Jakub Krzyżański

Cykl "Osobowości Psychosondy" przedstawia ludzi, którzy mają istotny wpływ na tworzenie kultury winylowej w Polsce. Jakub Krzyżański jest dziennikarzem i twórcą video bloga "Kultowe Polskie Płyty", gdzie opowiada historie najważniejszych polskich płyt winylowych. Stale współpracuje z portalem Psychosonda.

Imię i nazwisko: 
Jakub Krzyżański

Rocznik: 
1991

Płyty winylowe zbieram od… 
odkąd skończyłem 16 lat. Praktycznie połowa mojego życia to zbieranie winyli! 

Obecnie mam w kolekcji… 
niewiele, bo tylko 400 płyt. Wszystko przez to, że w pewnym momencie zrobiłem selekcję i pozbyłem się rzeczy bezwartościowych - składanek szlagierów z NRD, winyli w kiepskim stanie itp. Początkowo rodzina i znajomi rodziców znosili do mnie wszystko, co im pozostało, nawet płyty nadające się wyłącznie na śmietnik lub ewentualnie do powieszenia na ścianie. Bardzo im dziękuję za dobre intencje, ale musiałem ograniczyć ilość, żeby skupić się na jakości. 

Pierwsza (świadomie kupiona) płyta winylowa… 
debiutancki album Bajmu. Pamiętam jak dziś - giełda staroci na terenie poznańskiej Starej Rzeźni. Najpierw kupiłem Bajm, a przy kolejnym stoisku znalazłem jeszcze “Anatomię” Lombardu i pierwszą płytę Perfectu. Można powiedzieć, że zacząłem bardzo tradycyjnie, od klasyków polskiego rocka. Typowy zestaw dla początkujących. 

Winylowy Święty Graal w mojej kolekcji to… 
“Down To Earth” Flight Facilities z 2014 roku. To muzyka mojej młodości - okresu, który już, niestety, uważam za zamknięty. Słuchałem jej, gdy kończyłem studia i zaczynałem swoją pierwszą pracę. Dziś ta płyta kojarzy mi się przede wszystkim z beztroską, optymizmem i wakacjami. Jeżeli ich nie znacie, Flight Facilities grają mieszankę chilloutu, house’u i elektroniki - można się przy tym i zabawić, i rozmarzyć. Przy okazji to jedna z najdroższych płyt w mojej kolekcji - tak przynajmniej podpowiada mi discogs. Wiem jednak, że nigdy jej nie sprzedam, bo to część mojego życiorysu.

Najładniej wydana płyta winylowa w mojej kolekcji to...
"Dotyk" Renaty Lewandowskiej. Wykorzystane zdjęcie artystki, kolorystyka i font są doskonałym dopełnieniem zawartości muzycznej. To premierowe wydanie archiwalnych nagrań z lat 70., dlatego płyta trochę udaje odnaleziony egzemplarz z przeszłości, a z drugiej strony zaprojektowano ją zgodnie z nowoczesną estetyką. Świetnym pomysłem było także dołączenie bookletu opisującego losy wokalistki i historię pracy nad płytą. 

Płyty winylowe szczególnie lubię za… 
klimat i estetykę. Jako nośnik, płyta winylowa najlepiej buduje relację słuchacza z odtwarzaną muzyką. W dodatku jest pięknym przedmiotem. Nic tak nie dodaje uroku i klasy w mieszkaniu, jak regał z winylami i gramofon. Poza tym czarne płyty - bez względu na to, jaka muzyka jest na nich nagrana - kojarzą się ze światem retro, a ja mam chyba starą duszę. Po prostu do mnie pasują.

Płyty winylowe zazwyczaj kupuję… 
na Allegro. Przyzwyczaiłem się do tego podczas pandemii. Albumy rzadsze, np. artystów, którzy w Polsce nie są popularni, znajduję na eBayu. Co nie znaczy, że nie lubię zakupów “na żywo” - gdy jest okazja, odwiedzam giełdy winylowe. Mam swoich ulubionych wystawców - sklep Trzaski.pl oraz Pawła Janiszewskiego, który założył w Lublinie “Święty spokój”. Od nich kupuję najwięcej, widocznie mamy podobny gust. Ponadto Trzaski wyróżniają się tym, co lubię najbardziej, czyli dużą liczbą amerykańskich wydań.

Mój/Moja winylowy/a bohater/ka to… 
Moimi bohaterami są panowie z The Very Polish Cut Outs. Płyty sygnowane przez ich wytwórnię mogę kupować w ciemno. To jedyne preordery, w których biorę udział i jak szalony zamawiam egzemplarz w pierwszej minucie od rozpoczęcia sprzedaży. Ale TVPC to nie tylko wydawnictwa winylowe, szanuję ich także za całą działalność klubową i popularyzatorską. Jak nikt inny, pokazują czym jest digging i ile dobrego może przynieść wyszukiwanie starych, często zapomnianych piosenek. To m.in. oni inspirują mnie do szperania w płytach i archiwalnych nagraniach z PRLu. Robią dobrą robotę nie tylko dla społeczności winylowej, ale także dla historii polskiej muzyki rozrywkowej.

Sprzęt, na którym odtwarzam winyle, to… 
oj, tutaj nie zaszpanuję. Jestem miłośnikiem muzyki, a nie sprzętu. Mój obecny gramofon to Dual 622, podłączony do zestawu Kenwooda z tunerem i CD. Kolumny Tonsil ZG 40C/9. Nic czaderskiego, ale jest przyzwoicie.

Najlepiej brzmiąca płyta w mojej kolekcji to...
"IV" Toto. Pochodzą z niej m.in. takie hity jak "Africa" lub "Rosanna", ale warto poznać całość, bo w mojej opinii to jeden z najlepiej wyprodukowanych albumów wszech czasów. Brzmi rewelacyjnie na każdym nośniku, choć tak naprawdę dopiero winyl gwarantuje pełne zanurzenie się w tych dźwiękach. Mam japońskie wydanie i po jego zdobyciu zacząłem rozumieć dlaczego te tłoczenia są tak pożądane.

Najbardziej wymarzona płyta do mojej kolekcji to… 
1st press “The Baby Huey Story - Living Legend”. Albo “Maggot Brain” Funkadelic. Oczywiście też pierwsze wydanie.

Przyszłość winyli to… 
Myślę, że przyszłość będzie taka sama, jak teraźniejszość. Większego boomu sprzedaży już się nie spodziewam, obecnie wyczuwam stabilizację. Jedyne, co może wzrosnąć, to ceny starszych wydań, ale to oczywiste. Myślę, że płyty winylowe po wielu latach odzyskały swoją mocną pozycję i nic - nawet streaming - im nie zagraża.

Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.