Antyradio, Teraz Rock

Marcin Bąkiewicz

Marcin Bąkiewicz – związany z mediami i muzyką od ponad 20 lat. Od trzech i pół roku jest dyrektorem muzycznym Antyradia, prowadzi też na antenie stacji dwie audycje: „Świeży Towar w Antyradiu” (sobota 18:00 – 20:00) oraz „Płyta Tygodnia w Antyradiu” (niedziela, 20:00 - 21:00). Jest również współpracownikiem magazynu "Teraz Rock", w którym publikuje wywiady, felietony oraz recenzje reedycji płyt winylowych.

Pierwszego winyla kupiłem w roku 1990 – opisuję go poniżej, bo wiąże się z nim sporo wspomnień. Niedługo potem przerzuciłem się na płyty CD i oczywiście korzystałem z wszechobecnych w tamtym czasie kaset. Na początku lat 90-tych CD w Polsce było nowinką technologiczną, a winyl odchodził do lamusa. Mając 12 lat nie zwracałem tak dużej uwagi na jakość dźwięku, raczej liczyła się dla mnie wygoda oraz łatwiejszy transport muzyki na walkmanie czy discmanie.

Do winyli wróciłem w ubiegłej dekadzie. Najpierw kupując pojedyncze tytuły, trochę na zasadzie ciekawostki, potem przymierzając się już do zakupu gramofonu. W końcu go kupiłem, rozbudowałem swój zestaw stereo i w tej chwili to płyty winylowe są moim głównym, domowym źródłem muzyki.

Ponieważ moja kolekcja płyt CD w pewnym momencie rozrosła się do trudnych do opanowania rozmiarów, lądując w mieszkaniu moim, moich rodziców, w piwnicy i na działce, trafiając na półki i do wszelkiej maści pudeł, winyle kupuję już z większym namysłem i może dlatego mój zbiór nie jest szczególnie imponujący - mam w tej chwili około 600 płyt.

Trudno jest mi wybrać pięć krążków, bo po prostu uwielbiam muzykę i mam sentyment do tysięcy albumów, więc postanowiłem kierować się nie tylko (lub nie tyle) muzyką, ale i jakimiś fajnymi wydarzeniami, wiążącymi się z tymi płytami.

AC/DC - The Razors Edge

AC/DC - The Razors Edge

To jest właśnie wspomniany pierwszy winyl w życiu. Kupiłem go jesienią roku 1990 i śmiało mogę powiedzieć, że odmienił moje życie. Miałem 12 lat i szybko stałem się maniakalnym fanem AC/DC, za tym poszło zainteresowanie muzyką w ogóle, co sprawiło, że po latach podjąłem takie, a nie inne decyzje życiowe, dotyczące drogi zawodowej. A płytę musiałem przegrać na kasetę, bo gdy skakałem po pokoju, udając Angusa Younga, igła też zaczynała skakać :-) Dziś album jest mocno zjechany, dlatego jakiś czas temu sprawiłem sobie reedycję na 180-gramowym krążku.

W roku 2001, gdy udzielałem się w studenckim radiu Afera w Poznaniu, dostałem propozycję wyjazdu dziennikarskim autokarem na koncert AC/DC do Pragi, połączony z konferencją prasową zespołu. Zabrałem ze sobą mojego winyla, na konfie usiadłem w pierwszym rzędzie i gdy pytania się skończyły, ruszyłem z tłumem koleżanek i kolegów do stołu, za którym siedzieli Angus Young i Brian Johnson. W tamtym czasie winyle niemal zniknęły z rynku, więc chyba wszyscy dookoła mnie trzymali w rękach małe książeczki od kompaktów. Ja jeden wypaliłem z winylem, pamiętając jakiś wywiad z Angusem, w którym opowiadał, że woli czarne płyty od CD. Może dzięki temu panowie z AC/DC zauważyli mnie i moją okładkę oraz złożyli na niej piękne podpisy, a ja mam świetną pamiątkę z tamtego wydarzenia na tak ważnym dla mnie krążku.

Foo Fighters - Wasting Light

Foo Fighters - Wasting Light

Zawsze ten zespół lubiłem i zawsze bardzo ceniłem Dave’a Grohla zarówno za muzykę, jak i to wszystko, co dookoła niej robił, a ten album jest moim zdaniem, najlepszym w ich dyskografii. Dlatego bardzo się ucieszyłem, gdy w roku 2015 zespół przyjechał do Polski, a przemiła ekipa Sony Music zaproponowała mi zrobienie zdjęć na spotkaniu z zespołem, przed ich koncertem (zajmowałem się wtedy jeszcze fotografią muzyczną). Oczywiście się zgodziłem i zabrałem ze sobą kilka winyli, z nadzieją na upolowanie autografów. Niestety, czasu było mało, sesja trwała dłuższą chwilę i po prostu nie zdążyłem. Wychodząc, rzuciłem do Dave’a ze smutną miną, że mam płyty, ale nie zdążyłem mu ich dać do podpisu. „Next time, man” odparł ze swoim szerokim uśmiechem.

