Kupujemy pierwszy gramofon – wywiad z Tomaszem Pniewskim

O tym, na co zwrócić uwagę podczas zakupu pierwszego gramofonu i ile powinniśmy za niego zapłacić, czego się wystrzegać podczas zakupu oraz jak przygotować sprzęt do odsłuchu rozmawiamy z Tomaszem Pniewskim.

Marcin Mieszczak: Gdzie najlepiej kupić swój pierwszy gramofon?

Tomasz Pniewski: Jeżeli chodzi o zakup nowego gramofonu, to sprawa jest prosta. Gdy producent oferuje sprzedaż bezpośrednią, warto z niej skorzystać. Nikt nie zna sprzętu lepiej niż osoba, która go stworzyła – w przypadku gramofonów aktualnie produkowanych często są to manufaktury. Gdy nie ma takiej możliwości, najlepszym wyborem będzie renomowany salon audio. Nie polecam zakupu w dyskontach czy też sklepach, gdzie sprzęt jest jedynie drugoplanowym asortymentem. Często takie miejsca mają lepsze ceny, niestety niejednokrotnie sprzedawcy praktycznie nie znają tych produktów. Nie tylko nie będą w stanie pomóc w wyborze, ale nie odpowiedzą też nawet na podstawowe pytania.

A jeżeli chodzi o używany sprzęt? Na co zwrócić szczególną uwagę?

Na serwisach aukcyjnych i ogłoszeniowych możemy znaleźć gramofony w każdym stanie: od tych, których stan pozostawia wiele do życzenia, przez zmęczone życiem, aż po egzemplarze z kartonem, kompletem dokumentów, zachowane w idealnym stanie. Zdecydowanie odradzam sprzedawców oferujących pierwszy typ sprzętu. Przede wszystkim zwróćmy uwagę, w jakim stanie wizualnym jest gramofon. Poobijany, porysowany, niekompletny na pewno nie będzie wyglądał ładnie w salonie. Nie mówię już o jego stanie technicznym. Jeżeli kupujemy gramofon od pasjonata, to po prostu sprawdźmy, czy jest to sprzęt dla nas, czy czujemy, że chcemy postawić go w salonie.

Podczas zakupu warto sprawdzić kilka rzeczy. Przede wszystkim, czy gramofon trzyma obroty. Sprawa jest prosta, gdy mamy do dyspozycji neonową lampkę i wskaźnik na talerzu. Pomocna może być również aplikacja na smartfona. Jeżeli gramofon posiada automatykę, należy sprawdzić jej działanie, czy ramię z wkładką i igłą trafia w tzw. „rozbiegówkę” oraz czy na koniec płyty wróci na miejsce. Tak samo jest z innymi funkcjami jak np. repeat. Ważną rzeczą jest również winda ramienia, która powinna go powoli opuszczać. Dobrze, gdy zawiasy trzymają pokrywę, a guma w nóżkach amortyzuje (często zdarza się, że jest już sparciała). To oczywiście nie jest kompletny wykaz. Każdy gramofon jest inny, należy do niego podchodzić indywidualnie, tutaj – jak wspomniałem – bardzo cenna jest wiedza i pomoc starych wyjadaczy.

Ile powinniśmy przeznaczyć na swój pierwszy gramofon, żebyśmy byli w miarę usatysfakcjonowani brzmieniem, a nasze płyty przyzwoicie traktowane?

Ilość pieniędzy potrzebna na zakup pierwszego gramofonu maleje wraz z wiedzą i doświadczeniem w temacie. Niestety rośnie też apetyt, wtedy swoje doświadczenie przekazujemy początkującym. Kupując pierwszy gramofon, kategorii „doświadczenie” na pewno nie spełniamy, wiedzę jednak w dzisiejszych czasach łatwo zdobyć. Jest w kraju i za granicą kilka forów skupionych na tematyce gramofonów. Dostaniemy tam porady, możemy przeczytać poradniki czy też poznać opinie o konkretnym egzemplarzu i sprzedawcy. Jest to bardzo ważny aspekt, gdyż łatwo kupić gramofon, którego jedyną funkcją będzie ozdoba pomieszczenia. 

