Winyl Market

Maciej "Risky" Kopeć 

dj, digger, organizator targów płytowych Winyl Market i Record Store Day Warsaw (4 edycje), od roku właściciel sklepu płytowego Winyl Market Records & Goodies.

Tak naprawdę to nie łatwa sprawa wybrać swoje top 5, myślę że nawet z 10-tką byłby problem, ale postaram się zaprezentować zarazem ciekawe, jak i bliskie mi z różnych względów płyty w różnej stylistyce.

Jerzy Milian ‎– Orkiestra Rozrywkowa PRiTV W Katowicach

Jerzy Milian ‎– Orkiestra Rozrywkowa PRiTV W Katowicach

To mój absolutny must have. Szukałem tej płyty latami licząc, że kiedyś trafię na nią na jakimś bazarku, giełdzie lub na nieświadomego sprzedawcę, który powie mi "masz pan, daj pan piątaka i bierz". Nic z tych rzeczy. Jest to winyl, na który wydałem chyba do tej pory najwięcej, bo aż 300 ziko. Trafił się egzemplarz w stanie NM/NM, więc nie mogłem sobie go odmówić, a patrząc na cenę z Discogs - 150 euro, to i tak wydaje się bardzo okazyjna cena. Jeśli lubisz dźwięk wibrafonu i tłuste funkowe groovy, grane przez big band, w tym przypadku Orkiestra PRiTV w Katowicach, to koniecznie musisz to mieć w domu na półce. Pocieszające jest to, że Warner, który wykupił Polskie Nagrania, zrobił jakiś czas temu repress tego albumu i można go dostać za 80 PLN, jednak first press to first press ;) Stylistycznie przypomina mi Big Band Katowice, Poznańską Orkiestrę PRiTV czy "String Beat" Henryka Debicha, czyli najważniejsze polskie albumy z tego nurtu.

Ramp ‎– Come Into Knowledge

Ramp ‎– Come Into Knowledge

Jest to niezwykle ważna dla mnie płyta. Może dlatego, że bardzo lubię wibrafon, a jednym z ulubionych wibrafonistów z innego kontynentu jest Roy Ayers, a może dlatego, że jego albumu to kopalnia sampli?

Pod skrótem RAMP kryje się właśnie on i jego projekt - Roy Ayers Music Productions. Kilka aranży na albumie zrobił i współprodukował (jak i kilka innych pod szyldem Roy Ayers Ubiquity) zmarły na początku tego roku Edwin Birdsong. Birdsong był znakomitym organistą, klawiszowcem i aranżerem, a jego sample wykorzystali m.in: Daft Punk, który użył sample z kawałka "Cola Bottle Baby" do hitu "Harder, Better, Faster, Stronger" oraz Gang Starr z "Rapper Dapper Snapper" do kawałka "Skills". Na jego albumie "Super Natural" da się usłyszeć sporo inspiracji z Lenny Kravitza.

Wracając do RAMP - jak wspomniałem wcześniej - to kopalnia sampli. Tak więc ten album, według portalu Whosampled, był samplowany aż 50 razy! Od Erykah Badu po Tribe Called Quest. Zachęcam do odwiedzenia portalu i sprawdzenia tego samemu.

Uwielbiam remake kawałka "Everybody Loves The Sunshine", "American Promise" który 40 lat później na warsztat wzięła pani Badu, czy "Daylighy", który samplowali A Tribe Called Quest w kawałku "Bonita Applebum".

Fritz The Cat (Original Soundtrack Recording)

Fritz The Cat (Original Soundtrack Recording)

Tym razem będzie o ścieżce dźwiękowej z mojej ulubionej kreskówki. Niby zwykłe przygody kota o imieniu Fritz, okładka dość niepozorna... A jednak, nic bardziej mylnego, bo to historia najbardziej sprośnego i zwariowanego kota, jakiego w życiu widziałem. Lubi pić, palić, pogrywać z prawem, zadawać się z paniami lekkich obyczajów, a czasem nawet zarzucić kwasa ;)

