Tomek "Pan Winyl" Olszewski

Pan Winyl stokenizowany

Marcin Mieszczak: Tomek - dawno Cię nie gościliśmy na łamach Psychosondy. Co u Ciebie słychać? Czym się zajmowałeś w ostatnich pandemicznych miesiącach?

Tomek "Pan Winyl" Olszewski: Cześć! Tak, trochę mnie wywiało do równoległego wymiaru, gdzie winyle mają postać zer i jedynek. Od dłuższego czasu pracuję z artystami nad ich prezencją on-line. Staram się zrozumieć, czym jest dziś muzyczna scena? Pandemia mocno wpłynęła na rzeczywistość. Wielu artystów nie stać na twórczość bez grania koncertów. W Polsce scena była miejscem zarobkowania artysty. Od dawna wiadomo, że na płytach czy streamingach nie da się wiele zarobić, jeśli w ogóle. Zatem badałem Internet pod tym kątem, chciałem znaleźć jakieś rozwiązanie. Myślę, że rzeczywistość z filmu "Player One" już się zaczęła. No i wciąż wraca to samo pytanie: gdzie jest Oasis? (śmiech)

Śledziłeś to, jak pandemia wpłynęła na rynek winylowy i szerzej muzyczny?

Na winylowy chyba bardzo dobrze, nasze produkcje czekają po kilka miesięcy w kolejce w tłoczni. Czyli niedobrze (śmiech). Nie wiem czy widziałeś ostatnio na fejsie mema, który udostępniły Nagrobki, jak włoski piłkarz ciągnie za koszulkę angielskiego (czy jakoś tak - nie interesuję się futbolem, więc mogłem coś pomylić). Ten, który ciągnie za koszulkę, ma napis "Fleetwood Mac reedycja TUSK na żółtym winylu", a ten ciągnięty "moja płyta".

Sprzedaż winyli w ostatnim czasie na pewno wzrosła. Statystyki Discogsa to bardzo ładnie pokazują. Po pierwsze, gros sprzedawców w końcu przeniosło swoją ofertę do sieci, a po drugie, mamy więcej czasu w domach, pracując zdalnie, żeby słuchać płyt (sam tak robię i moja kolekcja znacznie przytyła w ostatnich miesiącach).

Jeśli chodzi o rynek muzyczny, to mogę się wypowiadać o polskim rynku DIY, w którym pandemia zrobiła znaczne spustoszenie, choć o dziwo, ci najmniejsi artyści poradzili sobie chyba lepiej od tych ze średniego szczebla. Wielu artystów i managerów z tego levelu musiało odkurzyć stare dyplomy i przypomnieć sobie, jak się siedzi za biurkiem albo na budowie, lub nagina rowerem z jedzeniem na plecach. Artyści z segmentu rynku DIY tego tak mocno nie odczuli, bo ich rzeczywistość to od zawsze łączenie kariery i day job'a. Niemniej jednak, dla wszystkich to był ogromny ból, że nie nie można było grać koncertów.

W pewnym momencie mój dobry kolega z zespołu Cinemon, Michał Wójcik, powiedział, że on już nawet nie myśli o tym, że jeszcze zagra koncert. Notabene, właśnie nagrywają nową płytę, zatem mam nadzieję, że jednak coś pomyśli w tym kierunku i że zdążą, zanim znów nas zamkną.

To, co się okazuje po tym pandemicznym czasie, to fakt, że artyści nie są przygotowani do bycia on-line ze swoją sztuką. Niedawno mignęło mi jakieś badanie Spotify wśród użytkowników, którzy wymienili winyl jako "najfajniejszy gadżet" związany z ich ukochanym artystą. To pocieszające, jednak niewielu artystów wie, jak się pokazać na tej internetowej scenie, często nawet myślą, że Internet kończy się na Facebooku. Tymczasem przyszła nowa era - blockchain, kryptowaluty i tokenizacja, NFT. I to są rzeczy, którymi teraz się zajmuję, bo jeśli pandemia coś zmieniła, to na pewno przyśpieszyła digitalizację, a możliwości blockchaina i tokenizacji są niesamowite. Myślę, że niedługo nasze aplikacje w telefonach będę pełne NFT oraz tokenów ulubionych artystów...a winyle? Może będzie tak, jak zrobiło Kings Of Leon, wypuszczając na rynek NFT i winyla do tego.... gratis!