W przypadku nowego gramofonu jako minimalny próg traktuję Regę Rp1, jej koszt to granica 1250 zł. Nie jestem jednak jej fanem, bardziej traktuję ją jako wybór dyktowany budżetem. Dużo lepszym, ale i droższym gramofonem jest wyższy model – Rega RP3 czy też Thorens TD 190-2, który tak naprawdę jest brandowanym Dualem CS455, produkowanym od lat. Nie ukrywam jednak, że zawsze polecam kupno używanego gramofonu. Tutaj bezpieczny budżet to w granicy 500-600 zł. W tej cenie można kupić podstawowe modele z lat świetności winyli, najlepiej po serwisie, co wcale nie jest trudne w realizacji. Można też szukać okazji, jeżeli poradzimy sobie sami z ewentualnymi usterkami.

Powiedzmy, że mamy 1000 zł i chcemy kupić używany gramofon. Możesz polecić coś konkretnego?

Gramofony są na rynku kilkadziesiąt lat, firm ich produkujące podobna ilość, w dodatku nowe modele wychodziły średnio co 3-4 lata u większości producentów, tworzy to ogrom możliwości. Ciężko mi wymieniać konkretne modele, znaczy… mogę wymieniać, godzina jeszcze młoda (śmiech). Jakbym ja osobiście miał dzisiaj kupić pierwszy gramofon w budżecie około 1000 zł, to poszukałbym modelu z rodziny Technics SL-Q, na przykład SL-Q2. Jest to bardzo solidny pół automat z napędem Direct Drive. Kilka lat temu ta seria skradła moje serce.

Omówmy podstawy: co wchodzi w standardowy zestaw odsłuchowy?

Jest to cały tor, jaki powinniśmy posiadać. W wersji budżetowej może się on składać z gramofonu z przedwzmacniaczem podpiętego pod zestaw głośników od komputera. Nie możemy jednak oczekiwać tutaj cudów. Najczęściej spotykana konfiguracja to gramofon z wkładką podpięty do przedwzmacniacza z korekcją RIAA, następnie wzmacniacza stereo i pary kolumn. Przedwzmacniacz z korekcją RIAA bardzo często znajduje się już w samym wzmacniaczu, warto to sprawdzić przed ewentualnymi zakupami.

Często przewija się ostrzeżenie: ostrożnie na tani sprzęt z supermarketów! Dlaczego właściwie mamy się obawiać taniego sprzętu?

Powoli zbliżają się święta, gramofon będzie można kupić przy okazji wyjścia po bułki (śmiech). Sklepy liczą na naszą nostalgię, ciekawość nośnika, zachęcając bardzo atrakcyjnymi cenami. Gdy do konsumenta dojdzie już fakt, co kupił, jego nabytek kończy w szafie albo jako ozdoba na półce. Na taki sprzęt mówimy frezarki do płyt. Niestety nie jest to przenośnia. Najtańsze gramofony dzielnie rzeźbią swój własny rowek, niestety ma to tragiczne skutki dla płyt, które nie ukrywajmy – tanie nie są. Takie gramofony nie posiadają żadnej możliwości regulacji podstawowych parametrów, wyposażone są w najtańsze wkładki piezoelektryczne – wtedy nie musimy mieć nawet przedwzmacniacza. Producenci często wkładają tam moduły bluetooth, możemy podłączyć taki gramofon pod przenośny głośnik. Zgroza i poniekąd znak czasów. Wszystko musi być małe i podręczne. 

To w zasadzie idzie pod prąd „analogowości”…

No właśnie – winyle, gramofony takie nie są. W latach 60-tych dobry, przenośny gramofon to była niemała walizka. Wtedy też oczywiście istniały frezarki, w późniejszych latach nawet Fisherprice miał w swojej ofercie gramofon dla dzieci. Niewiele odbiegał konstrukcją od obecnych frezarek. Jednak zabijając swoją odziedziczoną kolekcję bardzo szybko zniechęcimy się do płyt. Warto sobie tego oszczędzić.

Bardzo słuszne stwierdzenie. Jednocześnie nie będziemy zadowoleni z samego brzmienia i ciężko będzie nam dać się oczarować klimatowi i głębi winyli. Tomku – na początek lepiej nowy czy używany gramofon?

Jest to jeden z podstawowych problemów, z jakimi spotka się początkujący. Są osoby, które nie kupią używanego sprzętu, jeżeli jednak ktoś rozważa taką możliwość – niech idzie tą drogą, byle nie na ślepo. Najlepiej kupić gramofon od pasjonata z forum, sklepu zajmującego się sprzętem vintage czy też od kogoś, kto kupił taki sprzęt jako pierwszy, a teraz przekazuje dalej.

