Type O Negative – „Bloody Kisses” (1993 / 2018)

Music on Vinyl po raz kolejny pokazuje, jak współcześnie wydawać klasyczne albumy sprzed lat: dopracowane zarówno brzmieniowo jak i edytorsko. Jako że to edycja limitowana, lepiej się spieszyć.

Zielony klasyk z 1993

Swoją drugą płytą długogrającą wydaną w 1993 ekipa Petera Steele’a (artysty polskiego pochodzenia, nawróconego obrazoburcy i prowokatora, zmarłego w 2010 roku) nieźle namieszała na rynku muzycznym. Zwłaszcza w Stanach album został świetnie przyjęty przez recenzentów i odwiedzających sklepy muzyczne. Nic dziwnego, to przygotowana z dużą wyobraźnią mieszanka, w której główne składowe tworzą: ciężkie doomowe brzmienie i charakterystyczny wielowymiarowy wokal Steele’a.

Na płycie dzieje się naprawdę sporo (najczęściej już w obrębie jednego utworu: ciężkie sabbathowe gitary wspierane przez dziarsko przesterowany bas przeplatają się z żywiołowo skandowanymi refrenami, Steel śpiewa w różnych rejestrach, mamy częste zmiany tempa i co rusz napotkać możemy na zaskakujace wolty aranżacyjne). Wystarczy sięgnąć po pierwszy z brzegu „Christian Woman”. Riffowanie, organy, akustyczna gitarka czy chór gregoriański to tylko niektóre z niespodzianek czekających na zaintrygowanych „Bloody Kisses”. Ten utwór to chyba najlepsza wizytówka, by przedstawić kształt tej muzycznej układanki: łamanie konwencji i totalna nieprzewidywalność. Dalej jest podobnie: albo mocno rockowo i rzekłbym przebojowo w stylu lat 90-tych w klasyku ToN „Black No.1 (Little Miss Scare-All)” czy „Set me on Fire” (toż to szyty przebój radiowy), albo punkowo i bez żadnej trzymanki w „Kill All the White People” czy skocznym „We Hate Everyone”, albo bardziej posępnie i grobowo, a nawet onirycznie („Bloody Kisses – A Death In The Family” czy sitarowo-gitarowy „Can’t Lose You”). Podsumowując ten „zielony muzyczny wybuch”: zupełnie niestandardowy aranżacyjnie, świetnie skomponowany i zarejestrowany doomowo-gotycko-metalowy (ach te szufladki) klasyk. Kto zna, ten wie;-)

Konkluzja (może nieco ryzykowana i czysto hipotetyczna), która cały czas nasuwa mi się podczas pisania: gdyby odrzeć „Bloody Kisses” z ciężkiego brzmienia i ponurych konotacji, wysypałby się nam worek z przebojami. Serio – posłuchajcie tej płyty pod takim kątem.

Music on Vinyl robi to dobrze

Można by napisać, że edycja tej płyty jest wzorcowa. Nie ma w tym cienia przesady – życzymy sobie jak najwięcej takich edycji. Odsłuchowo jest wybornie: przy całym swym zróżnicowaniu płyta gra bardzo dynamicznie, pełnym brzmieniem, poszczególne instrumenty brzmią selektywnie, a w tle nie uraczymy żadnych niepotrzebnych dźwięków.

W przypadku tej edycji dźwięk ukrył się na dwóch, srebrnych płytach, wsadzonych do foliowych kopert i zapakowanych w gruby gatefold. W środku znajdziemy także książeczkę z tekstami i fotkami Johna Wadswortha oraz reprint okładki.

Płyta do kupienia w sklepie Winylownia.

Music On Vinyl – MOVLP2270 2018

UWAGA! Dziś (05.12) na facebookowym profilu Psychosondy konkurs, w którym do wygrania 2 płyty winylowe „Bloody Kisses”. Polub nas na Facebooku już teraz!

Pasjonat muzyki progresywnej i psychodelicznej, jazzu, americany oraz płyt winylowych. Od zawsze życzył Dylanowi literackiej Nagrody Nobla. W pewien upalny wieczór założył Psychosondę.

Zapraszamy do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  • texmex
    texmex 5 grudnia 2018, 16:41

    sztos jak fiks