Przejdźmy zatem do głównego tematu naszej rozmowy, czyli "tokenizacji Pana Winyla". W wielu filmach i materiałach tłumaczysz zawiłości i meandry tokenizującego się świata, a ja chciałbym zapytać najprościej jak się da (i takiej też odpowiedzi oczekuję): dlaczego czytelnik Psychosondy i kolekcjoner winyli powinien zainteresować się Twoimi tokenami?

Po pierwsze, za WINYL tokeny będzie można kupować winyle z mojego wydawnictwa. Zaczynam serię składanek z muzyką artystów DIY, z którymi miałem/mam przyjemność pracować. Jeszcze nie podjąłem decyzji, czy będą dostępne tylko za tokeny, ale jeśli nie, to cena w tokenach będzie o wiele bardziej atrakcyjna niż cena w złotówkach.

Poza tym, dla tych którzy głodni są dobrej selekcji muzyki, to mam tak zwane airdropy stokenizowanych przeze mnie artystów. Oznacza to, że kupując tokeny Pana Winyla, otrzymasz tokeny innych artystów, którzy są w aplikacji Sapiency i których ja tam wprowadziłem. Aplikacja Sapiency jest topowym medium społecznościowym, gdzie artyści mogą tworzyć konta i oferować dostęp do swojej muzyki i inne treści fanom, którzy posiadają konkretną ilość tokenów.

Jak można nabyć takiego WINYL tokena?

Tokeny można kupić, albo otrzymać albo wygrać na przykład w konkursie. Posiadanie tokenów to też tak jakby udziały, akcje danego artysty. Po ich kupienia lądują w Twoim wirtualnym portfelu i możesz je sobie zabrać, gdzie Ci się podoba, możesz też je wrzucić na giełdę tokenów personalnych i sprzedać (jeśli będzie chętny, aby kupić). Moim zdaniem najfajniejszym patentem w tym wszystkim jest to, że mam tokeny artysty, którego lubię i bardzo chcę, żeby zyskały na wartości. Dlatego słucham więcej jego muzyki, dlatego szeruję jego muzykę i dlatego chcę zarazić innych ludzi tą muzyką.

Co artysta może zrobić z tokenami?

Artysta może płacić tokenami za wykonywanie różnych "prac" na rzecz promowania itd. Tokeny to taki mini system ekonomiczny, tworzony przez artystę, do którego zaprasza swoją społeczność i określa zasady, jak tych tokenów będziemy używać. Wiem, że brzmi zawile i skomplikowanie w tej chwili. Mnie to zajęło parę miesięcy, żeby to wszystko skumać. Ale wierzę, że dzięki aplikacji Sapiency, stworzonej przez Szczepana Bentyna i opracowywanej przez sztab ludzi, będziemy niedługo cieszyć się w Polsce (i myślę, że też na całym świecie) zupełnie nowym poziomie interakcji z artystami.

Czyli z tokenów mogą korzystać zarówno kolekcjonerzy, jak i artyści... Oprócz swego rodzaju inwestycji w walutę, każdy z nich może także ich realnie użyć: kupić sobie unikatową płytę lub zapłacić Ci za działania promocyjne?

No właśnie! Do każdego. Bo token ma tę zaletę, że może być wieloma rzeczami. Dla artystów to może być środek płatniczy, którym mi płacą za usługi. Dla kolekcjonerów również, mogą kupić płyty, które wydam. Inwestorzy mogą kupić i trzymać w portfelu, czekając na spektakularny sukces Pana Winyla (śmiech). Poza tym, tokenizacja to nie tylko tokeny podzielne, ale tez niepodzielne, tzw. NFT.

Na pewno słyszeliście o tym graficznym NFT sprzedanym za 69 mln dolarów. NFT to może być grafika, może być mp3, może być WAV, mp4 czy inny digitalowy format. Myk polega na tym (i lubię to porównanie), że NFT to taki internetowy winyl. Tak jak kryptowaluty nazywa się internetowym złotem czy zdigitalizowanym złotem, tak NFT (szczególnie) muzyczne, może być zdigitalizowanym winylem.

Wyobrażam sobie nawet swoją własną kolekcję winyli, zripowaną 1:1 i zamkniętą w NFT. Cokolwiek nie stanie się z winylami, to moje 1st pressy na zawsze zachowam w oryginalnej postaci, jako unikalny NFT. Tak jak pokazał przykład Kings Of Leon, który swojego winyla wydał jako dodatek do NFT i znalazło się na to bardzo wielu chętnych (wiadomo, to znany zespół). Jest to pieśń przyszłości, ale wydaje mi się, że niedalekiej.