Mamy już swój gramofon. Ale zanim zaczniemy pierwszy odsłuch, trzeba go odpowiednio ustawić, co często jest czarną magią dla nowicjuszy. Jak sobie z tym poradzić?

Możemy kupić gramofon tzw. plug and play, z nich najbardziej polecam gramofony z mocowaniem T4P. Taki gramofon przynosimy do domu, podpinamy do prądu i tyle. Możemy słuchać. Pozostałe gramofony należy skalibrować. O ile kalibrację wkładki czyli ustawienie overhang (zwis), azymutu czy też VTA (pionowy kąt śledzenia) może wykonać nam sprzedawca, to ustawienie nacisku i wartości antiskatingu musimy zrobić sami. Jak to zrobić możemy dowiedzieć się z internetu np. z forum albo… instrukcji obsługi. Wiem, że te kilkanaście stron bywa czasami przerażające, ale znajduje się tam esencja wiedzy, jaką powinniśmy mieć. Warto jednak nauczyć się wszystkich czynności, by przy okazji wymiany igły czy wkładki nie wozić sprzętu do serwisu. Większość osób po prostu boi się kalibracji, tłumaczy, że z techniką ostatnie spotkanie mieli na zajęciach ZPT. Wtedy polecam zakup gramofonu z mocowaniem wkładki T4P.

Na koniec chciałbym zadać tradycyjne pytanie w moich wywiadach: jaką przewidujesz przyszłość dla kultury winylowej, która teraz prężnie się rozwija?

Jak każda z pasji, by rozkwitać, potrzebują pasjonatów. To od nas zależy, czy to wszystko będzie się rozwijać czy też pozostanie hobby dla wąskiego grona. Dla tych zarażonych nie ma odwrotu, winyli będą szukać w każdym zakątku świata, a pretekst do kupna nowej płyty znajdzie się zawsze. Zawiązują się nowe znajomości, czy to na giełdach płytowych, czy też internetowe, poszerza się horyzont muzyczny. To wszystko jest ze sobą nierozerwalnie połączone, nim się obejrzysz, płyty winylowe i płynąca z nich muzyka staną się częścią twojego życia. Jeżeli tylko my nie zawiedziemy, to ten nośnik i kultura z nim związana nie umrze. Płyt wystarczy dla wszystkich.

Dzięki wielkie za rozmowę i tę podstawową dawkę wiedzy. O bardziej zaawansowanych aspektach sprzętowych porozmawiamy już niebawem.

Tomasz Pniewski jest miłośnikiem i kolekcjonerem winyli, specjalistą od gramofonów i spraw z nimi związanych oraz moderatorem forum i grup poświęconych winylom.

foto: Tomasz Pniewski 

Pasjonat muzyki progresywnej i psychodelicznej, jazzu, americany oraz płyt winylowych. Od zawsze życzył Dylanowi literackiej Nagrody Nobla. W pewien upalny wieczór założył Psychosondę.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  • Randalk
    Randalk 4 grudnia 2018, 13:08

    Dobry tekst. Poza nielicznymi sklepami z fachową obsługą (tzw. hobbystyczne) raczej od sprzedawców (np. w MM) niewiele się dowiemy o konkretnym gramofonie – lepiej zobaczyć co mają na półce i poczytać w sieci. Sam jadę na Adamie (czarny) , okazyjnie zakupionym, ale oddałem go w ręce pasjonata podobnym sprzętem(mechanika i elektronika) ale kalibracji nauczyłem się sam z instrukcji (zajęło mi to prawie cały dzień :) ). Nie każdy elektronik sobie z tego typu sprzętem poradzi. Nowy sprzęt dobrej jakości to wydatek ok. 2 tys. + wzmacniacz + dobre kolumny (te zwykle da się zakupić po rozsądnych cenach na aukcjach) – żadna nowoczesna elektronika nie zapewni soczystości brzmienia vinyla.

  • texmex
    texmex 4 grudnia 2018, 12:58

    Na pierwszy strzał jak ktoś ma w miarę kasę polecam Pro-Jecta DC. Gwarancja satysfakcji w zasadzie no i plug and play.