2020 / 1991

1991

Izrael
Dla tych, którzy znają wczesne płyty kultowego Izraela, czwarty album „1991” będzie naprawdę sporym zaskoczeniem: zarówno w warstwie kompozycyjnej, brzmieniowej i szerzej - stylistycznej.

O ile wcześniejsze natchnione płyty prezentowały dość „ugrzecznione” (ale i niezwykle przy tym urocze) brzmienie reggae, to na „1991” ekipa Brylewskiego i Malejonka oddała się prawdziwemu muzycznemu szaleństwu, mieszając zgrabnie reggae z hip-hopem, dubem czy psychodelizującymi elementami. Najlepszym przykładem tej wybuchowej mieszanki może być otwierający płytę „Ride on”. Z kolei bujający „Live to Love” to reggae z elementami dubu z przebojowo zaśpiewanym motywem przewodnim i okraszonym „bulgocącymi psychodelikami”. Super. 

Skąd taka wolta stylistyczna? Płyta została nagrana w Londynie w studiu Ariwa należącym do gujańskiego producenta Mad Professora (znany producent remiksów, w portfolio współpraca m.in. z Massive Attack, Sade oraz klasycznymi przedstawicielami sceny reggae i dub). 

Wracamy na płytę. Wyróżnia się z pewnością rockujący i piosenkowy „Hard To Say”, gdzie dęciaki przygrywają rześkie motywy na tle rytmicznych gitar. Bardziej klasyczne reggae otrzymujemy z kolei w przedostatnim na pierwszej stronie, beztrosko bujającym „Leave me Alone”. Druga strona równo trzyma poziom, dęciaki w najlepsze przeplatują się z „kwaśnymi ulepszaczami dźwięku” ("Brothers"), hip-hopowo robi się w „I don’t Wanna Get Stuck”, a utwór „Progres” emanuje punkową wręcz energią. 

To nie jest płyta bazująca na sentymentach. To prawdziwy eksperyment ekipy Roberta Brylewskiego i Darka Malejonka, wzbogacony o jazzujace dźwięki Włodka Kiniorskiego (zresztą tak o tych nagraniach wyrażali się twórcy). W istocie wyprzedził swój czas. 

To nie pierwsze wydanie ‚„1991”. Tym razem Manufaktura Legenda wypuściła album na żółtym winylu, dodając do środka insert z tłumaczeniami tekstów i zdjęciami. Wielkim plusem wydawnictwa jest bardzo wyraziste brzmienie z powalającą wręcz dynamiką. Sama muzyka jest gęsta i bogato zaaranżowana, a dzięki świetnemu masteringowi i pierwotnej produkcji wszystko gra niezwykle przekonująco i świeżo. Puściłem ostatnio osobie, która była zupełnie nieobeznana z winylami, właśnie ten album, i mój gość nie mógł uwierzyć, że tak czysto i selektywnie (a przy tym ciepło i przyjemnie) potrafi zagrać muzyka z płyty analogowej.

Ważne to wznowienie, w które warto się zaopatrzyć: zarówno w kontekście historycznym, jak i po prostu świetnie nagranej i kapitalnie brzmiącej muzyki. 

Wydanie: Manufaktura Legenda 

Komentarze

Zaloguj się, aby móc komentować.
Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.