A.J. Kaufmann – Second Hand Man (2011)

Ubierzcie się świątecznie, śmiejcie się i tańczcie. Kto wie, może spędzimy z Arthurem Rimbaudem sezon w piekle? Albo poznamy złotą regułę świtu i ptaki zaprowadzą nas na bal do Króla Jaszczura? Albo wylądujemy u Syda Barretta na lekcji miłości? Albo po prostu pojedziemy gdzieś za miasto posłuchać Dylana? A może wszystko naraz?

Kiedy sierpniowe, wojownicze słońce dogorywało za horyzontem przystrajając zmierzch w krwawą łunę, a na czarnej tkaninie nieba, jak garść cukierków, ktoś niedbale rozsypał migoczące gwiazdy, na opustoszałej ulicy pojawił się tajemniczy obywatel. Natura jego osoby zaintrygowała mnie bez reszty. Podszedłem i przywitałem się wykorzystując całą swoją wyuczoną grzeczność. „Miło mi cię poznać. Mam nadzieję, że odgadniesz me imię.” – usłyszałem w odpowiedzi. Pytającym wzrokiem powiodłem najpierw w górę, potem lekko w prawo i w jednej chwili stało się dla mnie jasne, że tego wieczoru usłyszę niejedną czarującą opowieść z ust „Second Hand Mana”.

A.J. Kaufmann – Second Hand Man (2011)

Solowy album Adama Jana Kaufmanna „Second Hand Man” to dzieło pełne przeplatających się zaprzeczeń. Traktuje głównie o miłości, która wznosi ku wyżynom lub prowadzi na bezdroża, objawia moc lub bezwstydnie odkrywa słabości, a w końcu staje się skarbem lub czyni żebrakiem. I chociaż częściej przyglądamy się jej ciemniejszej stronie, to jednak wciąż widzimy ją przystrojoną w swoje charakterystyczne ciepłe barwy. Muzyka i poezja nigdy nie będą w stanie wyrzucić miłości za okno, a już na pewno gdy są w tak silnej komitywie.

Wiodące prym na całej płycie proste, akustyczne granie łączy się z całą gamą kunsztownie wplatanych muzycznych motywów. Począwszy od klasycznej sekcji rytmicznej na płycie wybrzmiewają między innymi łagodne syntezatory, skoczne klawisze, skrywający tajemnicę sitar, skwiercząca gitara elektryczna, a nawet delikatne elektroniczne bity w towarzystwie akordeonu, któremu jeśli dodamy trochę powagi, to z łatwością odkryjemy naturalne piękno jego dźwięków. Tak zaopatrzeni możemy wyruszyć szukać magii w nieznane zakątki Scarborough.

Jeśli spotkacie tam Adama Jana Kaufmanna, okażcie nieco grzeczności oraz smaku i pogratulujcie mu świetnego albumu – dokładnie tak, jak to czynimy my w tym miejscu.

Wchłania stare filmy, nowe filmy, muzykę, książki, obrazy, fotografie, wiersze, sny, przypadkowe rozmowy, architekturę, mosty, znaki drogowe, drzewa, chmury, zbiorniki wodne, światło i cienie. Po dyskusji z Einsteinem, uściskawszy serdecznie Szekspira, spytałby Kerouaca o drogę do drzwi Blake'a, za którymi czeka na niego Morrison. Pewnego słonecznego poranka zaprojektował i złożył Psychosondę.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.