2021 / 2020

Nadal Jestem

Janek Traczyk
Ciepły, nastrojowy pop, w bardzo dobrym wydaniu. Okazuj się, że Janek Traczyk to nie tylko świetny aktor musicalowy, ale także interesujący kompozytor i autor tekstów.

Nie jestem wielkim fanem profesjonalistów, ludzi będących blisko showbiznesu, którzy wchodzą na drogę solowej muzycznej kariery. Dużo bardziej cenię sobie artystyczne samorodki, które pojawiają się znikąd i własnym talentem przepychają się w drodze na szczyt. Janek Traczyk stoi w pewnym sensie pomiędzy tymi dwoma światami. Z jednej strony to wykształcony i utalentowany wokalista, którego możecie kojarzyć z musicali (Metro, Piloci, Notre Dame de Paris) oraz programów telewizyjnych (Szansa na sukces, Voice of Poland czy Twoja twarz brzmi znajomo, gdzie dotarł do finału). Swobodnie radzi sobie w każdym stylu - zarówno rapując numery Eminema, jak i śpiewając wielogłos w "Bohemian Rhapsody". 

Z drugiej strony Janek od kilku lat częstuje nas skromnymi solowymi piosenkami, udostępnianymi to tu, to tam. Jedna z nich, zatytułowana „Już wiem” z 2016 roku, to przedsmak tego, co możemy znaleźć na autorskim debiucie. Bardzo obiecujący, lekko coldplay’owy numer, w którym mamy prosty emocjonalny tekst, fajną melodię i Janka przy pianinie, które służy tu bynajmniej nie jako rekwizyt. 

No właśnie. Już przy pierwszym kontakcie z płytą „Nadal jestem" spotkało mnie miłe zaskoczenie. Janek jest autorem muzyki oraz współautorem tesktów na krążku. Za to zgarnia pierwszy duży plus. Korzystanie z pomocy innych kompozytorów to nic złego, ale jakoś tak lubię, kiedy nazwisko na okładce zgadza się z tym wypisanym pod piosenkami. Wtedy wiem, że to nie przypadkowy zbiór piosenek, które wytwórnia podesłała młodemu zdolnemu wokaliście, ale w pełni autorska płyta. To zrealizowane marzenie, od pierwszego do ostatniego dźwięku. 

Muzycznie „Nadal jestem” to klimatyczny i bardzo dobrze zrobiony pop, który z pewnością pogodzi fanów Kuby Badacha i Korteza. Podoba mi się oszczędna i nieprzesadzona produkcja tego albumu. Nawet w singlowych numerach „Bezpieczny ląd” i „Nadal jestem", czyli tam gdzie dziać się powinno najwięcej, żywe instrumenty ładnie współgrają z elektroniką i głosem. Dla każdego z tych elementów jest tutaj miejsce. Najlepsze momenty na płycie, to te, w których robi się ciszej i mroczniej, jak „Bursztynowy” i „Taka jak ty” (dlaczego to nie był pierwszy singel?). To zdecydowanie dwa najlepsze numery z tego krążka. I jeśli Janek szuka jeszcze swojej drogi, to wolałbym żeby poszedł w tę stronę.

Cieszy fakt, że coraz więcej polskich płyt, także tych debiutanckich, można zdobyć na winylu. „Nadal jestem” w maju tego doczekał się wydania na czarnym krążku. Znajdziemy tutaj nowy dodatkowy utwór zatytułowany… „Winylowy”, który został zainspirowany lockdownem: Bo my to film, książki, planszowe gry / Chcieliśmy gdzieś gnać, teraz boimy się żyć. To numer zdecydowanie z tych wyróżniających się na krążku. 

Ładna poligrafia, wydanie na czerwonym winylu, dobre brzmienie i muzyka na poziomie. Jeśli lubisz pop w ambitniejszym wydaniu, warto sprawdzić.

Wydawca: MTJ Agencja Artystyczna 

Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.