100 najodważniejszych polskich piosenek - książka napisana przez twórców Psychosondy Sprawdź

Ramię do gramofonu Passio 12 firmy ArtManiac

Autor
Tomasz Pniewski
Data publikacji
08.12.2021
Dział
/ sprzet
Udostępnij
Dziś miałem możliwość obcowania z pięknym produktem, jakim jest 12’ ramię do gramofonu produkcji Piotra Skiby z firmy ArtManiac.

Co prawda ramię dopiero debiutuje w sprzedaży; nie oznacza to jednak, że jest to pierwsza konstrukcja Piotra. Droga do finalnego produktu była długa i pełna pomysłów. Autor testował sprawdzone koncepcje, porównywał je z własnymi wizjami, całkowicie zmieniał cały zarys projektu; proces twórczy trwa już od kilku lat, lecz produkt dopiero teraz nabiera ostatecznego kształtu gotowego do prezentacji szerokiemu gronu odbiorców.

Koncepcja

Założenie było proste i zapewne wspólne dla wszystkich producentów na rynku: stworzyć produkt wyjątkowy, łączący najlepszą jakość dźwięku z wysokim poziomem wykonania. Piotr dodał od siebie jeszcze niebanalny wygląd oraz kilka ciekawych pomysłów. Jak prezentuje się efekt końcowy?

W zamyśle jest to ramię wolnostojące. Oznacza to, że nie trzeba mocować go na stałe w plincie gramofonu. Posiada własną, bardzo ciężką podstawę z trzema stożkowymi nóżkami pozwalającymi na precyzyjną regulację. Podstawa od góry zintegrowana jest z arm-base, czyli specjalnym miejscem, w którym umieszczamy ramię. Należy jednak wspomnieć o bardzo ważnej rzeczy: rezygnując z zastosowania podstawy, możemy swobodnie umieścić ramię w plincie – o ile tylko znajdziemy na nie miejsce! Przechodząc do samej gwiazdy programu: przed nami ramię o długości 12', z prostą rurką i łożyskowaniem typu unipivot.

Ruch horyzontalny i wertykalny

Ramiona unipivot charakteryzują się jednym punktem podparcia. Nie znajdziemy tutaj charakterystycznego dla większości konstrukcji przegubu z dwoma łożyskami kiełkowymi wprawiającymi ramię w ruch w kierunku góra-dół oraz parą łożysk odpowiedzialną za obracanie konstrukcji. Jest tylko jedno łożysko, które przejęło funkcje całego przegubu. W konstrukcji Piotra jego podstawa wykonana jest ze specjalnego szafiru, który gwarantuje lekkość i płynność ruchu, a zarazem długowieczną pracę.

Ramiona typu unipivot nie są popularne na rynku. Dlaczego? W założeniu konstrukcja takiego ramienia jest prosta, niestety konstruktor musi poradzić sobie z jednym dużym wyzwaniem: bujaniem całości na boki. W tradycyjnym przegubie ten problem nie występuje – całość jest sztywna dzięki zastosowaniu przeciwległych łożysk. Piotr znalazł na to dwa rozwiązania. Pierwszym z zabiegów było opracowanie specjalnego kształtu ostrza spoczywającego na szafirowej obsadce, drugim – obniżenie masy pod poziom łożyskowania oraz równe jej rozłożenie. 

Czy konstruktor osiągnął zamierzony cel? Bezsprzecznie tak. Całość zachowuje się bardzo neutralnie, bez widocznego ani odczuwalnego bujania. Mógłbym zaryzykować stwierdzenie, że bez zgłębiania zagadnień konstrukcyjnych trudno rozpoznać rodzaj zastosowanego łożyskowania. Piotrowi udało się zachować wszystkie zalety ramion unipivot, marginalizując przy tym ich wady.

Rurka na świat muzyki

Zastosowana w modelu Passio 12 prosta rurka ramienia jest wykonana w całości z drewna bukowanego. Nie jest to w żadnym wypadku fornirowane aluminium ani żaden inny stop metalu. To lite drewno, które w środku posiada drążony otwór na przewody ramienia. Drewno zostało zabejcowane, by nadać mu odpowiedniego charakteru, a na sam koniec polakierowane. Dzięki temu jest nie tylko urokliwe, ale i trwałe. 