Co ciekawe ta bajka dla dorosłych (o ile się nie mylę) jako jedyna jest przypisana do nurtu Blaxploitation, czyli "czarnego", niskobudżetowego, gangsterskiego kina klasy B, które stanowiło jedno z największych inspiracji Quentina Tarrantino! Do nurtu należą m.in. takie klasyki jak Shaft, Superfly, Trouble Man, Coffy czy Foxy Brown. W Jackie Brown gra ta sama aktorka (Pam Grier) co w Foxy Brown czy Coffy, tylko 40 lat później. Co łączy wszystkie te filmy? Były one dedykowane afroamerykańskim odbiorcom i powstały w latach 70-tych. Powstały do nich wspaniałe funkowo-soulowe soundtracki, skomponowane przez takich zawodników jak Isaac Hayes, Roy Ayers, Marvin Gaye, Willie Hutch, James Brown. W przypadku Fritza większość numerów skomponowali Ed Bogas And Ray Shanklin, ale mamy tu także Charles'a Earland'a, Cal Tjader'a, Bo Diddley'a czy Billie Holiday!

Polecam top 25 z serii, wg magazynu Complex, które na pewno warto zobaczyć!

Donald Byrd ‎– Stepping Into Tomorrow

Donald Byrd ‎– Stepping Into Tomorrow

To zdecydowanie jeden z moich ulubionych jazzowych trębaczy o niezwykłym dorobku artystycznym (grał nawet z samym Coltrane'em) i wyczuciu panującej epoki. Do produkcji tego albumu zaangażował braci Mizell, którzy aranżowali mu tak kultowe albumy jak: "Street Lady", "Black Byrd", "Places And Spaces" oraz "Caricatures". Dla mnie jest to kwintesencja jazz-funkowego grania lat 70-tych i jakość Blue Note - wytwórni, która zawsze potrafiła iść z duchem czasu, dając swobodę artystom przygarniętym pod swe skrzydła. Fonce i Larry zrobili tu kawał dobrej roboty. Z kim jeszcze bracia mieli do czynienia? Lista jest dość długa, ale przytoczę tylko kilku dla mnie ważnych wykonawców, jak Bobbi Humphrey, Johnny Hammond, The Blackbyrds - zespól założony przez Byrda, L.T.D., Gary Bartz a nawet disco-funkowy band A Taste Of Honey.

Co do albumu, to jest to kolejna "kopalnia" sampli i remake'ów. Przykładem jest chociażby kawałek "Think Twice" samplowany przez A Tribe Called Quest, Main Source, Dj Jazzy Jaff a kowerowany przez J Dilla, Erykah Badu czy francuskiego Dj Cam'a. Tytułowe "Steppin' Into Tomorrow" możecie też kojarzyć z albumu "Shades Of Blue" Madliba.

Pharoah Sanders ‎– Pharoah

Pharoah Sanders ‎– Pharoah

To album, na który prędko nie będzie mnie niestety stać. Oryginały jeśli się pojawiają, a wcale nie jest o nie łatwo, osiągają cenę 300 euro i więcej, w zależności od stanu płyty. Pocieszam się więc nieoficjalnym repressem, który nie brzmi najlepiej, ale jednak brzmi ;). O samym Pharoah możnaby napisać na prawdę wiele, a na pewno to, że jest jednym z niewielu żyjących gigantów saksofonu. Żyjąca legenda.

Co do samej płyty, to czysta poezja, kwintesencja spiritual jazzu! Przyjemna, delikatna i subtelna. W porównaniu do jego free-jazzowych dokonań, w tej płycie można naprawdę znaleźć ukojenie i odpłynąć wraz z nim gdzieś daleko, gdzie hasłem przewodnim jest peace & love, przynajmniej ja to tak odbieram ;)

Jest to pewien rodzaj mantry, a Pharoah jest tu naszym Guru. Dwudziestominutowy lot pod tytułem "Harvest Time", powoduje we mnie taki stan, że mam ochotę słuchać go w kółko, najlepiej wieczorem, pozbawiony jakichkolwiek bodźców zewnętrznych, które mogłyby go popsuć.

Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.