Technologia rozwija się wykładniczo, zatem myślę, że to, co myśli się, że będzie za 10-20 lat, może stać się bardzo prędko. Oczywiście nie przesadzałbym z tym, że to jest rewolucja, które zmiecie wszystko inne. Myślę, że powstaje nowa gałąź, którą rozrywka wciągnie szybko. Wirtualny koncert na Tikotoku artystki nazwiskiem Beer? Słyszałeś? Zrenderowali artystkę, która potem wystąpiła w wirtualnej sali koncertowej, należącej zdaje się do jakiejś firmy Sony.

A jak w tym wszystkim odnajdą się tradycyjni kolekcjonerzy winyli, przyzwyczajeni do fizycznego, czarnego krążka?

Myślę, że działka kolekcjonerska będzie się tu bardzo fajnie miała. Wyobraź sobie, że masz w swojej wirtualnej kolekcji token oryginalnego nagrania pierwszego albumu The Beatles! Nie możesz tego posłuchać, ale masz tego token. Część historii muzyki w Twoim portfelu, w Twojej kolekcji. A do tego, uwaga, cokolwiek stanie się z tym oryginalnym, fizycznym nagraniem, ma wpływ na jego wartość, ma wpływ na cenę Twojego tokena. Możliwości jest tyle, że zabrakło by nam czasu, żeby opowiedzieć o tym, co jeszcze można zrobić.

Ale też liczę na czytelników Psychosondy, może będziecie mieć pomysły, jak tokenizacja może przysłużyć się nam, kolekcjonerom i miłośnikom muzyki, a zarazem jak my możemy się przysłużyć tym, którzy tę muzykę nam dostarczają.

Przyszło mi do głowy jeszcze jedno porównanie: wyobraźcie sobie, że macie szansę cofnąć się w czasie i kupić akcje Led Zeppelin, Pink Floyd, albo Maryli Rodowicz czy Zbigniewa Wodeckiego lub innych tuzów muzyki, którzy w swoim życiu zarobili na tej muzyce (oczywiście gdyby takowe akcje były emitowane). Dziś to możliwe. Lubisz jakąś artystkę, artystę, zespół? Kupujesz ich tokeny, zarazem wspierasz ich działania i inwestujesz w nich. Stajesz się wirtualnym mecenasem, a Twoje social media stają się sceną, na której pomagasz im grać, bo każdy ich sukces, to Twój sukces!

Skąd w ogóle pomysł na to, aby "stokenizować" Pana Winyla?

Tokenizacja marki Pan Winyl to był proces, który zaczął się kilka miesięcy temu, gdy zainteresowany blockchainem i kryptowalutami postanowiłem na własną rękę taką kryptowalutę stworzyć, I udało mi się... trochę się podszkoliłem na YT i sam stworzyłem kryptowalutę VINYL. Coś jednak pomyliłem z przecinkami i zamiast mieć 10 000 000 VINYL tokenów, otrzymałem wynik 0,0000000001 VINYL tokena. Kosztowało mnie to niecałem 240 dolarów (śmiech).

Po tej porażce zacząłem szukać ludzi, którzy się znają. Tak trafiłem na Rahima Blaka i jego firmę Sapiency. Myślę, że technologia blockchain niesie ze sobą fajne rozwiązania dla artystów. Tokenizacja to demokratyzacja rynku, to ustalanie własnych zasad funkcjonowania na nim. Gdy tylko spotkałem ludzi z Sapiency i powiedziałem im o tym, o czym marzę dla artystów, to od razu okazało się, że świetnie się rozumiemy i że aplikacja może odpowiedzieć na wiele bolączek artystów (główną moim zadaniem, czyli to że praktycznie są zmuszani do tego by rozdawać swoją twórczość za free - jeśli chcecie wiedzieć o czym mówię, to odsyłam do Spotify Royality Calculator). Jednak, żeby zacząć rekomendować to rozwiązanie, musiałem je przetestować. Dzięki temu poznałem Szczepana Bentyna, twórcę aplikacji i "guru tokenizacji" w Polsce oraz Adę Trembińską, która odpowiadała za moją tokenizację. Bardzo im dziękuję w tym miejscu za ich poświęcenie i ogromną cierpliwość! Dzięki temu doświadczeniu wiem, co się z czym je, gdzie są szanse, a gdzie zagrożenia.