Na samym końcu ramienia znajduje się headshell pomysłu Piotra. Jego obsadka jest elementem zintegrowanym z ramieniem, jednak sama górna płytka ramienia jest odkręcana. Dzięki temu bez większej gimnastyki jesteśmy w stanie zamocować wkładkę. Pomysł prosty, a jakże skuteczny i ułatwiający życie.

Pewny chwyt oraz winda do dźwięków

Gdy nasze ramię nie jest używane, odstawiamy je na arm-rest, czyli po prostu uchwyt trzymający sztywno całość. Zastosowano tutaj bardzo ciekawy patent. Większość popularnych gramofonów posiada ruchomy zatrzask mocujący ramię Kest to dosyć wygodne rozwiązanie, ale niestety zawodne: z czasem pęka. Nie mówiąc już o bardzo niefortunnych rozwiązaniach, w których rurka ramienia wchodzi w „elastyczny” uchwyt – niestety, elastyczny jedynie do czasu.

W tym wypadku u góry uchwytu zastosowano specjalną śrubkę z wygodną nakładką, pozwalającą zablokować całość jednym delikatnym ruchem. Podobna czarna śrubka znajduje się po prawej stronie ramienia. Patrząc szerzej na ten element konstrukcji, możemy łatwo rozpoznać bardzo ważny element całości: windę, zrealizowaną tu równie nietypowo. Odkręcanie śrubki powoduje opadanie ramienia z wkładką na płytę, zakręcanie – podnoszenie. Powiem szczerze, że nie jestem do końca przekonany do takiego rozwiązania, tradycyjna dźwignia wydaje się poręczniejsza. Pomysłowi nie można odmówić jednak uroku oraz zgrania z całością konstrukcji.

Nastawy

Patrząc na główny punkt ramienia – miejsce, w którym skupiono łożyskowanie, a wszystkie najważniejsze elementy konstrukcji schodzą się ze sobą – widzimy belkę przeciwwagi zintegrowaną na sztywno z całością. Wykonano ją z gwintowanego pręta: pomysł prosty, by nie powiedzieć – archaiczny, ale dający same korzyści. Przeciwwaga na takiej belce nie ma możliwości samoczynnej zmiany pozycji. Precyzja ustawienia jest ogromna, zważywszy na bardzo drobny zwój.

Sama przeciwwaga wykonana jest z dwóch części. Główna – koloru czarnego – pełni funkcję domyślnego ciężaru. Zlokalizowana za nią srebrna nakrętka jest kontrą zapewniającą jeszcze solidniejsze utrzymanie nastaw, a także dodatkowej przeciwwagi, gdy potrzebujemy zwiększyć masę efektywną ramienia. Tuż nad belką ramienia znajduje się bardzo podobny pręt. Jego zadanie jest proste – to uchwyt antiskatingu. W tym wypadku podziałką jest również skok gwintu: zaczepiamy żyłkę w odpowiednim miejscu i gotowe.

Antiskating zrealizowany na odważniku zawieszonym na żyłce nigdy nie był moim faworytem względem pozostałych możliwości realizacji tej funkcji. Dla większości konstrukcji nie był on wystarczająco dokładny – umożliwiał regulację wartości tylko do 0.25, a nawet 0.5. W naszym wypadku możliwość regulacji jest jednak bardzo precyzyjna. 

Niestety, zarówno przeciwwaga, jak i skala antiskatingu nie ma żadnych alfanumerycznych oznaczeń. Musimy posiłkować się zewnętrznymi przyrządami kalibracyjnymi, takimi jak waga i płyta testowa – oraz, co najważniejsze, własnym doświadczeniem.

