100 najodważniejszych polskich piosenek Sprawdź

Łobuz

Autor
Jakub Krzyżański
Data publikacji
12.10.2022
Dział
Udostępnij
Album Antoniego Rokera spodoba się wszystkim malkontentom, którzy głoszą, że rock’n’roll dawno umarł. Otóż nie, proszę państwa. Gitarowe granie ma się dobrze i wciąż wzbudza zainteresowanie u debiutantów, czego dowodem jest właśnie “Łobuz”. W dodatku nasz dzisiejszy bohater na swej płycie skupił się na tym, co było podstawą powstania całego gatunku, czyli na dobrej zabawie i młodzieńczej energii.

Antoni Roker (a tak naprawdę Maciej Organek) rozpoznawalność zdobył jako półfinalista XII edycji programu "Mam talent". Jednak udział w TVN-owskim show nie jest jego jedynym i najważniejszym osiągnięciem. Doświadczenie zdobywał również w takich zespołach jak Proletaryat, Wasching Machine czy Playman. Dzięki temu solowy debiut Rockera jest przemyślany i ukazuje artystę w stylu, jak sam sobie zamarzył.

Zależy mi na porwaniu ludzi do tańca - mówił artysta podczas premiery krążka i faktycznie z takim repertuarem może mu się to udać. Materiał zawarty na albumie to rock rozrywkowy, imprezowy i - nawiązując do tytułu płyty oraz jednego z singli - łobuzerski. Teksty Rokera nie są więc zaangażowane, opowiadają przeważnie o beztrosce, wolności, miłości i związanych z nią uciechach. Z głośników płynie zatem przekaz podobny do tego, który możemy usłyszeć w wielkim przeboju KISS: I wanna rock and roll all night and party every day. Różnica tkwi tylko w stylu, gdyż Rocker gra bardziej garażowo i alternatywnie, ale filozofia pozostaje ta sama. I właściwie nie mam nic przeciwko takiej muzyce, ale przy kolejnej z rzędu piosence napisanej w tym samym hedonistycznym duchu (a na płycie jest ich łącznie 13 + bonus track) zaczyna się robić zbyt jednostajnie. Na każdej imprezie prędzej czy później puszczany jest przecież tzw. wolny taniec lub zaczynają wybrzmiewać poważniejsze tematy przy stole. Tutaj tego nie zauważyłem. Aczkolwiek zdarzają się inne drobne urozmaicenia, np. żeński wokal w numerach “Lotnik Czak” i “Cichy szał”.

Zgodnie z obranym stylem, brzmienie albumu powinno być ostre, brudnawe i zadziorne. Niestety nie wszystko w uzyskaniu tego docelowego dźwięku wyszło dobrze. Instrumenty niepotrzebnie odsunięto na dalszy plan, natomiast ścieżka z wokalem jest płaska. Niemniej słychać, że za nie do końca udaną produkcją kryją się porządne riffy, talent frontmana i rzemiosło zespołu. Szkoda tylko, że całość spłycono w studio. Sprawa nie jest jednak przegrana, bowiem na polskim rynku funkcjonuje niemałe grono artystów, którzy lepiej brzmią na scenie niż na płycie. Roker ma więc szansę pokazać co potrafi podczas najbliższych koncertów, lub przy realizacji drugiego krążka. 

Ciekaw jestem, w jakim kierunku rozwinie się kariera Antoniego Rokera. Talent i pomysł na siebie ewidentnie ma. Pozostaje tylko poprawić drobne błędy i rozwinąć nieco swój warsztat songwriterski. Tymczasem pierwsze koty za płoty!

Wydawnictwo: 33 Records

Zobacz także

© 2022 Psychosonda. All rights reserved.