2018 / 2018

Antypody Umysłu

Psychocukier
Kazali czekać pięć lat, pięć długich lat oczekiwania na nową płytę. Trzeba im jednak wybaczyć, jak sami mówią, nagrywanie tej płyty to była podróż dla całego zespołu... i nie tylko.

Muzyka ****

Płyta zaczyna się skoro "Świt". Zostajemy spokojnie wprowadzeni do świata, jaki stworzył zespół nagrywając materiał na płytę. Dalej jest tylko ciekawiej. Hipnotyzująca, instrumentalna i dosyć zagadkowa "Fuga" zostaje zakończona ciekawym akcentem, jaki będzie przewijał się co jakiś czas wraz z podążaniem igły rowkiem płyty. Mowa oczywiście o wstawkach nagrywanych dyktafonem i przedstawiające bliżej nieokreślone scenki. Obraz pierwszej strony tego pięknego, żółtego winyla przełamuje utwór "Horyzont" - jest mocniej, żywiej, a wokal wreszcie wychodzi na przód, stając się miejscami głównym instrumentem. "Klin" będący ostatnim zapisem przed końcem strony A stanowi dla niej świetną klamrę.

"Antypody Umysłu" to jedna z niewielu płyt na naszym rynku, która w moim przekonaniu doskonale wpisuje się w charakter płyty winylowej.  Z jednego prostego powodu, muzykom udało się stworzyć materiał idealnie wkomponowujący się w ograniczenia czasowe tego nośnika. W dodatku, ten klasyczny podział na strony A i B został świetnie wykorzystany. Druga część stanowi materiał zbieżny, ale zarazem inny. Wokal wreszcie zadamawia się na dobre, jest bardziej rockendrollowo. Już po pierwszym przesłuchaniu "7" zapada w pamięć - to jeden z mocniejszych elementów piątego albumu łódzkiego zespołu. Jedynie "Północ" stanowiąca głównie improwizację na bębnach nie jest tym, czym powinna, czyli zwieńczeniem bez wątpienia udanej płyty.

Tłoczenie *****

Lubię płyty, które zaczynają się całkowitą ciszą rozbiegówki, potęguje to zawsze odczucia, które powstają wraz z pierwszymi dźwiękami. Za produkcję odpowiedzialny jest NOON, ten sam, który zaopiekował się wcześniejszą produkcją - "Diamentami". Wyszło świetnie, gdy założymy słuchawki stereofonia pozwala przenieść się prawie do studia nagraniowego albo usiąść razem z zespołem przy barowym stole i przysłuchać się prowadzonej dyskusji. Płyta ma pełne brzmienie, instrumenty nie zostały stłumione, nic nie jest podkręcone na siłę dla uwypuklenia efektu. Na pochwałę zasługuje również tłoczenie, które sprostało niełatwemu materiałowi. Jest w nim wiele spokojnych elementów, a każda skaza odbierałaby przyjemność. Tutaj na szczęście nic takiego nie ma miejsca.

Wydanie ***

Jest to chyba jedyny element, który mnie rozczarował. Sama okładka jest dobrej jakości, a umieszczona grafika dobrze wpisuje się w zawartość muzyczną. Płyta ma piękny, żywy kolor. Niestety to tyle. Jak chętnie zespół raczył nas smaczkami w postaci zapisów terenowych czy ze studia nagrań, tak tutaj wydanie jest po prostu biedne. Chciałoby się powiedzieć: czemu nie gatefold? Albo chociaż wkładka z tekstami, zdjęciami? Do papierowych kopert powoli się przyzwyczajam, tutaj też brakło folii antystatycznej.

"Antypody Umysłu" to udany powrót po dosyć długiej przerwie. Mam nadzieje, że na kolejny materiał przyjdzie nam czekać trochę krócej, a winylowe wydanie zostanie urozmaicone jakimiś smaczkami.

Wydawca: Nowe Nagrania NN014
Tłocznia: WM Fono

Komentarze

Zaloguj się, aby móc komentować.
Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.