemu odnajdzie się na większości gramofonów, zarówno tych vintage, jak i zarówno tych prosto ze sklepu. Porównując ją do konkurentów bardzo blisko jej do Audio Technici, Ortofon jest z nich wszystkich zdecydowanie bardziej podatny, pasuje lepiej pod lekkie ramiona, niestety traci przez to na swojej uniwersalności. Z parametrów technicznych możemy wyczytać, że wkładka posiada eliptyczną igłę a rekomendowany nacisk to 1.7 grama, przez co nie musimy się obawiać, że nasze płyty się przedwcześnie zużyją.

Podłączanie, kalibracja oraz odsłuch

Powyższe parametry nie dadzą jednak pełnego obrazu dźwięku - tak naprawdę są jedynie małymi drogowskazami podczas wyboru wkładki lecz w żadnym razie nie zastąpią nam odsłuchu. Zanim wygodne rozsiądziemy się w fotelu i będziemy oceniać nasz nowy zakup musimy najpierw podłączyć oraz skalibrować wkładkę. Zamontowanie przewodów sygnałowych jest troszkę mniej intuicyjne niż w przypadku wersji Goldringa, gdzie na pinach sygnałowych umieszczono specjalne kolorowe nakładki, informujące nas jaki kolor kabla tam podłączyć. W przypadku Music Halla znajdziemy jedynie wytłoczone symbole „+” z „-" odpowiedzialne odpowiednio za wartość sygnału oraz masy oraz oznaczenia „R” i „L” informujące o miejscu umieszczenia prawego oraz lewego kanału. Pozostaje tylko przykręcić wkładkę oraz dokonać kalibracji, która jest w tym wypadku bajecznie prosta. 

Muszę przyznać, uwielbiam wkładki o nietypowym wyglądzie, przyciągające uwagę, o nieregularnych kształtach, obłe - na ich tle Music Hall wygląda mało imponująco, co należy traktować bardzo na… plus! Przednia ścianka igły jest całkowicie prosta oraz dosyć długa, dzięki czemu stanowi idealny punkt odniesienia do kalibracji, co jest nie bez znaczenia, gdy robimy to pierwszy raz.

W przypadku odsłuchu nowej wkładki zawsze czuję pewnego rodzaju ekscytację, nawet gdy jest to produkt tańszy, to właśnie w tej kategorii sprzętu lubię upatrywać pewnego rodzaju perełek, które oferują zdecydowanie więcej niż po początkowej cenie mogłoby się wydawać. W przypadku wyższych modeli zdecydowana większość brzmi bardzo dobrze, a różnice je dzielące są często jedynie kosmetyczne. Dałem Tracker’owi około 20-30 h czasu, by zawieszenie igły się rozegrało, a sama igła trzymała zakładane przez producenta parametry. Dlatego też przez pierwsze godziny nasza wkładka może grać bardziej ospale, przenosić mniej szczegółów oraz wydawać się delikatnie kołowata (sztywna). Dobrze jest wtedy ustawić delikatnie wyższy nacisk igły, w przedziale 1.7-2 gram. Wraz z kolejnymi płytami nasza wkładka łapie zdecydowanie więcej polotu i fantazji, jest to moment gdy możemy zacząć eksperymentować z naciskiem rzędu 1.5-1.7 grama. Oczywiście wszystko zależy od naszego gramofonu i najlepszą wartość ustawimy eksperymentalnie. Przy wyższym nacisku wkładka ma tendencje do akcentowania basu, przy niższych wartościach bardzo delikatnie zwiększają się wysokie tony względem wartości nacisku 1.7 grama. 

Na czym przeprowadzone były odsłuchy? Test odbył się na gramofonie Technics SL-1411, podłączonym do amplitunera Marantz 2265B na zmianę z Denonem PMA-770. Za finalne wydobycie dźwięku odpowiadały w obydwóch przypadkach kolumny Dynaco A25. Postarałem się, by dominowała różnorodność, dlatego też obok Iron Maiden znalazł się John Coltrane, a w dalszej kolejce tacy artyści jak: The Doors, Kult, Jean Michel Jarre, Colloseum oraz oczywiście zespół, bez którego żaden testowy sprzęt nie może się odbyć - Dire Straits. 

Muszę zawieść jednak osoby, które liczą na porównanie szczegółów każdego zestawienia ze wszystkimi płytami. Spostrzeżenia będą miały charakter ogólny, ukazujący cały obraz tej wkładki. Jednak jak ona brzmi? Dla niecierpliwych od razu mogę powiedzieć – bardzo dobrze! Wdając się jednak w szczegóły jest przedstawicielem średnio „ciemnej strony mocy”. Oznacza to, że dużo lepiej odzwierciedla tony niskie oraz całą średnicę niż wysokie rejestry, wyraźnie podbarwia dźwięk. Braki ujawniają się jednak tam, gdzie największe zalety. Basu jest relatywnie dużo, zaryzykuje jednak stwierdzenie, że trochę brakuje tego najniższego, a ten który dostajemy jest na skraju tonów niskich i średnich. Pomimo tego, że sama podstawa basowa wraz ze średnimi tonami stanowi zdecydowaną podstawę brzmienia tej wkładki, to nie można powiedzieć, że przyćmiewa wysokie tony, by były one zapomniane. Wkładka dobrze radzi sobie z ich odzwierciedlaniem oraz przenoszeniem, jednak ciężko powiedzieć, by znalazła się osoba, którą to właśnie ten element w tej wkładce zachwyci. Słuchając kolejnych płyt z różnych gatunków dochodzę do wniosku, że producent bardzo dobrze to wszystko obmyślił. Dodając tej wkładce ten najniższy bas, przy zachowaniu pozostałych jej cech, powodowałoby przyćmienie góry pasma i stworzenie charakterystycznego koca brzmieniowego. W obecnej formie otrzymujemy produkt nie tyle co neutralny, ale na pewno nie zamulony. 

Stereofonii nie mogę zaklasyfikować jako plus czy też minus tej wkładki - prezentuje ona poziom zbliżony do konkurencji, podobnie wygląda sprawa separacji kanałów, czyli w tym przypadku liczby dobrze odzwierciedliły rzeczywistość. Najbardziej podoba mi się energia płynąca z tego przetwornika, pomimo wyraźnej dosadności, ciężaru brzmienia nie nabiera ona ospałego charakteru. Jest to doskonały wybór do rocka, funk, bluesa czy pop. Nie twierdzę jednak, że fani muzyki akustycznej, jazzu czy kobiecych głosów nie polubią się z tą wkładką. W ostatecznym rozrachunku wszystko zależy od indywidualnych preferencji.

Na sam koniec warto wspomnieć o cenie. Sklep Best Price Audio oferuje wkładkę Music Hall Tracker w cenie 109 zł, co pozwala nadać jej tytuł najlepszej, najtańszej wkładki audio na rynku! Pamiętajcie tylko, że oferta sklepu jest limitowana. Jest to produkt, który zdecydowanie warto mieć, zarówno jako główny system, jak i jako zapasową wkładkę albo taką przeznaczoną na płyty w gorszym stanie, bo nieźle sprawdza się w maskowaniu rys na płytach. 

Komentarze

Zaloguj się, aby móc komentować.
Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.