Kto by przypuszczał, że „next time” wydarzy się przy kolejnej wizycie grupy w Polsce! Gdy panowie przyjechali na Openera w 2017 roku udało mi się (jako jedynemu polskiemu dziennikarzowi) przeprowadzić z Grohlem wywiad, który zaprezentowałem na antenie Antyradia i oczywiście tym razem podsunąć mu płyty do podpisu. Dave faktycznie jest jednym z najsympatyczniejszych muzyków rockowych na świecie, a do tego świetnym i bezproblemowym rozmówcą. Po rozmowie i autografach okazało się, że kawałek dalej siedzą Taylor Hawkins i Nate Mendel, rozmawiając z Onetem. Grzecznie zaczekałem na koniec ich wywiadu i poprosiłem o podpisy, przy okazji robiąc fotkę z Taylorem, który śmiał się, że wyglądamy jak bracia.

Robert Plant - Pictures At Eleven

Robert Plant - Pictures At Eleven

Bardzo lubię zwiedzać świat, a do tego mam szczęście, bo lubi to również moja partnerka Agnieszka, która prowadzi fantastycznego bloga podróżniczego www.stykkultur.pl. Zawsze, gdy gdzieś jedziemy, staramy się odwiedzić przynajmniej jeden ciekawy sklep muzyczny i przywieźć jakąś płytę. W styczniu tego roku byliśmy w Bangkoku, gdzie udaliśmy się do sklepu M-Tanakorn Records. Kupiłem tam kilka winyli, wszystkie wydane w Japonii – ten album Planta jest w zasadzie nowy, choć to tłoczenie z 1982 roku. Ma nawet w środku wysyłkowy katalog z epoki! Przy okazji pogadałem ze sprzedawcą, który powiedział mi, że w Tajlandii jest sporo japońskich płyt, które są tam zdecydowanie tańsze, niż w Europie – za ten krążek zapłaciłem około 35 zł. Fajna pamiątka z podróży i dobra płyta!

The Beatles - Abbey Road

The Beatles - Abbey Road

W lutym 2018 roku mój kumpel Mietall Waluś nagrywał w Abbey Road – poleciałem zatem do Londynu, przeprowadzić z nim wywiad, a przy okazji obejrzeć jakże zasłużone dla muzyki rockowej miejsce. Abbey Road to bowiem nie tylko słynne pasy na jezdni i sklepik z pamiątkami, ale i czynne studia nagraniowe, do których wszakże wejść można tylko wtedy, gdy się jest na liście gości. Mietall nagrywał w studio numer 3, tam też przeprowadziliśmy wywiad. Studio, poza nowoczesnym wyposażeniem, ma również na stanie konsolety i magnetofony z lat 60-tych i 70-tych, w tym kultową konsoletę EMI TG12345, która służy już jako eksponat :-) To było super fajne przeżycie, które przypieczętowałem zakupami w sklepiku, ale… owej płyty nie kupiłem. Kupili mi ją rodzice, którzy odwiedzili najbardziej na świecie znane przejście dla pieszych i sklepik kilka miesięcy później.

Pink Floyd - The Wall

Pink Floyd - The Wall

Mój ojciec jest wielkim fanem Floydów, na ten album (używany!) wydał w pierwszej połowie lat 80-tych całą ówczesną pensję młodego lekarza. A ja, gdy byłem dzieckiem, obcowałem z muzyką nie tylko za sprawą dźwięków, ale i obrazów. Te rysunkowe dziwactwa w środku rozkładanej okładki z jednej strony straszyły, z drugiej fascynowały i działały na moją wyobraźnię. I dlatego graficzny aspekt winyli uważam za bardzo istotny – wiele okładek w wersji CD (nie mówiąc o kasetowej, czy „ekranowej”) traci dużo ze swojego uroku czy tajemniczości. Oczywiście po latach doceniłem dzieło Floydów za muzykę i teksty, ale wyróżniam za wspomnienia graficzne + za ogrom różnych dźwięków w tle, które też mnie w tamtym czasie zaskakiwały, a których na płytach Pink Floyd jest mnóstwo.

zdjęcia: Marcin Bąkiewicz 

Komentarze

Zaloguj się, aby móc komentować.
Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.