Okablowanie

Tuż poniżej znajduje się srebrna płyta o kilku zastosowaniach. Jest to przede wszystkim arm-base, pełniące funkcję mocującą. To właśnie w tym miejscu znajdują się śruby kontrujące i pozwalające na regulację VTA. Zlokalizowano tu również uchwyt żyłki antiskatingu. Co jednak najważniejsze – to tutaj z tyłu zamocowano złącza sygnałowe oraz przyłącze uziemienia. Piotr zastosował tu typowe rozwiązanie w postaci dwóch gniazd RCA (po jednym na kanał) oraz śrubki umożliwiającej montaż standardowych widełków lub – jak widać na zdjęciu – potocznie zwanego krokodylka ;)

Dbałość o detale

Przyglądając się ramieniu Passio 12, muszę pochwalić dbałość o szczegóły oraz zastosowane rodzaje wykończenia powierzchni. Drewniana rurka ramienia jest aksamitna w dotyku, a kończy się metalowym, czarnym „kapeluszem” skrywającym całość łożyskowania. Element ten ma charakterystyczną, chropowatą, spękaną powierzchnię. Wygląda to naprawdę ładnie. Wykończenie arm-base jest już zupełnie inne – delikatne, z minimalną strukturą. Elementy współgrają ze sobą: czarne elementy mają jednakowe wykończenie, podobnie jak i srebrne.

Opakowanie

Jeżeli myślicie, że ramię tej klasy jest opakowane w styropianową wytłoczkę i włożone w kartonowe pudełko – nic bardziej mylnego: opakowanie, wręcz monstrualnych rozmiarów, wywiera piorunujące wrażenie. Wewnątrz skrzyni znajduje się pianka z wycięciami na każdy element układanki. W głównym punkcie opakowania znajdziemy podstawę ramienia o solidnych rozmiarach i wadze, na prawo od niej – drewniane pudełko skrywające akcesoria do montażu wkładki, ramienia oraz późniejszych kalibracji. Nad tymi dwoma elementami znajduje się najważniejsze: samo ramię. Lewa strona została zagospodarowana na pozostałe elementy, takie jak główna przeciwwaga, dodatkowe przeciwwagi pełniące również funkcję kontr oraz nóżki do głównej podstawy.

Dźwięk

Doszliśmy do najważniejszego punktu całej recenzji. Można przecież stworzyć przepiękne oraz technicznie dobre ramię, któremu brakuje tego czegoś – świetnego dźwięku. Zwykło się stwierdzać, że gramofon nie brzmi, napęd nie brzmi, ramię nie brzmi – jedynie wkładka brzmi. Takie opowieści możemy oczywiście wrzucić między bajki. Nawet najlepsza wkładka zabrzmi przeciętnie, jeżeli będzie źle dobrana do ramienia. 

Jak w ogóle rozpatrywać kategorię brzmienia ramienia? Dla mnie sprawa jest bardzo prosta – dobrze dobrane ramię pozwala wydobyć z wkładki cały drzemiący w niej dźwięk, bez tłumienia żadnych rejestrów, ukazując piękną stereofonię, dynamikę oraz rozdzielczość i analityczność. Oczywiście na tyle, na ile pozwala sama wkładka. Dlatego też odsłuchując nowy sprzęt zawsze lubię robić to na znanym mi już systemie. 

W tym wypadku padło na Goldringa G1042. Przetwornik, jaki doskonale znam; a przynajmniej twierdziłem tak do czasu, gdy mogłem posłuchać jej na tym ramieniu. Każdy wcześniej wspomniany aspekt pokazał swoje nowe oblicze. Jest jednak coś, co wyjątkowo chwyciło mnie za serce najbardziej: selektywność, klarowność oraz szczegółowość wysokich tonów. W tym dźwięku można było po prostu się zakochać. 

Żaden test nie byłby jednak kompletny, gdybyśmy poprzestali jednej wkładce. Następna w kolejce Audio Technica AT33PTG MKII była dla mnie pewną niewiadomą. Ciężko w tym wypadku skupić się na samym ramieniu, jednak – mniejsza o to. Zabrzmiało to świetnie! Wyraźnie dała tu o sobie znać przewaga konstrukcji typu moving coil nad znaną z Goldringa moving magnet: lekkość dźwięku mieszała się z wyraźną dosadnością niskich tonów obejmujących całe pomieszczenie. Wszystko dało mi tylko jeden wniosek: na świetnym ramieniu każda – dobrze dobrana – wkładka zabrzmi tak, jak zakładał to sobie producent: pełnią dźwięku.

Jesteś zainteresowany ramionami produkcji Piotra Skiby? Napisz do nas kontakt@psychosonda.pl

Przeczytaj także recenzję wzmacniacza EggShell Prestige 12.2

foto: Piotr Skiba 

Zobacz także

© 2022 Psychosonda. All rights reserved.