Jak przyjęcie Twojego projektu? Ludzie są zainteresowani samym pomysłem i zakupem tokenów?

Zainteresowanie jest duże, aczkolwiek wiedza mała. Myślę, że ciągle to się kojarzy z oszustwem, scumem, bańką. Wiem, że ten stan rzeczy trzeba przeczekać i edukować, że to są fajne rozwiązania. Gdy w 1946 roku Goldman prezentował pierwszy winylowy longplay (12 cali, 33 i 1/3 RPM) ludzie nie wierzyli, że to się przyjmie, choć mieli już dość szelaków...

Podobnie było potem z CD, a następnie z plikami i streamingiem. Winyl ma się ciągle dobrze i myślę, że może tylko zyskać na tokenizacji. Sprzedałem ponad 31 000 tokenów na sumę ponad 400 dolarów w ciągu 2 tygodni. Moi holderzy (posiadacze) również tokeny moje otrzymywali w konkursach, albo płaciłem nimi za usługi. Ogólnie rozdałem około 2 000 000 tokenów, z czego 1 500 000 posiada moja żona. Wszystkich tokenów wyemitowałem 21 000 000. Także 31 000 to dopiero promil tego, co przede mną.

Jestem bardzo zadowolony z tego, że wzbudziłem więcej zainteresowania niż hejtu. Tego się obawiałem, szczególnie ze strony "konserwatywnych kolekcjonerów". Było trochę takiego "nie to na pewno się nie uda", "po co to", "nie dziękuję". Ale do tego się już przyzwyczaiłem. Pewnie sam się z tym spotkałeś podejmując jakieś przedsięwzięcia, że jest taki opór masy (śmiech). Szczególnie gdy brak wiedzy. W tej chwili tokeny to fragment mojej rzeczywistości, płacę nimi za usługi na przykład, mam nadzieję, że niebawem znajdą się na Sushi Swapie (giełda krypto i tokenów) i będę mógł w końcu zaspokoić swoją inwestorską zajawkę.

Zapowiedziałeś wydanie rocznicowej płyty winylowej na 10-lecie działalności Pana Winyla. Opowiedz proszę o niej?

To jest pomysł, z którym się noszę od kilku lat. Ale 10-lecie to super sprawa, żeby w końcu wydać "mojego winyla". Zdradzę Wam jako pierwszym, może (ale nie musi) być tam piosenka z moim tekstem i zaśpiewana przeze mnie (bez autotune'a). Co prawda nie jestem muzykiem, ani śpiewakiem, ale myślę, że jakaś melorecytacja mi wyjdzie (śmiech). Jednak to artyści, których zaprosiłem na płytę, są jej koroną. Dlatego jeśli wszystko pójdzie dobrze, to moja piosenka się tam nie znajdzie (śmiech).

A co może pójść nie tak? Za wszystko chciałbym zapłacić moimi tokenami! Może się nie udać, ale zobaczymy, jak tłocznia zareaguje gdy powiem, że płacę WINYL tokenami. Oczywiście biorę pod uwagę fakt, że może nie być aż takiego entuzjastycznego przyjęcia tego pomysłu, stad również szykuję wariant B. Płyta winylowa z 10 utworami artystów, z którymi miałem zaszczyt i przyjemność pracować w ostatniej dekadzie to będzie VOL. 1. Liczę, że pojawią się kolejne. Może uda mi się stworzyć coś na kształt "John Peel Collection" (śmiech).

Muzyka będzie w formacie winylowym i jako NFT. NFT to unikalny plik, oznaczany unikalnym kodem, jak powiedziałem wcześniej, wirtualny winyl. NFT będzie tyle samo co winyli, będą ze sobą sparowane za pomocą kodu na labelu, ale jestem ciekaw jak to będzie hulać na Discogsie (śmiech). Jednak NFT napcham dodatkami jak dobrą kaszę skwarkami, cytując klasyka. Po cichu liczę na to, że będzie to spektakularne przedsięwzięcie. Dlatego już dziś zachęcam do zaopatrzenia się w wirtualne WINYL'e, żeby nabyć te jubileuszowe płyty!

Dzięki za rozmowę! Będziemy śledzić losy WINYL tokenów!

Strona Psychosonda korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich użycie.