Pidżama Porno, Strachy na Lachy

Longin "Lo" Bartkowiak

Longin „Lo” Bartkowiak – polski gitarzysta basowy, producent muzyczny. Jest członkiem zespołu Strachy na Lachy oraz Pidżama Porno.

Chociaż moja przygoda z własnym, wymarzonym gramofonem zaczęła się niespełna półtora roku temu, to winyle towarzyszą mi odkąd pamiętam. A to za sprawą mojego wuja, Marka, który wtedy jeszcze jako młodzik mieszkał z moją babcią. My z bratem natomiast spędzaliśmy tam każdy weekend, każde wakacje. Marek posiadał jak na tamte czasy topowy sprzęt Hi-Fi rodzimej produkcji i był właścicielem ogromnej ilości płyt, głównie wydawanych przez Polskie Stowarzyszenie Jazzowe. Dźwięki jazzu, nie tylko z czarnego krążka, towarzyszyły mi przez całe dzieciństwo i dorastanie. Dlatego moją wyliczankę zacznę od jedynej pozycji, która mi została z tamtych czasów.

Extra Ball – Birthday

Extra Ball – Birthday

Płyta została wydana w 1976 r. Pamiętam dobrze przychodzące co kwartał kartoniki zawierające po 5 płyt z PSJ, niejednokrotnie białe kruki wydawane w małym nakładzie. Przy każdym otwarciu udzielał się nastrój napięcia, bo nigdy nie wiedziałeś co przyślą i za co płacisz. Nie jest to moja ulubiona płyta tej polskiej jazzowo-rockowej grupy, której liderował Jarek Śmietana. Lecz po wielu przeprowadzkach jest jedyną, która ciągle gra, niezajechana przez sprzęty wątpliwej jakości. Wzrusza mnie i przypomina stare czasy, dobrą kondycję polskiego jazzu, a także nasze wieczorne wypady na organizowane już wtedy jamowanie podczas Chodzieskich Warsztatów Jazzowych.


Perfect – Unu

Perfect – Unu

Przyszedł kres podstawówki, czas burzy i buntu. Jedynkę Perfectu z całą plejadą tamtejszych wykonawców już dobrze znałem (również z płytoteki Marka). Lecz Unu było dla mnie czymś osobistym, bliższym. Poczesały mnie te mocniejsze teksty ("Idź precz"), a "Autobiografia" stała się hymnem pokolenia. Po wielu latach, gdy sięgam po "Unu", moim faworytem jest "Wyspa, Drzewo, Zamek".

Płytę którą mam w posiadaniu, mogę chyba nazwać białym krukiem. A to ze względu na okładkę ze stemplem okolicznościowym z koncertu, który odbył się 1 kwietnia 1987 r. w Gdańsku. Wówczas Perfect od kilku lat już praktycznie nie istniał. Tym koncertem planowano wznowić działalność grupy w starym składzie, czyli ze Zbyszkiem Hołdysem. Były ciężkie czasy, jeśli chodzi o papier: zespół miał dość płyt, ale zabrakło okładek. Więc sporządzili stempel okolicznościowy na zastępczej okładce.

I ja tam byłem i tę płytę zakupiłem.

Metallica – Black Album

Metallica – Black Album

Niewiele pozostało z mojej kilkuletniej fascynacji heavy metalem. Ale właśnie z tą pozycją miałem najwięcej dylematów, ponieważ było sporo pretendentów na 3 miejsce w zestawieniu. Wybór w końcu padł na "Black Album".

Słuchałem ich nieprzerwanie już od połowy lat osiemdziesiątych. Zaliczyłem pierwszy koncert w Polsce, w katowickim Spodku. Jeśli miałbym udać się gdzieś na bezludzie spakowałbym ten krążek. Puszczam go często kolegom podczas spontanicznych wieczorków płytowych, bo za każdym razem odsłuch jest piorunujący. Potęga bębnów w połączeniu z wgniatającymi riffami, a do tego mnóstwo melodii. Melodia jest wszędzie: w grze stopy i werbla, solówkach, riffach, a także w basie, którego mało słychać, bo tak sobie zażyczył zespół i legendarny Bob Rock. Na tej płycie Hetfield po raz pierwszy odważył się porzucić swój growl i tym sposobem Metallicę śpiewa teraz cały świat!

Mój egzemplarz nie jest first pressem lecz amerykańskim wznowieniem z 2001 r. Uważam jednak, że przy odsłuchu odzwierciedla ducha i klimat tych nagrań, jakie pamiętam z 1991 r.

Dead Can Dance – Spiritchaser

Dead Can Dance – Spiritchaser

Jeśli mowa o wieczorkach płytowych, to nigdy nie może zabraknąć tej pozycji. Tak naprawdę nie mogę się zdecydować czy to za sprawą produkcji tego materiału, czy okresu mojego życia, kiedy ten album przylgnął do mnie, aby pozostać na zawsze. Klimat płyty lekko nawiązuje do poprzedniej („Into the Labirynth”). Ale w „Spiritchaser” rozbroiła mnie przestrzeń i magiczny, wciągający klimat rozciągniętych w czasie utworów, które mogłyby nie mieć końca. Myślę, że kilka wcześniejszych płyt popchnęło grupę w kierunku takiej dojrzałości i zarazem lekkości materiału. Nie ma tam mega-dołujących klawiszy, z których zespół zrezygnował na rzecz lekkich syntów, ambientu oraz folku. Wokale to miód na moje uszy. Płyta była moją obowiązkową pozycją podczas wypraw w ciepłe kraje. Dziś jest synonimem chilloutu w moim domu. Ciężko jest mi wyrazić słowami wrażenia słuchowe, jakie we mnie budzi.

New Model Army – Winter

New Model Army – Winter

Utarło się przekonanie, że przy wyborze sprzętu do słuchania, obojętnie czy to wzmacniacz czy sieciówka (power cable), warto podeprzeć się swoimi dobrze znanymi płytami dla porównania. Tych, którzy mnie znają, nie zdziwi, że nie jest to kolejna pozycja spod znaku Pink Floyd.

„Winter” to stosunkowo nowa płyta, wydana w 2016 roku i jest kolejną w dorobku grupy. Jednak żadna nie ukształtowała mnie tak bardzo jak ta.

Zespół towarzyszy mi od lat 90-tych, ale już w 80-tych podbił listy przebojów i punkowe kręgi. Śledzę ich rozwój, nowe płyty, zmiany składu, buntownicze teksty i punkowe granie z basem na czele.Tak, jestem basistą. Stąd szczególne podejście do tego instrumentu i usytuowanie go w miksie nie jest mi obce. Oni robią to wzorcowo.

Na "Winter" już pierwszy numer zaczyna się basem, który prowadzi całość kompozycji. Później jest już tylko lepiej. Te zwarte dynamiczne aranże... A tytułowy "Winter" to majstersztyk, istota New Model Army w pigułce.

Kiedy tego słucham, zadaję sobie pytanie: jakim trzeba być mocnym, pewnym siebie artystą, żeby po tylu płytach, w nie młodym już wieku, wydawać tak atrakcyjne i rześkie płyty?

Dwa miesiące temu zespół wydał kolejny krążek "From here", który tylko upewnia mnie w przekonaniu, czym jest "Winter" w dyskografii zespołu.

PS. Mój wkład w tworzenie płyty Pidżamy Porno "Sprzedawca jutra" dedykuję, jak również zawdzięczam, właśnie tym panom. New Model Army.

*Zdjęcia: Agnieszka Ziomek-Bartkowiak 

Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.