2021 / 2020

Through Shaded Woods

Lunatic Soul
Kolejna odsłona Lunatic Soul to podróż przez tytułowy cienisty las: pełen niepokoju, strachu, ale i nadziei. Folk, mistyka oraz piękne melodie przeplatają się i otwierają przed słuchaczem tajemniczy i baśniowy świat.

Na początku muszę podzielić się refleksją: podziwiam talent Mariusza Dudy, a jednocześnie jego wyobraźnię oraz pracowitość. Wielu artystów marzy o karierze, jaką osiągnął w Riverside. Jednak Mariusz Duda nie poprzestaje na tym, robi krok do przodu (a w zasadzie dwa biorąc pod uwagę jego pandemiczny tryptyk, o którym już niebawem przeczytacie w naszym wywiadzie z artystą). W swoim projekcie Lunatic Soul penetruje przestrzenie muzyki elektronicznej, ambientu czy - tak jak w przypadku „Through Shaded Woods” - muzyki folkowej. Ale jest to folk spod znaku Dead Can Dance (czy może trochę też The Clanned). Klimatyczny, baśniowy i niepokojący. To nie powinno dziwić, gdyż już na okładce wskazany jest trop, o czym jest ta płyta: this album is about leaving darkness and finding light within...

Rytmiczna gitara, plemienne zaśpiewy i moc instrumentalnych niespodzianek „Navvie” hipnotyzują jak jakiś dawny song. „The Passage” (oparty na bardzo ładnym riffie i dźwiękach klawiszy) to monumentalna - blisko 9 minutowa pieśń - która oprócz błogiego śpiewu raczy nas… iście metalowym przerywnikiem. Oczywiście wszystko idealnie wkomponowane w spójny charakter całej płyty. Z kolei tytułowy „Through Shaded Woods” zaczyna się dla mnie trochę tak, jak wczesne nagrania The Velvet Underground („Venus in Furs”). Ale spokojnie, z nowojorskiego The Factory szybko wracamy do naszego cienistego lasu. Przetworzony wokal Mariusza Dudy potęguje już i tak tajemniczą atmosferę. Co ważne: wiele utworów na tej płycie ma moment kulminacyjny w postaci zaśpiewanego bardzo melodyjnego fragmentu. "Made by Mariusz Duda" można by napisać, bo te melodie to coś, co spaja wszystkie projekty, które tworzy artysta: kojące, czasami oniryczne i szalenie intrygujące. Podobnym nastrojem kończy się album: to spokojny, gitarowo-fortepianowy „The Fountain”, który niesie ze sobą ukojenie. Jest więc dokładnie tak, jak zamysł artysty zapisany na okładce.  

Fascynujące w tym wszystkim jest to, że choć nie jest to główny projekt Mariusza Dudy (za taki uważać chyba trzeba Riverside), to nie ma mowy tu o żadnych wypełniaczach czy pójściach w dłużyzny lub na łatwiznę. Każdy utwór to wciągająca, oryginalna kompozycja precyzyjnie tworząca spójny klimat całej opowieści. 

„Through Shaded Wood” to także intrygująca przygoda dźwiękowa. Płyta jest świetnie wyprodukowana, każdy instrument selektywnie nagrany, a ilość nakładanych ścieżek, wyłaniających się często jakby znienacka daje sporą radość odbiorcy. Za każdym przesłuchaniem można się zachwycić na nowo i wyłowić dla siebie coś specjalnego. Jeśli chodzi o samą poligrafię: zielony winyl (solid green) umieszczony jest w kopercie z tekstami, a całość włożona do grubego gatefoldu. 

I na koniec: tę płytę zacząłem „piłować” jeszcze na Spotify w momencie, kiedy koronawirus w Polsce rozszalał się na dobre. Jesienną porą, kiedy uliczki i dróżki były puste, wiatr dmuchał złowieszczo, a jasne były jedynie latarnie, spacerowałem z płytą Lunatic Soul w słuchawkach. Nietrudno sobie było wtedy wyobrazić, że jest się w samym środku cienistego lasu. Na szczęście this album is about leaving darkness and finding light within...

Mystic Production ‎– MYSTLP128

Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.